Solaris pisze:W przypadku ogrzewania, to olewam ZTM i uruchamiam według własnego uznania. Jeżeli stwierdzam, że jest chłodno, to odpalam i jadę. Tyle, że jeszcze do tego nie stosuję ciepłego guzika, chyba że jedzie "5" osób w busie, a na przystankach nikogo nie widać.
Podpisuje sie dokładnie w 100% ze zdaniem kolegi, robie tak samo, nie patrze w karte drogową czy każą grzać czy nie. Jak mi jest chłodno w kabinie to i na wozie "piździ" a więc dmuchawy w ruch

. Szkoda tylko ze nie zawsze sprawne, średnio 2 na 3 dmuchawy pracują albo 2 na 4, no a na zajezdni to jest olewka, powiesz mechanikom, że dmuchawa nie działa to usłyszysz, że przeciez jedna działa wiec wystarczy, klasyczna spychologia, a i tak zawsze oberwie kierowca
I teraz coś najważniejszego, do WSZYSTKICH co myślą, że jak na wozie piździ to znaczy, że kierowca już liczy banknoty z oszczędności paliwa
To jest tak, silnik autobusu jest chłodzony

cieczą, która w zimie jest wykorzystywana do ogrzewania, ta ciecz płynie z bloku silnika do ogrzewnic które dopiero za pomoca dmuchaw nagrzewają przestrzeń pasażerską.
Więc jeżeli silnik ma temperature 80-90^C to jakie dodatkowe paliwo jest potrzebne do ogrzania wozu, skoro jeszcze trzeba chłodzic silnik za pomoca chłodnicy i wentylatora , takie dmuchawy na wozie to "pryszcz", czy chodzą czy nie standardowy układ chłodzenia silnika pracuje.
Uświadomcie sobie, ze sprawny silnik nagrzany trzyma temperature nawet w temp. na zewnątrz -15 a nawet -20^c z włączonymi dmuchawami na wozie, oczywiscie są odstepstwa od reguły, że silnik nie trzyma temp, ale to sporadycznie, no ale to własnie wtedy uzywa sie dodatkowego urzadzenia grzewczego tzw. pieca C.O., uzywa sie go również w zimie zaraz po uruchomieniu silnika, żeby szybciej sie rozgrzał i złapał optymalną temp. pracy, bo niestety ale takie duże silniki i jescze diesle dość wolno sie rozgrzewają.
Piec C.O. spala dodatkowe paliwo i ogrzewa ciecz w układzie "chłodzenia"

No ale tu kolejny mit, taki piec spali ~5l/h pracy a uwierzcie, że na rozgraznie silnika wystarczy max 30minut a to i tak duzo bo większośc wozów łapie temp duzo szybciej (15-20 min.) z piecem, no i wczasie jazdy jak silnik gubi temp. to załącza sie na kilka minut żeby go podgrzać ale to juz duże mrozy powyżej -15^c muszą byc żeby silnik stygł w czasie pracy ( no albo szrot jakis

).
Czyli reasumując w normalnych temp czyli tak do -10 to dodatkowe paliwo jest potrzebne tylko rano przy uruchamianiu silnika więc gdzie tu te oszczędnosci, nawet lizaka sie nie kupi za to zaoszczędzone paliwo
Troszke sie rozpisałem, ale denerwuje mnie jak ktos kogoś posądza o coś nie majac zielonego pojęcia.
Mam nadzieje, że niektórym rozjasniłem temat
I teraz moze jeszcze puenta
Jeżeli jedziecie autobusem i nie jest zbyt ciepło, to sa dwa możliwe powody:
- albo nagrzewnice są popsute i kierowca jest mało winny temu, teoretycznie nie powinien wyjeżdzać takim wozem ale w praktyce g..ó..w..n..o to obchodzi kogokolwiek na zajezdni, poza samym kierowcą, zostaje wręcz skazany na wyjazd taka lodówką
- albo macie przyjemność jazdy z gatunkiem juz zagrożonym

, wręcz na wymarciu czyli kierowca burakiem, który ma wszystko gdzieś, wszystko działa w wozie ale on i tak nie pofatyguje sie zeby właczyc dmuchawy, czsami wystarczy poprosić grzecznie, może ruszy go sumienie i włączy
Pewnie niektórych zdenerwuja moje wypowiedzi ale oprócz tego, że jestem kierowcą też jestem pasażerem i rozumiem wszystkich, którzy by chcieli jechac autobusem z odrobiną komfortu cieplnego
Pamiętajcie tez o wyrozumiałości

, zawsze mozna zapytać, porozmawiac, dopiero potem nerwy

No to tyle
Pozdrawiam szanownych forumowiczów i życze ciepłych podrózy warszawskim zbiorkomem
