Ja się dziwię, że chce mu się dyskutować z takimi banialukami. Gdy mowa o rozdziale kościoła od państwa, ma się na myśli kościół katolicki, bo żaden inny praktycznie w przestrzeni społeczno-politycznej w Polsce nie istnieje - co najwyżej lokalnie. Zapraszając hierarchów różnych wyznań pokazuje się, że właśnie tego jednego nie stawia się, jak zawsze, na piedestale, lecz jest równy z innymi i pokazuje się, że przynajmniej oficjalnie realna moc nie jest najważniejsza. I gdyby obecność kościołów (a szczególnie jednego, oczywiście) w życiu politycznym ograniczała się właśnie do takiej oficjałki, byłbym przeszczęśliwy.endrju pisze:Człowieku, przeciez nie chodzi tu o dosłowne znaczenie. Chodzi o obecnosc kosciola w polityce. Z takim czepialstwem o szczegolny i doslowne rozumienie kazdego slowa, bez najmniejszego zastanowienia, to nie ma co dyskutowac
Niezawodnie trafiającej kulą w płot Kataryny. Po pierwsze, co za idiotyczne teza, że Tusk z Gronkiewicz mogli kogokolwiek wychować. Tak jakby mieli rząd dusz, jakby w ogóle istnieli jacyś ludzie, którzy polityków PO darzą takim szacunkiem, że każde słowo spijają z ust polityków tej partii - i tak jakby akurat wśród największych agresorów i roszczeniowców to PO miało posłuch. Nawet jeśli interpretować 'wychowanie' bardziej symboliczne, jako wyznaczanie standardów - to te zostały wyznaczone dużo wcześniej. O wyprowadzaniu ludzi na ulice już dawno, dawno temu mówił Wałęsa, a potem J. Kaczyński (co zresztą częściowo zrobił, uczestnicząc czynnie w manifestacji z paleniem kukły Wałęsy).Tm pisze:Sam miałem przypomnieć pewne zdarzenia z przeszłości, ale skoro trafiłem na tekst niezawodnej kataryny to jej oddam głos.
kataryna pisze:bla bla bla
Po drugie, Kataryna 'pali Niemca' - bo nie wierzę, żeby była aż tak ograniczona umysłowo - gdy próbuje wmówić, że nie zauważa, iż jednak pielęgniarki z białego miasteczka trochę się różnią od krzyżowców. Znalezienie podobieństw przyszło gładko - były to zgromadzenia nielegalne. Lecz motywacje; rodzaj interesu, o który grupy walczyły; powody, dla których walczą; sposób w jaki walczą; same rządania, jakie stawiają oraz w końcu ilość osób w tym uczestniczących i poparcie społeczne - nieistotne. Do jednego wora, rozkładamy rączki, usteczka w ciup i 'nie rozumiem'.
Po tym co przytoczył Yavorius widać, że przy twojej interpretacji tekstów GW, to Gazeta była dla PiS-u wręcz łaskawa;)Tm pisze:Oj widać, że GW nie czytasz. Tam od razu wiedzieli, że winny jest Kaczyński - tym razem dlatego, że nic nie powiedział.![]()
Przegraniec, nic nie rozumie. Obojętnie co by zrobił, pisowcy i tak go nie polubią i każde jego zachowanie zinterpretują wrogo; a do tego robi sobie wrogów po stronie tych nieco rozsądniejszych. Jeszcze parę takich uległości i wieszczę mu za pół roku poparcie poniżej 30%.Komorowski już ogłosił, że będzie upamiętnienie.