Silnik forum został zaktualizowany.
Możliwe są utrudnienia w dostępie w najbliższych dniach. Raportowanie problemów: temat Błędy SQL w Sprawach Technicznych
Możliwe są utrudnienia w dostępie w najbliższych dniach. Raportowanie problemów: temat Błędy SQL w Sprawach Technicznych
Grodzenie miasta
Moderatorzy: Poc Vocem, Dantte
nawet wićej- długość płotu promowałaby zamykanie ulic między dwoma blokami, bo nie opłacałoby się grodzić każdego z osobna
myślę, że takie przypadki jak na Wolumenie- działek długich, a wąskich są jednak rzadkie, częściej spotyka się cos o bardziej wyrównaych bokach
myślę, że takie przypadki jak na Wolumenie- działek długich, a wąskich są jednak rzadkie, częściej spotyka się cos o bardziej wyrównaych bokach
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
GW pisze:Zazdrościcie ludziom za płotami - opinia czytelnika
Zwyczajny 27, opinia czytelnika (imię i nazwisko do wiadomości redakcji), ostatnia aktualizacja 2006-09-14 23:48
Mieszkańcy drogich osiedli muszą się izolować od swoich sąsiadów, bo większość naszego społeczeństwa na sąsiada, niestety, się nie nadaje.
Do napisania tego tekstu skłonił mnie artykuł, w którym opisywaliście akcje alterglobalistów protestujących przeciwko istnieniu ogrodzonych osiedli. Jestem osobą zbliżoną wiekiem do uczestników pikiet (mam 25 lat), ale dziwi mnie poparcie "Gazety" dla tego typu bezrozumnej agresji. Uważam bowiem, że przeszkadzanie ludziom spieszącym rano do pracy jest działaniem chamskim. Z powodu kłódek na bramach Bogu ducha winni mieszkańcy mogą ponieść poważne konsekwencje (utrata pracy może stać się łatwo źródłem osobistych tragedii). A co z ludźmi spieszącymi się na samolot czy do szpitala? Pomyśleliście o nich "kłódkowicze"? Zastanawia mnie też, czemu ci szlachetni egalitaryści nie zajmą się czymś pożytecznym? Może, zamiast pomstować na ogrodzone osiedla, zrobią coś na swoim podwórku? Niechże wezmą się za blokersów, pijaków wymiotujących na klatkach schodowych lub przyłączą się do walki ze zjawiskiem przemocy domowej. Niestety, weseli panowie alterglobaliści wolą założyć łańcuch i mieć ubaw, zamiast poważnie zastanowić się nad przyczynami, dla których tak rozchwytywane są kwatery "za żelazną bramą".
Przyznam, że oburzył mnie do głębi i zniesmaczył komentarz prof. Bohdana Jałowieckiego, którego śmieszy zamykanie osiedla przez nieznajomych sprawców. Ciekawe, czy byłoby mu tak samo do śmiechu, gdyby jego dziecko miało wysoką gorączkę, a wezwany przezeń lekarz nie mógł dostać się do mieszkania, ponieważ nieznany sprawca zablokowałby mu zamek u drzwi gumą do żucia lub opiłkami. Nie uczono Pana, Profesorze, biblijnej zasady: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe"? Podobnie jak zupełnie fałszywa wydaje mi się teza Jałowieckiego, że grodzenie osiedla to "zabezpieczenie czysto iluzoryczne". Pragnienie budki ze strażnikiem i płotu w dzisiejszych czasach podyktowane jest lękiem przed coraz liczniejszym młodocianym elementem.
Jak dobrze mieć sąsiada?
I w tym miejscu dotykamy sedna sporu - przyczyn, dla których mieszkańcy drogich osiedli izolują się od swoich sąsiadów. Chcą czy może muszą? Każdy z nas przecież życzyłby sobie współlokatorów jak z dobrego serialu: sąsiada, co i sól pożyczy, i mecz z nami obejrzy, sąsiadki, z którą można pogadać. Niestety, większość naszego społeczeństwa na sąsiada się nie nadaje. Typowy polski sąsiad to persona, która ignoruje wszystkie przepisy i rozporządzenia, kultywując sarmacką tradycję: "Wolnoć, Tomku, w swoim domku". Przykłady? Wałęsające się psy bez obroży i smyczy , których właściciele reagują agresją na zwróconą im uwagę (a przecież smycz i kaganiec to nie li tylko dobry obyczaj, ale nakaz administracyjny!). Obsrane trawniki, chodniki i piaskownice mimo uporczywych nawoływań, że nawet dziecko wie, że się sprząta po psie. Bo przecież u nas co drugi to szlachcic i kupy psiej nie tknie nawet szufelką. Papierosy palone na klatce schodowej, samochody tarasujące przejścia, grille urządzane latem na balkonie przez podpite towarzystwo. Długo by wyliczać.
Najgorsze jest to, że osoby łamiące prawo, gdy im się to uprzytomni, zamiast przeprosić, traktują wezwanie policji jako oznakę bycia "konfidentem", "kapusiem" itp. W krajach tzw. ustabilizowanej demokracji (Europa Zachodnia, Skandynawia) tzw. wezwanie obywatelskie stróżów prawa poczytywane jest za cnotę. U nas zaś kończy się tym, że ukarany grzywną sąsiad będzie uprzykrzał ci życie albo sam wymierzy karę, rysując gwoździem samochód lub obłamując lusterka. Nie wspominam o tych typach, którzy proszącego o ciszę mieszkańca straszą kolegami lub mafią (co jest, przypominam, groźbą karalną skutkującą wg kodeksu karnego karą do dwóch lat więzienia). Prawda, jakie to polskie?
Kłódka to jedyna szansa na spokój
Konkludując - Polacy to w przeważającej większości naród anarchistów, którzy za nic mają sobie prawo i porządek, hołdujący prawu kaduka. Skutkiem takiej spaczonej narodowej mentalności jest zamieszkanie na ogrodzonym osiedlu, gdzie obcy nie mają wstępu, często jako jedyna szansa zapewnienia sobie spokoju po ciężkim dniu pracy. Spokoju, który wszystkim należy się tylko w teorii, a w praktyce, niestety, należy go sobie kupić - z kwaterunkiem na zamkniętym bramą osiedlu w spółdzielni, która potrafi w razie czego zdyscyplinować krnąbrnych lokatorów (kamery). Paradoks zaś polega na tym, że i ci ze zwykłych osiedli pragnęliby często takiej izolacji, tylko ich na nią nie stać.
W świetle powyższego wydaje mi się, że protestującymi przeciwko zamkniętym osiedlom i placom zabaw kieruje zwykła zazdrość.
inż. Glonojad pisze:Długośc płotu by promowała działki kwadratowe (i okrągłe). Może zwiększenie dróg dojścia? Jeszcze jakoś powierzchnię w to włączyć... ale przede wszystkim - NIE SPRZEDAWAĆ DZIAŁEK DROGOWYCH !
Tak sobie myślę, że zaczęliśmy się przerzucać konkretnymi rozwiązaniami. Jednak na wprowadzenie któregokolwiek z nich nie ma w tej chwili szans, bowiem problem nie został jeszcze dostrzeżony. I pytanie moje brzmi: jak inaczej, niż alterglobaliści, zwrócić oczy społeczeństwa w tę stronę i spowodować dostrzeżenie przez nich sprawy. Problemu nie tylko architektoniczno-urbanistyczno-komunikacyjnego. Ale przede wszystkim społecznego. Bo tym sposobem buduje się społeczeństwa trzeciego świata, podzielone głębokimi rowami i murami. No chyba, że to jest nasz ideałTm pisze:nawet wićej- długość płotu promowałaby zamykanie ulic między dwoma blokami, bo nie opłacałoby się grodzić każdego z osobna
myślę, że takie przypadki jak na Wolumenie- działek długich, a wąskich są jednak rzadkie, częściej spotyka się cos o bardziej wyrównaych bokach
- Paweł_K
- Taki ligowy Bełchatów
- Posty: 5048
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
- Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
- Kontakt:
Przepraszam, ale ten list to jakiś bełkot... Mam rozumieć że na tych ogrodzonych osiedlach mieszkają sami wspaniali lokatorzy a bydło mieszka za płotem ? A psy tych wspaniałych lokatorów nie srają (a już na pewno nie na terenie osiedla) ? O czym ten człowiek chciał napisać ? Pochwalić się że mieszka na zamkniętym osiedlu ? Paranoja...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
Jak rozumiem mieszkańcy "gett" nie mają sąsiadówMieszkańcy drogich osiedli muszą się izolować od swoich sąsiadów, bo większość naszego społeczeństwa na sąsiada, niestety, się nie nadaje.
W pełni się zgadzam. Pozastawiane płotami drogi i ścieżki bardzo często przeszkadzają spieszącym się do pracy ludziom. I to jest właśnie chamstwo (stawiających te płoty)Uważam bowiem, że przeszkadzanie ludziom spieszącym rano do pracy jest działaniem chamskim.
Nic dodać, nic ująć - ot postępowanie developerów (którzy jednak nie budują mieszkań dla siebie, tylko w większości odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne) w pigułceNie uczono Pana, Profesorze, biblijnej zasady: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe"?
... który już niedługo wyrośnie również za tymi ogrodzeniamiPodobnie jak zupełnie fałszywa wydaje mi się teza Jałowieckiego, że grodzenie osiedla to "zabezpieczenie czysto iluzoryczne". Pragnienie budki ze strażnikiem i płotu w dzisiejszych czasach podyktowane jest lękiem przed coraz liczniejszym młodocianym elementem.
Wystarczy popatrzeć jak mieszkańcy osiedli grodzonych wyprowadzają swoje pieski, na czyim terenie (bo przecież w obrębie płota jest bezwzględny zakaz), ilu z nich po swoich pociechach sprząta. Wystarczy popatrzeć na poparkowane przed płotami, na trawnikach, ich samochody. Oczywiście w obrębie ogrodzenia wszystko jest ok. Spróbowałoby nie być, a zaraz ochronę mają na głowie. Ale za płotem: kogóź to obchodziNiestety, większość naszego społeczeństwa na sąsiada się nie nadaje. Typowy polski sąsiad to persona, która ignoruje wszystkie przepisy i rozporządzenia, kultywując sarmacką tradycję: "Wolnoć, Tomku, w swoim domku". Przykłady? Wałęsające się psy bez obroży i smyczy , których właściciele reagują agresją na zwróconą im uwagę (a przecież smycz i kaganiec to nie li tylko dobry obyczaj, ale nakaz administracyjny!). Obsrane trawniki, chodniki i piaskownice mimo uporczywych nawoływań, że nawet dziecko wie, że się sprząta po psie. Bo przecież u nas co drugi to szlachcic i kupy psiej nie tknie nawet szufelką. Papierosy palone na klatce schodowej, samochody tarasujące przejścia, grille urządzane latem na balkonie przez podpite towarzystwo. Długo by wyliczać.
Tyczy się to w takim samym stopniu "mieszkańców odgrodzonych".Najgorsze jest to, że osoby łamiące prawo, gdy im się to uprzytomni, zamiast przeprosić, traktują wezwanie policji jako oznakę bycia "konfidentem", "kapusiem" itp. W krajach tzw. ustabilizowanej demokracji (Europa Zachodnia, Skandynawia) tzw. wezwanie obywatelskie stróżów prawa poczytywane jest za cnotę. U nas zaś kończy się tym, że ukarany grzywną sąsiad będzie uprzykrzał ci życie albo sam wymierzy karę, rysując gwoździem samochód lub obłamując lusterka. Nie wspominam o tych typach, którzy proszącego o ciszę mieszkańca straszą kolegami lub mafią (co jest, przypominam, groźbą karalną skutkującą wg kodeksu karnego karą do dwóch lat więzienia). Prawda, jakie to polskie?
Gadanie typowe dla zadufanych w sobie bogatych (albo raczej chcących takimi być) bubków, którym się wydaje, że wszystko wiedzą najlepiej. Podam przykład, żeby nie być gołosłownym. Mieszkam w starym bloku. Kiedyś ktoś wpadł na pomysł, żeby go ogrodzić. Fizycznie nie ma przeciw temu żadnych przeszkód. Ale blok nie został ogrodzony. Dlaczego: większość lokatorów się nie zgodziłaParadoks zaś polega na tym, że i ci ze zwykłych osiedli pragnęliby często takiej izolacji, tylko ich na nią nie stać.
- Colony
- Posty: 2832
- Rejestracja: 05 sty 2006, 17:43
- Lokalizacja: tam gdzie tramwaj wciąż nie może dojechać
- Kontakt:
Doskonałym przykładem tego typu działania są ulice prostopadłe do Arkuszowej, które teoretycznie mogłoby słuzyc jako skrót na Chomiczówkę, ale chociaż na mapie są to zwykłe ulice, to po 100 metrach od wjazdu wszystkie są grodzone. Żeby było weselej, z drugiej ich strony, od lotniska nie ma nawet bram. Ulica jest sobie podzielona płotem na pół. Przykłady: Perseusza, Jowisza, Andromedy, Olszynowa, Księżycowa.inż. Glonojad pisze:Długośc płotu by promowała działki kwadratowe (i okrągłe). Może zwiększenie dróg dojścia? Jeszcze jakoś powierzchnię w to włączyć... ale przede wszystkim - NIE SPRZEDAWAĆ DZIAŁEK DROGOWYCH !
(podpis tymczasowy zanim nie znajdę czegoś niebanalnego co was zbije z pantałyku)
GW pisze:Kłopoty z chipami na osiedlu przy Stryjeńskich
Małgorzata Zubik, ostatnia aktualizacja 2006-10-19 11:11
Burza o chipy. Na osiedlu przy Stryjeńskich nie lubią obcych. Drzwi otwiera tylko karta magnetyczna. Lokatorzy są zawiedzeni, bo nie mogą dostać się do mieszkań.
O pomyśle spółdzielni PAX na ochronę osiedla przy Stryjeńskich 19 już pisaliśmy. Ustalono, że dostęp do mieszkań będą mieli wyłącznie ci, którzy dysponują kartą magnetyczną. Mieszkańcy osiedla alarmowali wówczas "Gazetę", że system kontroli dostępu do osiedla sprowadzi kłopoty. Karty są ściśle kontrolowane i wydawane wyłącznie zgłoszonym w administracji lokatorom. O ewentualnym chipie np. dla opiekunek, gospoś i zaprzyjaźnionych osób odwiedzających regularnie mieszkanie miał decydować prezes. Chyba żeby nianię zgłoszono jako mieszkańca.
Teraz realizacja projektu weszła w kolejną fazę. Mieszkańcy już nazwali osiedle fortecą. - Właśnie zaspawano nam guzik domofonu z kluczykiem, żeby nie można było wchodzić, używając kodów domofonowych - skarży się pan Piotr. - Prezes sam wydaje zgodę na wydanie dodatkowej karty. Mnie takiej karty nie wydał, nie tłumacząc dlaczego.
Pani Krystyna: - Ten idiotyzm przeszedł w coś bardziej zdumiewającego, niż w ogóle da się wymyślić. Od dziś nawet ci mieszkańcy, którzy zapomnieli kluczy, nieposiadający karty - bo spółdzielnia wydała ich mniej, niż jest mieszkańców - nie dostaną się do własnych mieszkań.
Co jeszcze wymyślą innowatorzy ze spółdzielni? Burzliwa dyskusja toczy się na internetowym forum spółdzielni. - W tej chwili, gdy ktoś do mnie przyjeżdża, dzwoni z komórki, że już jest, a ja zjeżdżam na dół i wpuszczam go bramą. Ale zima idzie i już mi się nie będzie chciało tak robić - zapowiada Zigi.
Prezes SM Pax Andrzej Szklarski wie o osiedlowym tumulcie, ale jest zdziwiony. - Tak zdecydowała większość mieszkańców - przekonuje. - Jest domofon na furtce, z którego korzystają goście. Mieszkańcy mają się posługiwać kartami. Domofonu nie zaspawaliśmy, tylko został wyłączony. To kolejny etap systemu kontroli dostępu. Wprowadzaliśmy go stopniowo, żeby mieszkańcy mogli się przyzwyczaić.
A jak jest z ilością kart magnetycznych? Największy kłopot mają ci, którzy podnajmują mieszkania i nie zgłosiły tego w spółdzielni. Taka lokatorska "szara strefa" okazała się ogromna. - Gdy pojawiły się karty, okazało się, że liczba mieszkańców osiedla wzrosła o 100 proc. - informuje prezes Szklarski.
- Okazuje się, że mieszkamy w obozie karnym, wszyscy ponosimy karę za tych, którzy wynajmują studentom pokoje, a nie zgłaszają ich jako mieszkańców - denerwuje się pan Piotr. - Czy spółdzielnia może ograniczać mi dostęp do własnego mieszkania?
Prezes Szklarski tłumaczy od początku: - Można do mieszkania wejść z kartą magnetyczną, bo przewiduje system, i tyle. Jeśli są jakieś problemy, to lepiej zgłaszać je administracji, a nie "Gazecie". W osiedlu mieszka ponad 500 rodzin, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36246
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Fenomen naszych czasów: ludzie sami, dobrowolnie, pozbywają się części swej własnej wolności, oddając ją (i to na codzień) w ręce nieznanych sobie gburów (firmy ochroniarskie, prezesi cholera_wie_czego, itp.)

Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Paweł_K
- Taki ligowy Bełchatów
- Posty: 5048
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
- Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
- Kontakt:
No ale przecież mieszkają na bezpiecznym i zamkniętym osiedlu, gdzie nikt przypadkowy wejść nie może. Każdy kij ma dwa końce i w tym wypadku wyraźnie ten drugi koniec widać. Ciekawe co jeszcze wymyślą włodarze, w imię bezpieczeństwa oczywiście...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36246
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Ale przecież to jest do przewidzenia! Każdy system zabezpieczeń zacznie się kiedyś psuć i stanie się dla mieszkańców bardziej uciążliwy, niż jego brak. Ale teraz nikt o tym nie myśli... 
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Zgadzam się w pełni. Założmy, że system padnie na kilkanaście godzin zimą... I co, ten u kogo w domu nie ma żadnego innego domownika będzie wegetował przed bramą własnego mieszkania na mrozie? Nie daj Bóg nie będzie miał przy sobie karty. Będzie wykrzykiwać z zewnątrz o tymczasową?! Paranoja. Niech powyższe studium absurdu będzie nauczką dla tych wszystkich, którzy w imię (najczęściej) nowobogackich fobii separują się od rzeczywistości, jaka była ich udziałem jeszcze do niedawna.Bastian pisze:Ale przecież to jest do przewidzenia! Każdy system zabezpieczeń zacznie się kiedyś psuć i stanie się dla mieszkańców bardziej uciążliwy, niż jego brak. Ale teraz nikt o tym nie myśli...
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese
- Paweł_K
- Taki ligowy Bełchatów
- Posty: 5048
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
- Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
- Kontakt:
Nie będzie nauczką, bo będą święcie wierzyć że "im to się przytrafić nie może". Mnie np. wcale nie cieszyłoby mieszkanie na osiedlu zamkniętym, bo i z czego się cieszyć ? Że goście idący do mnie w odwiedziny musieliby się "spowiadać" strażnikowi na bramie do kogo i po co idą ? Ale cóż, taki znak czasów widocznie, że ludzie dobrowolnie zamykają się w luksusowych gettach
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36246
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Tam zaraz goście. Sam bym się czuł fatalnie ze świadomością, że ktoś widzi (i może zapisuje, skąd ja to mogę wiedzieć, że nie? pamiętacie Anioła?) kiedy wychodzę, kiedy wracam, z kim wracam, kto sam do mnie przychodzi, kiedy wychodzi... 
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36246
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Tu już trudno mówić o "nowobogackich fobiach". Raczej o narastającym zbiorowym szaleństwie
:
U mnie (stara zabudowa) kiedyś podwórka były połączone, teraz są poprzedzielane siatką (więc już bym był pozbawiony wspólnych z kolegami zabaw na podwórku, jak niegdyś). Przedwczoraj czyjś pies w pogoni za kotem przelazł przez siatkę i zatrzymał się na kolejnej. Po czym przez bite pół godziny bez przerwy szczekał za tym kotem, zaś właścicielka starała się go dowołać. Coraz bardziej myślę o sprawieniu sobie nożyc do blachy...
W Warszawie blokowiska grodzą się płotami
Małgorzata Zubik, 2006-10-24, ostatnia aktualizacja 2006-10-25 08:51
Normą w Warszawie są nowo budowane osiedla-twierdze. W obawie przed mieszkańcami osiedli nowych zaczynają grodzić się ludzie z bloków - jak w spółdzielni mieszkaniowej na Chomiczówce.
Mieszkanka spółdzielni Chomiczówka Elżebieta Szymańska wyszła na spacer z synem Michałem. Tedy nie przejdą - w niektórych miejscach płot zagradza stare alejki
Płoty mają już niemal wszystkie nowe warszawskie osiedla. Deweloperzy potrafią ogrodzić nie tylko pojedyncze budynki, ale i kilkudziesięciohektarowe obszary, tworząc miasto w mieście.
Grodzenie wymusza kontrgrodzenie - płoty stawiają mieszkańcy starych bloków z wielkiej płyty.
Ogrodzenie postawiła właśnie leciwa spółdzielnia Chomiczówka. - Przeraziło nas to nowe osiedle - zdradza wiceprezes spółdzielni Marian Szczepaniak. - Na pewno pięknie się tam ogrodzą, wprowadzą ochronę i nikogo do siebie nie będą wpuszczać. A na spacery z psami będą przychodzić do nas, bo u nich nie ma na to miejsca. Aby zabezpieczyć się przed psami sąsiadów, komitet Kolonii III, wybrany demokratycznie przez delegatów osiedla, zdecydował o ogrodzeniu.
Spółdzielnia ma już doświadczenia z nowymi sąsiadami - jedno zamknięte osiedle stanęło obok już jakiś czas temu. Działkę zabudowano tam do maksimum - z dzieckiem czy psem pospacerować się nie da.
Więc mieszkańcy przychodzą na spacery do sąsiadów. A stare bloki przy Bogusławskiego stoją na hektarach ziemi. Toną w zieleni. Pełno drzew, krzewów, trawników. Ostatnio administracja posadziła 400 świerków, więc właśnie postawiony płot ma też chronić przed złodziejami roślin.
- Ogrodzenie ma na razie znaczenie psychologiczne - tłumaczy wiceprezes. - Jest komunikatem, że teren nie jest niczyj, że ma właściciela.
Zresztą na razie furtki i bramy są otwarte, a płot nie otacza całego osiedla, więc praktycznie każdy może wejść na teren spółdzielni. Ale to tylko stan przejściowy - kiedyś ogrodzenie zostanie domknięte, a każdy mieszkaniec dostanie klucze do bram.
Na osiedlu lokatorzy gorąco komentują nową inwestycję. - Włos mi się jeży na głowie. Nie dość, że rozwiązanie problemu będzie zupełnie nieskuteczne (przez otwarte bramy i furtki każdy może wejść i wyprowadzić swojego psa gdzie chce), to pomysł płotu jest makabryczny - ocenia Leszek Wawrzonkowski.
Łukasz Mazurkiewicz, socjolog z firmy ARC Rynek i Opinia: - Grodzenie pokazuje nasze kłopoty z więzią społeczną. W latach 80. nie było płotów, ale było zjawisko nazywane przez socjologów amoralnym familizmem. Członkowie rodziny, skłonni do poświęceń na jej rzecz, stali np. w kolejce po pralkę, ale inną rodzinę z takiej kolejki traktowali jak wroga. Teraz zamiast rodziny mamy wspólnoty mieszkańców. Grodzimy się, dbamy, żeby u nas było czysto, żeby psy nie narobiły. Terytorium sąsiadów traktujemy jak terytorium wroga. Można tam wyprowadzić psa albo podrzucić śmieci. Ileś lat upłynie i nauczymy się bardziej społecznej postawy. Zanim to się stanie, będziemy widzieć budowę kolejnych płotów.
Łukasz Mazurkiewicz dostrzega i pozytywną stronę płotów. Mieszkańcy, kiedyś dbający tylko o własne M, wychodzą coraz dalej. Najpierw zadbali o klatki schodowe, teraz czują się odpowiedzialni za trawnik za progiem domu.
- Jeśli wyjdą z tą odpowiedzialnością poza płot, np. do publicznego parku, będzie dobrze. Gorzej, jeśli to są początki budowania twierdz, z których będziemy do siebie strzelać - mówi Mazurkiewicz.
U mnie (stara zabudowa) kiedyś podwórka były połączone, teraz są poprzedzielane siatką (więc już bym był pozbawiony wspólnych z kolegami zabaw na podwórku, jak niegdyś). Przedwczoraj czyjś pies w pogoni za kotem przelazł przez siatkę i zatrzymał się na kolejnej. Po czym przez bite pół godziny bez przerwy szczekał za tym kotem, zaś właścicielka starała się go dowołać. Coraz bardziej myślę o sprawieniu sobie nożyc do blachy...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
