Jest tylko jeden szkopuł - warto znać niemiecki, więc w pierwszej kolejności być może będą emigrować ci, co mieszkają blisko zachodniej granicy. Nawet jeśli nie znają niemieckiego, to przynajmniej będą mieli bliżej do domu.Pawel_ pisze:No tak.. Lepiej zarabiać 2500 'ojro' niż 2500 PLN.
OdebraĹem prawko kat. D, chcÄ pracowaÄ, gdzie iĹÄ?
A niektórzy kierowcy zza wschodniej granicy nie znają polskiego a jeżdżą po Warszawie.Adam G. pisze:Myślę, że wręcz trzeba znać niemiecki
Porównaj sobie mówiony ukraiński do mówionego niemieckiegofraktal pisze:A niektórzy kierowcy zza wschodniej granicy nie znają polskiego a jeżdżą po Warszawie.Adam G. pisze:Myślę, że wręcz trzeba znać niemiecki
A jaką nam zrobili wspaniałą opinię!fraktal pisze:Znowu polscy kierowcy sobie jakoś na Wyspach radzili, a niektórzy nawet do teraz radzą.
noidea
To ironia, czy nie?Adam G. pisze:A jaką nam zrobili wspaniałą opinię!
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27689
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Spokojnie by się znalazło. Nawet odliczając Szamota, który potrafił pasażerów wracających w noc wigilijną z pasterki przywitać dźwiękami Paradise Lostfraktal pisze: W każdym razie, jakieś dwa tygodnie temu ktoś napisał maila do lp3, że właśnie odprowadził autobus do zajezdni i jeszcze zdążył na pierwsze miejsce Listy Przebojów. Pokaż mi w Warszawie kierowcę, która słucha Trójki, choćby czasami
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- Drivter1234
- Posty: 374
- Rejestracja: 12 sie 2008, 18:10
- Lokalizacja: Wawa Bielany
Zgadza się i myślę że Niemiecki rynek wciągnie w pierwszej kolejności naszą zachodnią ścianę, choć z tego co słyszałem to akurat w tej dziedzinie jakiej jest transport to ani kokosów już tam nie ma ani tak dużej ilości pracy jak by nasi chcieli. Poczekajmy zobaczymy. Natomiast zawsze jak co roku zima to martwy okres i wszędzie nagle robią się "góry" kierowców chętnych do pracy w MZA, Mobilisie itp. Ale nie wiem czy w tym roku taka tendencja się nie utrzyma dłużej bo jeszcze tak niedawno temu przyjmowali hurtem, a sporo tzw. dziur się robiło jak kierowcy szli na L4. W tym roku może być nieco innaczej. Starsi kierowcy idą na emeryturę, ale na jego miejsce już zatrudnili ze 2 nowych na 1/2. A wiadomo że niepełnoetatowi kierowcy często, choć nie zawsze, dokręcają kilka godzin. I na to właśnie liczą i liczą, że zatkają te dziury.fraktal pisze:Jest tylko jeden szkopuł - warto znać niemiecki, więc w pierwszej kolejności być może będą emigrować ci, co mieszkają blisko zachodniej granicy. Nawet jeśli nie znają niemieckiego, to przynajmniej będą mieli bliżej do domu.Pawel_ pisze:No tak.. Lepiej zarabiać 2500 'ojro' niż 2500 PLN.
[ Dodano: |15 Lut 2011|, 2011 10:12 ]
[ Dodano: |15 Lut 2011|, 2011 10:15 ]fraktal pisze:A niektórzy kierowcy zza wschodniej granicy nie znają polskiego a jeżdżą po Warszawie.Adam G. pisze:Myślę, że wręcz trzeba znać niemieckiZnowu polscy kierowcy sobie jakoś na Wyspach radzili, a niektórzy nawet do teraz radzą. Tylko, że wtedy podobno niektórych werbowano prawie wprost z warszawskich zajezdni (zaznaczam, że to tylko zasłyszane plotki) i organizowano im kursy (także podstawy angielskiego), a teraz wcale tak nie musi być, bo kierowcy mieszkający przy zachodniej granicy (np. w takim Szczecinie) mogą warszawskich kierowców po prostu ubiec w walce o posadę.
Choć z drugiej strony to kierowcy w Szczecinie zarabiają 2.900 netto/etat więc spora część też będzie się raczej zastanawiała bo wiadomo że kasy dobrze by było mieć więcej, ale to już całkiem całkiem zarobki. Mam rodzinę w Szczecinie i czasem porozmawiam z kierowcami tam i jestem w szoku że Warszawa jako stolica ma mniejsze zarobki.Drivter1234 pisze:[ Dodano: |15 Lut 2011|, 2011 10:12 ]fraktal pisze:Jest tylko jeden szkopuł - warto znać niemiecki, więc w pierwszej kolejności być może będą emigrować ci, co mieszkają blisko zachodniej granicy. Nawet jeśli nie znają niemieckiego, to przynajmniej będą mieli bliżej do domu.fraktal pisze:A niektórzy kierowcy zza wschodniej granicy nie znają polskiego a jeżdżą po Warszawie.Znowu polscy kierowcy sobie jakoś na Wyspach radzili, a niektórzy nawet do teraz radzą. Tylko, że wtedy podobno niektórych werbowano prawie wprost z warszawskich zajezdni (zaznaczam, że to tylko zasłyszane plotki) i organizowano im kursy (także podstawy angielskiego), a teraz wcale tak nie musi być, bo kierowcy mieszkający przy zachodniej granicy (np. w takim Szczecinie) mogą warszawskich kierowców po prostu ubiec w walce o posadę.