Papierosy są do dupy

Moderator: Szeregowy_Równoległy

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 17 lis 2010, 22:28

bepe pisze:Wykroczeniem jest czyn szkodliwy społecznie jakkolwiek, w minimalnym choćby stopniu. Taką właśnie szkodliwość ma przechodzenie na czerwonym świetle przez pustą drogę w środku nocy czy palenie na pustym przystanku także w środku nocy - cała ich szkodliwość polega na tym, że łamie się prawo, co samo w sobie jest szkodliwe społecznie (nie służy budowaniu szacunku dla prawa).
Jeśli by zastosować taką wykładnię, to całe to pierdololo o znikomym itp. można sobie w majty wsadzić i najlepiej wykreślić. Ja jednak nie uważam, że wykładnia ta ma sens, ponieważ mowa jest o czynie szkodliwym SPOŁECZNIE, nie jednostkowo. By czyn był szkodliwy społecznie, musi działać na szkodę społeczeństwa, a więc jego reprezentantów. Jeśli w okolicy nie ma absolutnie nikogo poza nami, przechodząc przez jezdnię na czerwonym świetle nie mamy jak zaszkodzić - nie ma nawet kogoś, komu moglibyśmy swą lekceważącą prawo postawą dawać zły przykład. Podobnie z paleniem - trzeba sobie odpowiedzieć, czy prawo służy ludziom, czy jego istotą jest istnienie dla samego siebie. Prawo antynikotynowe ma chronić przez dymem papierosowym ludzi. Jeśli nie ma akurat kogo chronić, bo ludzi nie ma, można wesprzeć się znikomą (wręcz żadną) szkodliwością czynu. Takie rozumienie wydaje mi się sensowne i na logikę po to ta znikomość została wprowadzona do kodeksu.
A że w Warszawie ze światłami jest kompletne szaleństwo, to zupełnie inna sprawa - dla kogo się one świecą w środku nocy?
A dla kogo na ulicy o szerokości 7m światła czerwone równoczesne dla całego ruchu trwają 7s po każdym zielonym? Dla spóźnionych wózkowiczów, którzy musieliby na tych wózkach prawie że stać w miejscu, by mogli nie zdążyć? To jest jeden z wielu przykładów fałszywej przezorności, która doprowadza do irytacji i lekceważenia prawa.

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 17 lis 2010, 22:32

blinski pisze:Jeśli by zastosować taką wykładnię, to całe to pierdololo o znikomym
O znikomej szkodliwości jest mowa przy przestępstwach, a nie przy wykroczeniach. Dzięki temu nie ściga się każdego, kto podpisał za żonę odbiór listu poleconego.
blinski pisze: Jeśli w okolicy nie ma absolutnie nikogo poza nami, przechodząc przez jezdnię na czerwonym świetle nie mamy jak zaszkodzić - nie ma nawet kogoś, komu moglibyśmy swą lekceważącą prawo postawą dawać zły przykład.
Lekceważenie prawa zawsze jest społecznie szkodliwie - dziś uznasz ten przepis za niegodny przestrzegania, jutro - inny.

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 17 lis 2010, 22:32

Adam G. pisze:Dla idiotów, którzy bez nich pędziliby przez miasto 150km/h. Niestety, taka już nasza smutna rzeczywistość, że większość osób przepisy ma głęboko w poważaniu.
Nie, to właśnie myślenie o społeczeństwie jako o idiotach sprawia, że zwykli ludzie zaczynają się jak idioci czuć. Dlaczego dla prawa odniesieniem ma być jednostka najgłupsza, a nie uśredniona? Dlaczego przez jednego na stu ludzi idiotę reszta ma cierpieć? Jeszcze żeby to prawo tego jednego idiotę zahamowało. Niestety, kretyn znajdzie tysiąc dróg, by swój kretynizm realizować, a zwykli ludzie będą złorzeczyć pod nosem.

[ Dodano: |17 Lis 2010|, 2010 22:37 ]
bepe pisze:O znikomej szkodliwości jest mowa przy przestępstwach, a nie przy wykroczeniach. Dzięki temu nie ściga się każdego, kto podpisał za żonę odbiór listu poleconego.
Wiem, że istnieje możliwość nieukarania popełniającego wykroczenie z podobnych powodów. Nie wiem, jak to się konkretnie nazywa, ale wychodzi na to samo.
Lekceważenie prawa zawsze jest społecznie szkodliwie - dziś uznasz ten przepis za niegodny przestrzegania, jutro - inny.
To tak nie działa. Nie uznaję konkretnych przepisów za niegodne przestrzegania, tylko ich przestrzeganie W PEWNYCH OKOLICZNOŚCIACH za nadgorliwość. Taką okolicznością jest praktycznie zerowa szkoda obiektywnie - z racji braku prawdopodobnych poszkodowanych właśnie. To nie jest poszerzanie granic łamania prawa, to zawsze działa tak samo, niezależnie od przepisów.

Adam G.
Posty: 4878
Rejestracja: 15 gru 2005, 19:56
Lokalizacja: Żoliborz

Post autor: Adam G. » 18 lis 2010, 2:30

blinski pisze:
Adam G. pisze:Dla idiotów, którzy bez nich pędziliby przez miasto 150km/h. Niestety, taka już nasza smutna rzeczywistość, że większość osób przepisy ma głęboko w poważaniu.
Nie, to właśnie myślenie o społeczeństwie jako o idiotach sprawia, że zwykli ludzie zaczynają się jak idioci czuć. Dlaczego dla prawa odniesieniem ma być jednostka najgłupsza, a nie uśredniona? Dlaczego przez jednego na stu ludzi idiotę reszta ma cierpieć? Jeszcze żeby to prawo tego jednego idiotę zahamowało. Niestety, kretyn znajdzie tysiąc dróg, by swój kretynizm realizować, a zwykli ludzie będą złorzeczyć pod nosem.
Bynajmniej nie mówię o jednostce najgłupszej (ani się na niej nie wzoruję), a o ogóle społeczeństwa. I nie mówimy w tym przypadku o 1 łamiącej przepisy osobie na 100, ale raczej o 1 osobie na 100, która ich przestrzega. Pierwszy przypadek napotkać możemy w krajach, gdzie kultura przestrzegania prawa istnieje od dawna i jest głęboko zakorzeniona w ludzkim myśleniu. W mentalności i rozumowaniu Polaków jest zaś raczej zakorzeniona kultura nieprzestrzegania przepisów, i jeszcze przez parę ładnych dziesięcioleci się to pewnie nie zmieni.
noidea

Awatar użytkownika
Premo
Posty: 5439
Rejestracja: 15 kwie 2006, 14:58

Post autor: Premo » 22 lis 2010, 20:36

Mam pewne wątpliwości dotyczące zaostrzonej ustawy. Chodzi o zakaz palenia w samochodach służbowych. Jak ma się odbywać egzekwowanie tego przepisu? Nie każdy służbowy samochód jest obklejony. I nie każdy obklejony samochód jest własnością firmy. Jak ma odbywać się kontrola? Policjanci wyrywkowo będą sprawdzać? Jaki jest w ogóle sens tych przepisów? To czy pracodawca pozwala na palenie w służbowym samochodzie jest wewnętrzną sprawą firmy.

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 22 lis 2010, 21:56

Premo pisze:Jaki jest w ogóle sens tych przepisów?
Nie pytaj o sens tej ustawy.

Awatar użytkownika
Premo
Posty: 5439
Rejestracja: 15 kwie 2006, 14:58

Post autor: Premo » 23 lis 2010, 18:35

bepe pisze:Nie pytaj o sens tej ustawy.
Niektóre zapisy mają sens. Np o zakazie palenia w "lokalach". Wreszcie będzie można pójść do klubu nie martwiąc się że wróci się śmierdzącym papierosami. Ale zapis o samochodach służbowych nie pomaga nikomu.

BJ
(BJ.2052)
Posty: 6065
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 23 lis 2010, 18:56

Premo pisze: Np o zakazie palenia w "lokalach". Wreszcie będzie można pójść do klubu nie martwiąc się że wróci się śmierdzącym papierosami.
No tak, bo w końcu nie było żadnych klubów ani pubów w pełni dla niepalących albo chociaż wydzielonych sal dla palących i niepalących ](*,)

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 23 lis 2010, 19:16

Nie zgadzam się z odgórnym wprowadzaniem zakazu palenia w knajpach dlatego, że uważam, iż właściciel sam powinien decydować czy robi knajpę dla palących czy dla niepalących, ale akurat to, czym się kierowali twórcy ustawy w tej kwestii rozumiem. Poza tym jakoś nie umarłem od wychodzenia na dwór na fajka, a skoro niepalącym to ułatwia życie, to w czym problem?
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

BJ
(BJ.2052)
Posty: 6065
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 23 lis 2010, 19:19

Szeregowy_Równoległy pisze:Poza tym jakoś nie umarłem od wychodzenia na dwór na fajka, a skoro niepalącym to ułatwia życie, to w czym problem?
W tym, że to wkurwiające, że trzeba wychodzić z ciepłej kawiarni na tą pizgawicę?

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 23 lis 2010, 19:21

Trochę zrozumienia: dla niepalących wkurwiające jest to, że chcąc czy nie chcąc muszą palić z tobą. O ile da się stworzyć oddzielną salę dla palących, to faktycznie może wkurwiać, to w moim ulubionym pubie jest jedna sala, nieduża zresztą, i tam faktycznie palenie przeszkadza.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

BJ
(BJ.2052)
Posty: 6065
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 23 lis 2010, 19:24

Szeregowy_Równoległy pisze:Trochę zrozumienia: dla niepalących wkurwiające jest to, że chcąc czy nie chcąc muszą palić z tobą. O ile da się stworzyć oddzielną salę dla palących, to faktycznie może wkurwiać, to w moim ulubionym pubie jest jedna sala, nieduża zresztą, i tam faktycznie palenie przeszkadza.
Doskonale to rozumiem, ale jeszcze raz podkreślam, że były lokale w pełni dla palących, w pełni dla niepalących, a także po części dla palących i niepalących.
Ja ze względu na bliskość szkoły zwykłem zaglądać do kawiarni W Biegu w Europlexie. Kawa jest tam ohydna, ale można było palić. Dla rządnych kawy bez papierosa (co jest w ogóle jakąś profanacją) kilka metrów obok była kawiarnia spod szyldu Coffee Heaven. I nie wiem, co komu taki układ przeszkadzał, gdzie WSZYSCY byli zadowoleni.

Awatar użytkownika
Desert
Zbanowany
Posty: 2154
Rejestracja: 23 lis 2007, 16:09
Lokalizacja: 100-(L)ica

Post autor: Desert » 23 lis 2010, 19:34

Chociażby to że palisz gdzie popadnie jak i wielu innych palaczy i w końcu ktoś to ukrócił. =;
Obrazek
"Jak coś wiem to wiem, a jak czegoś nie wiem to mógłbym wiedzieć czyli i tak wiem, jeżeli się mylę to przepraszam, bo mógłbym się mylić, ale ja się nie mylę."

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 23 lis 2010, 19:35

A ile miałeś pubów dla niepalących? Takich, gdzie człowiek, który nie pali, mógł przyjść i nie wdychać smrodów? Ja nie kojarzę żadnego. Od wyjścia na fajka się nie umiera. A świeże powietrze też nie szkodzi.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

BJ
(BJ.2052)
Posty: 6065
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 23 lis 2010, 19:38

Szeregowy_Równoległy pisze:A ile miałeś pubów dla niepalących? Takich, gdzie człowiek, który nie pali, mógł przyjść i nie wdychać smrodów?
Akurat do pubów i barów zbyt wielu nie chodzę, bo do 2-4. Nietrudno się domyślić, że były to puby, gdzie dym był dość gęsty. Obecnie jednak jeden z tych lokali nadal jest w pełni dla palących :)
W większości klubów natomiast była część dla palących i niepalących.

ODPOWIEDZ