zeus pisze:Podobno bariera wieku jest podwyższona do 24 lat - kolejny absurd
 ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
Na pomysł ten wpadł były minister transportu Mariusz Polaczek po wypadku autokaru pod Grenoble bodaj w lipcu 2007, gdy media doniosły, że za sterami był młody kierowca. Potem ta wrzawa jakoś ucichła, gdy się okazało, że autokar miał jednak niesprawne hamulce.
rzeznik pisze:Pamietam, jak wtedy sie zachowywalem na drodze i jakimi kategoriami postrzegalem ruch drogowy i jego bezpieczenstwo, zreszta podobnie jak niemal wszyscy moi rowiesnicy. Wszyscy bylismy "krolami szos", po miescie mniej niz 80-90 km/h jezdzily tylko cioty (a chodzi o male miasteczko z waskimi i kretymi uliczkami) i ogolnie pozjadalismy wszystkie rozumy i przescigalismy sie w tym wyimaginowanym pirackim profesjonalizmie.
Wiesz, wydaje mi się, że młodzi ludzie bywają skłonni do ryzykownych zachowań aż do 30 roku życia, więc idąc tym tropem trzeba by podwyższyć minimalną granicę wieku do 30 lat. Poza tym, jeśli będzie się zabraniać młodym ludziom robić kursu na prawo jazdy kategorii B, to prawdopodobne jest, że będą wsiadali za kółko bez prawa jazdy, a wtedy będą stanowić jeszcze większe zagrożenie, bo nie będą zupełnie znali zasad ruchu drogowego. Wydaje mi się też, że na to, czy ktoś jest dojrzały, czy nie, wpływają także doświadczenia, które przeżył. Jeśli więc będzie się chronić 20-latków od samochodu, to bardzo prawdopodobne jest, że będą jeździć niebezpiecznie także w wieku 24 lat. Myślę więc, że nie w wieku tu jest problem, a w szkoleniu, gdzie powinno się pokazywać bardzo realistyczne filmy, obrazujące skutki wypadków. Instruktorzy też powinni mówić, że nawet, gdy się zda egzamin, to nie umie się prawie nic, bo prawdziwego doświadczenia nabiera się z biegiem czasu. Zresztą to byłby absurd, że mając 20 lat, możesz zostać ratownikiem wopr, żołnierzem, policjantem, a nie wolno by ci było prowadzić samochodu. Więcej wiary w młodzież.
