Niektórzy ludzie do dziś tak robią.kitrak pisze:Swego czasu jednym z porannych kursów 167 jeździła, jak to mówiliśmy z kolegą "Pani Na Żądanie". Otóż pani ta przed przystankiem Monte Cassino, zamiast nacisnąć przycisk NŻ, przechodziła czasem nawet z samego końca autobusu, przeciskając się między ludźmi, pod kabinę kierowcy i mówiła "panie kierowco, mogę prosić na żądanie?".
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja, apropo postu kitraka:
Linia:125
Wóz:6834
Miejsce: Między przystankami RONDO ONZ, a
Czas: jakoś w lato 2008r.
Siedzi sobie moher na końcu Neoplana i jak kierowca dojeżdza do przyst.
MOŻE SIĘ PAN ZATRZYMAĆ, BO TO PRZYSTANEK NA ŻĄDANIE. HALO! PANIE KIEROWCO! MOGĘ PROSIĆ NA ŻĄDANIE!
A kierowca tak się tego krzyku, wystraszył, że dał mocno po hamulcach, ludzie się poprzewracali( w tym też ten moher co krzyczał). Następnie moher podszedł do kierowcy i mówi:
Panie! Chciał Pan nas zabić czy co?
Kierowca: To po co Pani krzyczała?
Znam to z opowiesći tego kierowcy co jeżdził wtedy 125(opowiadał drugiemu kierowcy o tej sytuacji na Bródnie Podgrodziu jak miał 506 Ikarusem, a ja sobie podsłuchałem