Tracić dwa nowe szynobusy na jedno połączenie? Kiedy na Sierpc nie ma co dać? Bez przesady.fik pisze:Niech jeżdżą ukrotnione.przewoz pisze:Dostawa "Pes" może poprawić sytuację, ale raczej nie w przypadku Czeremchy, gdzie jeździ 628...
(acz na szczyty przewozowe i tak będzie mało)
Awarie i wypadki kolejowe na Mazowszu
Moderator: JacekM
I stało się - Muminek ma Muminkę i pannę Migotkę 
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.mazowieckie.com.pl/site.php5/Show/267.htmlKMy pisze:Awaria zasilania sieci trakcyjnej na linii Warszawa Wileńska - Tłuszcz
2011-12-07 11:32:55
W godzinach 10:50 - 11:30 trwała przerwa w ruchu pociągów na linii Warszawa - Tłuszcz, spowodowana awarią zasilania sieci trakcyjnej obu torów na szlakach Zielonka - Wołomin i Wołomin - Tłuszcz.
Zasilania pozbawiony był odcinek Zielonka - Klembów.
O godzinie 11:30 przywrócono zasilanie sieci trakcyjnej i wznowiono prowadzenie ruchu kolejowego.
W związku z awarią, pociągi "Kolei Mazowieckich - KM" kursujące na linii Warszawa Wileńska - Małkinia mogą do godzin popołudniowych doznawać opóźnień rzędu 20 - 40 minut.
Jeszcze było to:
Zdaniem GW mężczyzna ma odciętą nogę. Miał szczęście.
Potrącenie człowieka na stacji Warszawa Zachodnia
2011-12-07 17:18:16
O godzinie 17:03 ruszający ze stacji Warszawa Zachodnia pociąg nr 12367 relacji Żyrardów (16:19) - Dęblin (19:12) potrącił człowieka przebywającego na torze w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Człowiek ten jest uwięziony pod składem pociągu.
W związku z wypadkiem, pociąg został zatrzymany na czas czynności ratunkowo - dochodzeniowych i w dalszą drogę zostanie wyprawiony po ich zakończeniu.
Zdarzenie wpłynęło na zmianę organizacji ruchu kolejowego na układzie podmiejskim stacji Warszawa Zachodnia. Pociągi "Kolei Mazowieckich - KM" przejeżdżające przez tę stację mogą doznawać opóźnień 5 - 10 minut.
Byłem na średnicy przed 20, wszystko wyglądało tak, jakby było już OK.Zakończenie czynności dochodzeniowych na stacji Warszawa Zachodnia
2011-12-07 20:09:07
O godzinie 20:00 zakończono czynności dochodzeniowe prowadzone w następstwie potrącenia człowieka przez pociąg na stacji Warszawa Zachodnia.
Wznowiona została rozkładowa organizacja ruchu kolejowego.
Zdaniem GW mężczyzna ma odciętą nogę. Miał szczęście.
Ta wypowiedź mnie zbulwersowała. Czy kolejarze nie maja ludzkich odruchów? Jak można choć nie spróbować pomóc nieprzytomnemu człowiekowi leżącemu na torach w zimie? Gdyby było -10 nie doczekałby przyjazdu karetki...gazeta forum user: gabi pisze:W związku z tym wypadkiem mam kilka, niestety gorzkich, refleksji. Czekałem na Dw. Zachodnim na ten pociąg. Obok zasadniczych zastrzeżeń do fatalnego stanu technicznego całego dworca, w tym niebezpiecznych peronów z krzywą, popękaną nawierzchnią i wyszczerbionymi krawędziami peron – w tym konkretnym przypadku mam olbrzymie zastrzeżenia do nonszalanckiej i absolutnie nieprofesjonalnej postawa załogi pociągu, pod który wpadł ów mężczyzna – jak i do wg mnie opieszałej reakcji służb ratowniczych. Byłem tuż przy miejscu wypadku w kilka sekund po nim – załoga pociągu zamknęła się wewnątrz pociągu i nawet nie próbowała nie tylko w jakikolwiek sposób zainteresować poszkodowanym /który leżał nieprzytomny pod wagonem ze zmiażdżoną nogą/ ale nawet zabezpieczyć dostęp do miejsca wypadku. Po interwencji ludzi z peronu kolejarze otworzyli drzwi – na moje dopytywanie czy sprawdzili stan poszkodowanego, choćby dla stwierdzenia czy nie wymaga interwencji, oznajmili, że powiadomili dyżurnego ruchu i na tym ich rola się kończy –zapytałem choćby o koc albo folię termoizolacyjną, w celu okrycia poszkodowanego, bo było zimno, na co kolejarze powiedzieli, że nic takiego nie posiadają, że nie mają na stanie także apteczki czy nawet latarki /była potrzebna, aby zajrzeć pod wagon do poszkodowanego i stwierdzić czy np. nie dławi się/. Poszkodowany po ok. 10 minutach zaczął wydawać jęki i poruszał się. Ktoś z pasażerów próbował utrzymywać z nim kontakt słowny, m.in. pytał jak się nazywa i przekazał, że pomoc jest już wezwana.
Po 23 minutach zjawił się lekarz – pierwsze jego pytanie dotyczyło czy kolejarze zadzwonili po pomoc techniczną – po czym czekano na ekipę pogotowia ratunkowego. Po ponad 30 minutach na peronie zjawili się strażacy i policja, potem pracownicy pogotowia ratunkowego – dopiero wtedy odgrodzono taśmą miejsce wokół miejsca wypadku – wydobycie poszkodowanego nastąpiło 58 minut po wypadku. I tu moje pytanie – czy tak powinna wyglądać akcja ratunkowa na dworcu w zasadzie w centrum stolicy sporego europejskiego państwa ? … i czy bierność kolejarzy w takich sytuacjach jest normą /nie wspomnę o braku podstawowego wyposażenia ratunkowego pociągu/ ?!
Jeżeli chodzi o procedury po wypadkach i wyposażenie to niech lepiej wypowiedzą się maszyniści i kierownicy.
Natomiast my dziś mamy zimę prawie. Z Siedlec opóźnienia od 15 do 40 minut. od strony pruszkowa standardowo 10 i więcej
na wschodnim m.in podmiana jednostek 2x14we na 19we na SKM do otwocka.
Natomiast my dziś mamy zimę prawie. Z Siedlec opóźnienia od 15 do 40 minut. od strony pruszkowa standardowo 10 i więcej
-
marian89mr
- Posty: 131
- Rejestracja: 27 kwie 2010, 17:21
Zachowanie obsługi pociągu to jedno .. w takich sytuacjach wypada czasami chociaż stwarzać pozory zaangażowania w akcję ratunkową a nie zamykać się w służbówce. Takie ogólne szkolenia BHP, które przechodzą to prawdopodobnie zazwyczaj fikcja a wiedzy wrodzonej widać często brakuje ...rhemek pisze:Ta wypowiedź mnie zbulwersowała. Czy kolejarze nie maja ludzkich odruchów? Jak można choć nie spróbować pomóc nieprzytomnemu człowiekowi leżącemu na torach w zimie? Gdyby było -10 nie doczekałby przyjazdu karetki...gazeta forum user: gabi pisze:W związku z tym wypadkiem mam kilka, niestety gorzkich, refleksji. Czekałem na Dw. Zachodnim na ten pociąg. Obok zasadniczych zastrzeżeń do fatalnego stanu technicznego całego dworca, w tym niebezpiecznych peronów z krzywą, popękaną nawierzchnią i wyszczerbionymi krawędziami peron – w tym konkretnym przypadku mam olbrzymie zastrzeżenia do nonszalanckiej i absolutnie nieprofesjonalnej postawa załogi pociągu, pod który wpadł ów mężczyzna – jak i do wg mnie opieszałej reakcji służb ratowniczych. Byłem tuż przy miejscu wypadku w kilka sekund po nim – załoga pociągu zamknęła się wewnątrz pociągu i nawet nie próbowała nie tylko w jakikolwiek sposób zainteresować poszkodowanym /który leżał nieprzytomny pod wagonem ze zmiażdżoną nogą/ ale nawet zabezpieczyć dostęp do miejsca wypadku. Po interwencji ludzi z peronu kolejarze otworzyli drzwi – na moje dopytywanie czy sprawdzili stan poszkodowanego, choćby dla stwierdzenia czy nie wymaga interwencji, oznajmili, że powiadomili dyżurnego ruchu i na tym ich rola się kończy –zapytałem choćby o koc albo folię termoizolacyjną, w celu okrycia poszkodowanego, bo było zimno, na co kolejarze powiedzieli, że nic takiego nie posiadają, że nie mają na stanie także apteczki czy nawet latarki /była potrzebna, aby zajrzeć pod wagon do poszkodowanego i stwierdzić czy np. nie dławi się/. Poszkodowany po ok. 10 minutach zaczął wydawać jęki i poruszał się. Ktoś z pasażerów próbował utrzymywać z nim kontakt słowny, m.in. pytał jak się nazywa i przekazał, że pomoc jest już wezwana.
Po 23 minutach zjawił się lekarz – pierwsze jego pytanie dotyczyło czy kolejarze zadzwonili po pomoc techniczną – po czym czekano na ekipę pogotowia ratunkowego. Po ponad 30 minutach na peronie zjawili się strażacy i policja, potem pracownicy pogotowia ratunkowego – dopiero wtedy odgrodzono taśmą miejsce wokół miejsca wypadku – wydobycie poszkodowanego nastąpiło 58 minut po wypadku. I tu moje pytanie – czy tak powinna wyglądać akcja ratunkowa na dworcu w zasadzie w centrum stolicy sporego europejskiego państwa ? … i czy bierność kolejarzy w takich sytuacjach jest normą /nie wspomnę o braku podstawowego wyposażenia ratunkowego pociągu/ ?!
Gorsza sprawa to reakcja 'instytucji' które powinny nieść pomoc, jeśli ten post nie jest przesadzony to okres 30 minut od wypadku do przybycia służb ratunkowych tj chyba trochę ponad normę ... Samo wydobycie poszkodowanego może zająć dłuższą chwilę ale czasami potrzebna jest szybka reakcja np. krwotok i potrzeba założenia opaski uciskowej powyżej urazu ....
Na linii otwockiej nic wczoraj nie było ok, a ta sytuacja położyła rozkład w stopniu totalnym. 12367 odwołany, 12369 opóźniony 34min, 12371 32min - to tylko kilka przykładów.przewoz pisze:Byłem na średnicy przed 20, wszystko wyglądało tak, jakby było już OK.
Zdaniem GW mężczyzna ma odciętą nogę. Miał szczęście.
Boli nieco brak informacji w przypadku tak poważnych utrudnień - zainstalowanie i obsługa megafonów na wszystkich przystankach nie jest chyba ponad możliwości KM. Ponadto, przez Śródborów o 17:57 (czyli co do minuty czas, w którym miał pojawić się 12367...) przemknął w kierunku Dęblina podwójny EN57 oznakowany jako "służbowy". Naprawdę trudno byłoby, żeby zabrał ludzi, zamiast zmuszać ich do marznięcia 2h pod gołym niebem?
noidea
Adam G. pisze:Na linii otwockiej nic wczoraj nie było ok, a ta sytuacja położyła rozkład w stopniu totalnym. 12367 odwołany, 12369 opóźniony 34min, 12371 32min - to tylko kilka przykładów.przewoz pisze:Byłem na średnicy przed 20, wszystko wyglądało tak, jakby było już OK.
Zdaniem GW mężczyzna ma odciętą nogę. Miał szczęście.
Boli nieco brak informacji w przypadku tak poważnych utrudnień - zainstalowanie i obsługa megafonów na wszystkich przystankach nie jest chyba ponad możliwości KM. Ponadto, przez Śródborów o 17:57 (czyli co do minuty czas, w którym miał pojawić się 12367...) przemknął w kierunku Dęblina podwójny EN57 oznakowany jako "służbowy". Naprawdę trudno byłoby, żeby zabrał ludzi, zamiast zmuszać ich do marznięcia 2h pod gołym niebem?
Dworce i p. o. nie podlegają KMom, winna jest PLK.Gdzie kucharek sześć, tam jest co poklepać, ale nie jeść
Prawdą jest że w KMach (dłuższą) chwilę zajmuje podjęcie i realizacja decyzji.
Albo nieszczęście - z tego co wiem to wpadł, lub skoczył pod pociąg ( maszynista nie potrafił dokładnie powiedzieć ).Zdaniem GW mężczyzna ma odciętą nogę. Miał szczęście.
I przynajmniej do poniedziałku tak będzie. Komuś przydały się kable i szafa od blokady na odcinku Otwock - Celestynów. Naprawa potrwa przynajmniej do poniedziałku.Na linii otwockiej nic wczoraj nie było ok
KM-y może i stać, ale perony to sprawa PLK-i ....zainstalowanie i obsługa megafonów na wszystkich przystankach nie jest chyba ponad możliwości KM.
Pomijam późniejsze problemy z zapowiedziami - dyżurni są zbyt zapracowani żeby mogli ogłaszać komunikaty ( wersja PLK-a )
Skład od poc 20557 na poranny do Skierniewic.Ponadto, przez Śródborów o 17:57 (czyli co do minuty czas, w którym miał pojawić się 12367...) przemknął w kierunku Dęblina podwójny EN57 oznakowany jako "służbowy".
Bez kierownika i tak by nie zabrał nikogo. A kierownik z Otwocka wraca czynnie do Warszawy. W Otwocku niestety nie ma skąd wziąć rezerwowego kierownikaNaprawdę trudno byłoby, żeby zabrał ludzi, zamiast zmuszać ich do marznięcia 2h pod gołym niebem?
I stało się - Muminek ma Muminkę i pannę Migotkę 
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
Planowo nie powinno być nikogo
I stało się - Muminek ma Muminkę i pannę Migotkę 
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Co do wypadku przy Zachodnim - około 18 na Kercelaku mijał mnie jadący na sygnale wóz ratowniczy PLK.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.