pawcio pisze:A ja zwróciłem uwagę na aranżację przestrzeni (...).
Ja też na to zwróciłem uwagę i niestety kiepsko z tym jest. Chodzi mi głównie o aranżację miejsc dla osób o obniżonej sprawności ruchowej za drugimi drzwiami. W swingu to pierwsze siedzenie za drugimi drzwiami jest świetnie wymierzone, jest wystarczająco dużo miejsca, aby swobodnie trzymać nogi i kule oraz je swobodnie wyjąć przy wysiadaniu. Natomiast w Jazzie jest tam makabrycznie ciasno, tak że trudno się z kulami zmieścić, a przecież gdzieś je trzeba trzymać, to nie parasolka, którą można sobie złożyć i schować do torby. A do tego potrzebne jest dodatkowa przestrzeń - w swingu o tym świetnie pomyślano, jak wspomniałem, natomiast w jazzie siedzi się praktycznie prawie na szybce umieszczonej obok drzwi, a ta pozioma poręcz sprawia jeszcze dodatkowo, że kule się tam pięknie klinują i trzeba się namęczyć, żeby je wyjąć.

Naprawdę szkoda, szkoda bardzo, bo coś co było dobre w swingu tutaj ewidentnie schrzaniono. Na osłodę pozostają przestronne siedzenia przy przegubie, które zresztą są i swingu, ale te akurat nie są oznaczone piktogramami. Patent z z tym małym poziomym uchwytem do trzymania przy siedzeniu "dla inwalidy" może i dobry, ale jak wspomniałem tam jest tak ciasno, że się można tylko zaklinować.
To lustro na drzwiach od kabiny też dziwne, w pociągach metra też jest podobne, ale tam do porozumiewania się z maszynistą jest interkom, a w tramwaju będzie dziwnie, gdy pytając o coś motorniczych pasażer będzie stał przed lustrem. I motorniczy będzie odpowiadał niejako zza lustra.

I pewnie nie będzie już w ogóle widział pierwszych drzwi i wysiadających pasażerów. Ale akurat kabinie nie mogłem się przyjrzeć, bo z powodu opóźnienia nie miał w ogóle postoju na pętli. Miał też problemy (chwilowe jak się później okazało) z oznakowaniem liniowym więc w sumie cud, że w to wsiadłem, bo myślałem, że nie jedzie z pasażerami.... Ale te testy informacji pasażerskiej chyba wszystkich wątpliwości nie rozwiały.

Drzwi zamykają się tyle samo czasu co w swingu, więc motorowi pewnie będą marudzić, że długo.
Na plus - hamuje bardzo płynnie bez szarpania (czas pokaże czy to zasługa motorniczego, czy faktycznie coś poprawili) i rzeczywiście jest cichszy niż swing - nie ma tego charakterystycznego dla swinga pisku...
W sumie nieźle, ale spodziewałem się czegoś trochę lepszego - w końcu miał mieć wszystkie zalety wcześniejszych typów plus dodatkowo poprawione miało być to, co było wadą w swingach. A wyszło jak zwykle - tu poprawiono (podobno jest większa kabina motorniczego), gdzie indziej jest gorzej.