A to nie dla dobra mieszkańców? Bo chyba jest różnica, dokąd chcą jechać mieszkańcy?

Temu że mieszkaniec gminy powinien bez problemu dotrzeć tam gdzie chce trudno zaprzeczyć jednak gmina ma zapewnić transport na swoim terenie, to co dzieje się z pasażerami to nie jej problem - to tak w gwoli obowiązków wynikających z ustawy.
Naturalnym jest że żaden - czy to dofinansowany czy też prywatny przewoźnik nie zapewni idealnej komunikacji - każdemu "door to door" (jak wspomniałem nawet przy dofinansowywanej komunikacji w Wawie nadal pozostają czarne dziury i ludzie któzy muszą truptać po 2-3km do autobusu/pociągu i sytuacja przy dalszym rozwoju stref będzie się pogarszać.
Osobiście uważam - jak pewnie już wywnioskowałeś z rozmowy w inym wątku że aby znormalizować tę sytuację gmina powinna się od tych obowiązków po prostu odciąć (niestety ciężko zważywszy na fakt obowiązku konstytucyjnego) pozostawiając wolną rękę w tej dziedzinie przedsiębiorcom prywatnym - gwarantuję CI że oni będą wozić dokładnie tam gdzie ludzie chcą jeździć i o porach które ludziom odpowiadają - bo będzie się im to opłacało.
1) ZTM nie jest przedsiębiorstwem. Nie jest też więc monopolistą. Przewoźników jest wielu, zarówno w samej Warszawie, jak i poza nią.
Ok. przepraszam za pomyłkę, faktycznie ZTM jest organem zależnym bez osobowości prawnej jednak nie zmienia to faktu że tworzy monopol i niezdrowy lobbing na rzecz spółek któe mają z nim kontrakty - przykładem było choćby wyłonienie SKM na obsługę Okęcia bez przetargu.
2) ZTM gmin do współpracy nie zmusza. Czemu więc gminy na to idą? Czemu 709 i S2 jeżdżą, a Express Piaseczno i Wnuk z Pruszkowa już nie? Czemu Łomianki, mające własną komunikację, idą we współpracę z ZTM?
Generalnie zmusić ZTM nie ma prawa. Problem jest gdzie indziej. Jeśli ktoś na współpracę iść nie chce to zaczyna się nagonka medialna ze strony "życzliwej Warszawy" i chciał nie chciał samorząd musi iść na ustępstwa - pamietam jak parę lat temu była draka w Jabłonnie bo ZTM sobie zażyczył podwyżek. Nie minęło kilka dni i w Metrze i Wyborczej na pierwszych stronach pojawiły się informacje o tym jak gmina Jabłonna szkodzi swoim obywatelom a WOT nadawął na okręgło wypowiedzi ekspertów z ZTM-u zupełnie pomijając wypowiedzi radnych gminy Jabłonna.
Więc jak piszę przymusu nikt nie ma... "ale".
Prawda jest taka że "dobrowolności" nie będzie tak długo jak długo ZTM bedzie miał cokolwiek wspólnego z urzędem miasta Warszawa.
Co do samej imprezy "inauguracyjnej" to brakowało chyba tylko tego żeby autokary święcili.
Ludzie to otwarcie linii autobusowej a nie "dorzynki". Jeśli otwarcie linii autobusowej jest dla ZTM i gmin takim "świętem" by ściągać księdza to chyba coś jest nie tak - Czyżby propaganda sukcesu?
Gdyby to była linia prywatna to najprawdopodobniej na taką "szopkę" nie możnaby liczyć.