Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36144
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No właśnie, bo już mi się zaczynało wydawać odwrotnie, a wtedy w swój kwitek mógłbyś się co najwyżej wysmarkać (albo i lepiej
). A więc twoim zdaniem osoba decydująca ma w ręku kwitek z dopiskiem?
To ja już nic nie rozumiem
To ja już nic nie rozumiem
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26873
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Skoro rhemek ma kopię blankietu, to oryginał musi mieć stosowny dopisek i on jest podstawą pisaniny KMów. To jest jakoś numerowane, żeby stwierdzić prawdziwość oryginału?
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
I dlatego ja tez juz niczego nie rozumiem. Oni ida w zaparte , wychodza z zalozenia, ze o 12 zl nie pojde do sadu...
I jeszcze jedna sprawa: 2-3 dni po tym zdarzeniu jak dzwonilem do dzialu windykacji KM to wszyscy znali sprawe, i od razu przyznawali mi racje, wrecz przepraszali. Dzis jak zadzwonilem to... nikt nie chcial ze mna rozmawiac, wyraznie umywali rece.
Dziwne.
I jeszcze jedna sprawa: 2-3 dni po tym zdarzeniu jak dzwonilem do dzialu windykacji KM to wszyscy znali sprawe, i od razu przyznawali mi racje, wrecz przepraszali. Dzis jak zadzwonilem to... nikt nie chcial ze mna rozmawiac, wyraznie umywali rece.
Dziwne.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26873
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Może poproś o ksero ich egzemplarza tego blankietu, może coś pomylili? Tam jest jakiś numer seryjny?
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Wkurzasz ich, proste 
Z tego co pamiętam odnośnie pracy biura kanarów w ZTMie, wszystkie odwołania były sprawdzane bardzo rzeczowo, ale wyjątkowo upierdliwe sprawy powodowały wyraźną niechęć pracowników... Zresztą, chyba tyle ich mieli, że w pewnym momencie zaczęli bardziej ufać kontrolerom i przestali się certolić z takimi beznadziejnymi przypadkami... nie wiem jak w KM
Z tego co pamiętam odnośnie pracy biura kanarów w ZTMie, wszystkie odwołania były sprawdzane bardzo rzeczowo, ale wyjątkowo upierdliwe sprawy powodowały wyraźną niechęć pracowników... Zresztą, chyba tyle ich mieli, że w pewnym momencie zaczęli bardziej ufać kontrolerom i przestali się certolić z takimi beznadziejnymi przypadkami... nie wiem jak w KM
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
Zemsta może i słodka, a radość z niej żałosna.
Dzisiaj przeżyłem nalot kanarostwa na Ratuszu - najpierw Boguś, Grażynka i jeszcze jakiś koleś, potem jeden łysy w płaszczu i jeden z chłopów, który kiedyś był Scorpionem. Potem 3 większych panów o twarzach mi już nie znanych.
Mniemam, że nikt się nie przywitał, znaczy - nie poznali (trochę zakamuflowany na cwaniaczka byłem, a co).
Ale nikt też mnie nie przepikał, chociaż stałem obok, goniłem ich wręcz, siedziałem na ławkach ze 30 minut
Perfidnie obserwowałem pracę - bez zarzutu.
Syndrom ucieczki kanara naprawdę istnieje
Wystarczy bardzo, ale to bardzo chcieć, żeby cię sprawdzili. Gwarantowane to, że jeśli nie staniesz im w odległości 30 cm od twarzy - nie sprawdzają!
Niektórzy pasażerowie mówili mi przy podwójnych spotkaniach w busach/metrze, że też tak miałem, heh...
...wspomnienia...
Miłej roboty!
Dzisiaj przeżyłem nalot kanarostwa na Ratuszu - najpierw Boguś, Grażynka i jeszcze jakiś koleś, potem jeden łysy w płaszczu i jeden z chłopów, który kiedyś był Scorpionem. Potem 3 większych panów o twarzach mi już nie znanych.
Mniemam, że nikt się nie przywitał, znaczy - nie poznali (trochę zakamuflowany na cwaniaczka byłem, a co).
Ale nikt też mnie nie przepikał, chociaż stałem obok, goniłem ich wręcz, siedziałem na ławkach ze 30 minut
Syndrom ucieczki kanara naprawdę istnieje
Niektórzy pasażerowie mówili mi przy podwójnych spotkaniach w busach/metrze, że też tak miałem, heh...
...wspomnienia...
Miłej roboty!
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
Co do radosci z zemsty masz racje, ale musialem jakos to odragowac. Sami sie o to prosili.
Co do Twojej historii:
Wiesz, trzeba miec silne nerwy. Tak samo nigdy nie przezylem kontroli policji majac odrobine trawki przy sobie: idziesz obok nich usmiechniety i pewny siebie, i to wystarcza.
Co do Twojej historii:
Wiesz, trzeba miec silne nerwy. Tak samo nigdy nie przezylem kontroli policji majac odrobine trawki przy sobie: idziesz obok nich usmiechniety i pewny siebie, i to wystarcza.
- kulikowski
- Posty: 861
- Rejestracja: 29 sie 2007, 9:39
- Lokalizacja: Rakowiec
Ja?JKTpl pisze:To dlatego wypisujesz takie farmazony...rhemek pisze:majac odrobine trawki przy sobie
W "moich czasach" palenia trawki, to za posiadanie nic nie było. Coś późno Pan paliłeśrhemek pisze:Tak samo nigdy nie przezylem kontroli policji majac odrobine trawki przy sobie: idziesz obok nich usmiechniety i pewny siebie, i to wystarcza.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
