Rewolucja w szkołach jazdy: na gwałt zmieniają auta
Warszawski Ośrodek Ruchu Drogowego wymieni flotę samochodów używanych przez egzaminatorów. Toyoty yaris odjadą w zapomnienie - zastąpią je suzuki swift. Do wymiany aut już szykują się szkoły jazdy.
Toyota yaris to samochód, na którym od trzech lat egzaminy na prawo jazdy zdają kandydaci na kierowców. W trzech stołecznych WORD jeździ kilkadziesiąt aut tego typu. Ale umowa na wynajem tych samochodów od dilera Toyoty wygasa w lutym. WORD ogłosił niedawno konkurs na wynajem samochodów na kolejne trzy lata. Wyniki okazały się bardzo zaskakujące.
Symboliczna złotówka
- Byliśmy przekonani, że wygra toyota. A okazało się, że dała najwyższą cenę i odpadła w przedbiegach - mówi Andrzej Szklarski, dyrektor warszawskiego WORD. Przetarg wygrał koncern Suzuki z modelem swift, tuż za nią uplasowała się Skoda, która ze swoimi fabiami również zmieściła się w kwocie wyznaczonej w warunkach przetargu. Wygrało Suzuki, bo zaoferowało niebywale niską stawkę wynajmu samochodów WORD: zaledwie złotówkę miesięcznie od sztuki. Dla porównania - toyota za każdego ze swoich yarisów liczyła sobie 238 zł miesięcznie. A Skoda odwołała się od wyniku przetargu. Wyniki przetargu ogłosi Urząd Zamówień Publicznych. WORD liczy, że stanie się to za mniej więcej dwa tygodnie. - Tak więc wciąż jeszcze nie wiadomo, jak to wszystko się zakończy - zaznacza Szklarski.
Jak to się może opłacać
Jak koncernowi Suzuki opłaci się wynajmować samochody po złotówce miesięcznie? - To proste: w umowie mamy klauzulę, że auta będą wymieniane co rok. Te odebrane od nas z powodzeniem można sprzedać jako lekko używane - tłumaczy Szklarski. Popyt napędzą też szkoły jazdy, a także sami kursanci, którzy często do zakupu wybierają te samochody, na których uczyli się jeździć.
Dziennik "Metro" napisał wczoraj, że wymiana floty aut egzaminacyjnych może oznaczać dodatkowe koszty dla starających się o prawo jazdy. Nie dość, że drożeje paliwo, to do wymiany aut muszą przygotować się też szkoły jazdy. W ostatnich latach robiły to już kilka razy, przesiadając się z fiatów punto do opli corsa, a trzy lata temu do yarisów.
Czy macie samochody egzaminacyjne?
Teraz jednak mogą mieć kłopot z kupnem suzuki swift, które produkowane są tylko na Węgrzech, a w Polsce jeździ ich bardzo mało. - Na dodatek są bardzo drogie, mi zaproponowali wersję podstawową, nawet bez radia, za 50 tys. zł - sarka Michał Matusiak, właściciel szkoły jazdy Yeti. Szkoły jazdy postawią więc na import. - Ściągniemy je z Niemiec, będą mniej więcej dwuletnie - mówi Dariusz Montewski ze szkoły jazdy Manewr. Trzeba jednak pamiętać, że suzuki do WORD przywiezie najnowszy model, który w zeszłym roku przeszedł lekki lifting wyglądu. Te sprowadzone z Niemiec będą się od nich nieco różnić, m.in. wyglądem tylnego światła.
Właściciele szkół przyznają, że yaris i swift to w zasadzie bliźniacze konstrukcje, niemal nieróżniące się w szczegółach sprawdzanych na egzaminie: umiejscowieniu wlotów paliwa, oleju czy płynu. Skąd więc taki pęd do wymiany samochodów? Wymuszają ją kursanci - jednym z pierwszych pytań jest typ samochodu, na którym będą uczyć się jazdy. Najlepsze oczywiście są te, które posiada WORD. - Za dużo chętnych byśmy stracili, nie wymieniając aut - słyszymy w szkole jazdy Imola.