Post
autor: man1956 » 09 paź 2009, 16:04
No, bez przesady. Nikt tu nie proponuje likwidowania linii w 2 miesiące po ich uruchomieniu. Jeśli idzie o podejście, o którym piszesz, i które mi niesłusznie zarzucasz, to chyba nikt nie przebije w tym względzie ZTM-u. Przypomnij sobie chociażby puszczenie 521 po Trasie Łazienkowskiej czy 502 przez Gocław, a wkrótce potem intelektualne łamańce pokrętnie uzasadniające anulowanie po kilku miesiącach całej tej akcji.
Wracając do Trasy S. Obserwuję ją i funkcjonowanie linii na niej kursujących od samego początku, czyli od czasów 301, 143, 416. Nie da się ukryć, że od tamtej pory, i od wprowadzenia dzięki Wam nowego układu linii w 2007 roku, wiele się na korzyść zmieniło, i wielu pasażerów przybyło.
Ale - od pewnego czasu - coś jakby stanęło w miejscu. Podejrzewam, że choćbyś nie wiem jak zwiększał częstotliwość 401 (a też i 148), to pasażerów wiele więcej już nie przybędzie.
Nie wiem jak z rzadkim 119 - tu są może pewne możliwości zwiększenia potoków pasażerskich, ale nie przy tej częstotliwości. A na lepszą nie ma brygad, więc kółko się zamyka.
Jeszcze inna sprawa ze 168. W poprzednim wcieleniu, jako kursujące co 12/20 min. 301, miało chyba więcej pasażerów niż obecne 168. To nie tyle kwestia wprowadzenia nowych linii (bo np. 148 na Trasie S jest kopią dawnego 143). Te linię "uwaliły" dwie rzeczy wymyślonych nie przeze mnie, tylko ZTM: 1. Poprowadzenie zamiast do Okęcia (jak planowano), do martwego punktu, jakim jest Rakowiecka, 2. Skierowanie w korkogenne rejony Ostrobramskiej i Marsa, w efekcie czego linia, która miała być dla Gocławia szybkim połączeniem z Mokotowem, nie spełnia swej funkcji (oczekiwanie 30 min. w szczycie jest tu na porządku dziennym).
Teraz do tego doszedł buspas na Trasie Ł, efektem którego są gigantyczne korki na Siekierze, w których grzęzną też autobusy. Nie sądzę, żeby to była zachęta dla potencjalnych pasażerów, by wybierać Trasę S.
W tej sytuacji nie pozostaje, moim zdaniem, nic innego jak pochylić z pokorą głowę przed wymową faktów i wyciągniąć z nich konsekwencje. Ponieważ cały czas w ZTM mamy do czynienia z sytuacją za krótkiej kołdry, proponuję - zamiast walczyć o wirtualnych pasażerów na Trasie S, którzy najbliższym czasie nie nadejdą, a raczej odpłyną - zainteresować się tymi, którzy realnie gniotą się w busach wyjeżdżających z Ursusa.