Rozkłady epidemiczne
Moderatorzy: Poc Vocem, Tyrystor, TranslatorPS
-
bartoni722
- Posty: 6246
- Rejestracja: 20 mar 2009, 19:40
- Lokalizacja: Z najlepszej dzielnicy Warszawy-czyli Uuk
Lada moment nadejdą ferie a wtedy... 
I już nie stały pasażer świetnej linii 527. 
No nie może, bo zaraz się TVP przyczepi. Brutalna realpolitik. Na tej samej zasadzie weekendowym cięciom uległy częstotliwości 10->15, a nie linie-dziady.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
-
bartoni722
- Posty: 6246
- Rejestracja: 20 mar 2009, 19:40
- Lokalizacja: Z najlepszej dzielnicy Warszawy-czyli Uuk
Na poczet weekendów marketowych 190 ma trzy grudniowe weekendy mnożnik x2. Czy w godzinach takich jakbyśmy chcieli to już inna kwestia do dyskusji. A gdzie jeszcze występują problemy? 112 i CHT?
I już nie stały pasażer świetnej linii 527. 
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27748
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Ja widziałem istotne przebicie limitów na 523 przy Góralskiej i 178 oraz 208 przy Blue City. Oczywiście pojedynczo, nie siedziałem tam pół doby obserwując 
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
-
bartoni722
- Posty: 6246
- Rejestracja: 20 mar 2009, 19:40
- Lokalizacja: Z najlepszej dzielnicy Warszawy-czyli Uuk
178 jeździ co 15 minut w soboty (więc bardziej zareagować już się IMHO nie da), czy w godzinach takich jakbyśmy chcieli to już inna kwestia do dyskusji
obserwacja w takcie 30', czy 15' (7-17)?
I już nie stały pasażer świetnej linii 527. 
2.12.2020 pewien użytkownik napisał tak
Przypomina mi się cytat "Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne".
Też był to grudzień ale 2015r.
A 15.12.2020 ten sam użytkownik napisał tak
Ciekawe, naprawdę ciekawe...
Przypomina mi się cytat "Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne".
Też był to grudzień ale 2015r.
Przepraszam za ad personam, ale mam wrażenie że nie chciałeś zobaczyć - bo tak było Ci wygodniej w dyskusji na przełomie listopada i grudnia.
A dlaczego piszę tak ostro?
Bo regularnie, codziennie dojeżdżając do pracy widzę że zapełnienie w interesujących mnie kursach porannych jest na pograniczu limitów, a w niektórych kursach na ich niektórych odcinkach - nawet je przekracza. Ale są tacy co twierdzą że widzieli wszystko i jest to niemożliwe.
Jeśli chcesz, to mogę podać te kilka kursów byś mógł się przekonać naocznie że znalezienie miejsca siedzącego w kursach porannych bywa często wyczynem a nie regułą.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27748
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Nie no, czekaj.
Znam, co logiczne, jedynie wyrywek rzeczywistości, na który istotny wpływ ma moje miejsce zamieszkania, pracy, godziny podróży, nawyki etc. To, że piszę, że czegoś nie widziałem, to nie znaczy że podaję w wątpliwość istnienie takich sytuacji jako ogół, tylko że mam takie podstawy do wyciągania wniosków i postulatów, które tu opisywałem. Nie muszę zaś widzieć czegoś na własne oczy, żeby uwierzyć, że coś takiego się dzieje - pisał o tym bartoni, pisał Emyl, piszesz Ty, wszystkich Was mam jednak za osoby wiarygodne i prawdomówne, więc wierzę, wprowadzam poprawki do mojego wnioskowania (acz nie mają one w tym konkretnym przypadku wielkiego wpływu na finalne wnioski w kontekście tematu dyskusji akurat, o czym zaraz). Na tym polega dyskusja - zderzam swój fragment wiedzy o świecie z innymi fragmentami wiedzy o świecie, rozszerzam swoje pojmowanie, buduję bazę informacji.
A co do tego, co widziałem, a czego nie - absolutnie dominującym odczuciem, jakie wysnuwam z powrotu do regularnych podróży zbiorkomem, jest absolutna pustka, na poziomie 10 osób w jedynce między Gdańskim a Żytnią rano. Faktycznie nie pętam się zazwyczaj w weekendy po warszawskich centrach handlowych, więc miałem nagle trochę obserwacji o innym charakterze niż te typowe, też trochę uważniej patrzę na świat od czasu tej dyskusji, też nowe rzeczy zapamiętać jest łatwiej niż to, czy w październiku widziałem coś zapełnionego powyżej 80% siedzących (nie kojarzę, serio, ale nie mogę tego wykluczyć całkowicie). Nie znaczy to jednak, że dobieram argumenty pod tezę, naprawdę
Reasumując: to, co dla mnie jest najistotniejsze w tej dyskusji, to to że uważam że bardzo ciężko jest pogodzić jednocześnie dążenie do zapewnienia podwójnej podaży w związku z ograniczeniami i jednoczesne oszczędzanie, więc - jeśli chcemy oszczędzać - należy pogodzić się z przepełnieniami (w rozumieniu obostrzeń, nie fizycznym). W tym kontekście moje recepty są aktualne - można podziałać w porannym szczycie (może nie ciąć na oślep, ale skrócić? może popołudniowy można rozpocząć później, skoro nie ma uczniów?), można wyciąć linie polityczne, można szukać linii monofunkcyjnych (znowu: podałem kilka propozycji, nie upieram się przy nich, może nie są najlepsze - wskazuję pomysł i kierunek). Jeśli zaś uparcie mamy szukać oszczędności i jednocześnie zapełniać max 50% podaży - takiego szpagatu zrobić nie umiem.
Mam nadzieję, że to wyjaśnia lepiej mój ciąg myślowy i łagodzi podejrzenia o złą wolę. Pozdro!
Znam, co logiczne, jedynie wyrywek rzeczywistości, na który istotny wpływ ma moje miejsce zamieszkania, pracy, godziny podróży, nawyki etc. To, że piszę, że czegoś nie widziałem, to nie znaczy że podaję w wątpliwość istnienie takich sytuacji jako ogół, tylko że mam takie podstawy do wyciągania wniosków i postulatów, które tu opisywałem. Nie muszę zaś widzieć czegoś na własne oczy, żeby uwierzyć, że coś takiego się dzieje - pisał o tym bartoni, pisał Emyl, piszesz Ty, wszystkich Was mam jednak za osoby wiarygodne i prawdomówne, więc wierzę, wprowadzam poprawki do mojego wnioskowania (acz nie mają one w tym konkretnym przypadku wielkiego wpływu na finalne wnioski w kontekście tematu dyskusji akurat, o czym zaraz). Na tym polega dyskusja - zderzam swój fragment wiedzy o świecie z innymi fragmentami wiedzy o świecie, rozszerzam swoje pojmowanie, buduję bazę informacji.
A co do tego, co widziałem, a czego nie - absolutnie dominującym odczuciem, jakie wysnuwam z powrotu do regularnych podróży zbiorkomem, jest absolutna pustka, na poziomie 10 osób w jedynce między Gdańskim a Żytnią rano. Faktycznie nie pętam się zazwyczaj w weekendy po warszawskich centrach handlowych, więc miałem nagle trochę obserwacji o innym charakterze niż te typowe, też trochę uważniej patrzę na świat od czasu tej dyskusji, też nowe rzeczy zapamiętać jest łatwiej niż to, czy w październiku widziałem coś zapełnionego powyżej 80% siedzących (nie kojarzę, serio, ale nie mogę tego wykluczyć całkowicie). Nie znaczy to jednak, że dobieram argumenty pod tezę, naprawdę
Reasumując: to, co dla mnie jest najistotniejsze w tej dyskusji, to to że uważam że bardzo ciężko jest pogodzić jednocześnie dążenie do zapewnienia podwójnej podaży w związku z ograniczeniami i jednoczesne oszczędzanie, więc - jeśli chcemy oszczędzać - należy pogodzić się z przepełnieniami (w rozumieniu obostrzeń, nie fizycznym). W tym kontekście moje recepty są aktualne - można podziałać w porannym szczycie (może nie ciąć na oślep, ale skrócić? może popołudniowy można rozpocząć później, skoro nie ma uczniów?), można wyciąć linie polityczne, można szukać linii monofunkcyjnych (znowu: podałem kilka propozycji, nie upieram się przy nich, może nie są najlepsze - wskazuję pomysł i kierunek). Jeśli zaś uparcie mamy szukać oszczędności i jednocześnie zapełniać max 50% podaży - takiego szpagatu zrobić nie umiem.
Mam nadzieję, że to wyjaśnia lepiej mój ciąg myślowy i łagodzi podejrzenia o złą wolę. Pozdro!
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
-
Robert 514
- Posty: 864
- Rejestracja: 15 gru 2005, 12:14
- Lokalizacja: Wawa / Wrocław