Bo?Pink pisze:Cywilizacja zachodnia będzie musiała stanąć w obronie siebie samej.
Budowa meczetu na Ochocie
Moderator: Szeregowy_Równoległy
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36193
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
-
geograf_OSU
- Posty: 644
- Rejestracja: 28 lut 2007, 15:12
Bo jak nie stanie to jej nie bedzie, proste. Jak bys przejrzal to bys spojrzal ze nieustannie od wiekow trwa wojna cywilizacyjna, i chora cywilizacja zachodnia nie radzi sobie z naporem obcych wschodnich cywilizacji. Tylko kto stanie do obrony cywilizacji lacinsko-chrzescijanskiej jak umysly europejskich spoleczenstw od lat sa nasiakiwane relatiwizmem, materializmem, hedonizmem itp itd. Polecam ksiazki Prof. Konecznego.
Dokładnie.Bo jak nie stanie to jej nie będzie, proste.
Ale choć konsekwencja jest prosta, to cała sprawa już nie, gdyż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to "jedynie" starcie chrześcijaństwa z islamem, ale tak naprawdę jest jakby 3 zawodników w tym ringu, że pozwolę sobie użyć takiej sportowej metafory
W tym miejscu wydawać by się mogło, że to nierówna walka - 2 na 1. Ale tak łatwo nie ma. Ta sama "choroba", która tak osłabiła chrześcijaństwo może dotknąć również i każdą inną religię, używając tych samych środków. Słowem, jeśli "humanizm" przeniknie do świadomości społeczności muzułmańskich, to rozsadzi tę ich wiarę, tak jak to się stało/dzieje z chrześcijaństwem. Tyle tylko, że na dzień dzisiejszy islam trzyma się o niebo lepiej niż chrześcijaństwo europejskie. W tym tkwi problem - islam może wejść na miejsce chrześcijaństwa, a przy tym zrobić to tak szybko, że wykurzy "humanizm" nim ten zacznie go trawić, zmiękczać.
Zdaję sobie sprawę, że to brzmi wszystko nieco abstrakcyjnie, obco. Przecież gadamy tu tylko o budowie jednego meczetu! No i to właśnie jest kwestia perspektywy, w jakiej zechcemy ująć tego typu wydarzenia. Jeśli jako jednostkowe, brzmi to zupełnie niegroźnie. Jeśli jednak spojrzymy na to, jak na mały krok zwiastujący istną defiladę (islamu), uśmiech znika z twarzy. Może to wszystko przesada, ale mam wrażenie, że lepiej dmuchać na zimne, niż obudzić się z ręką w nocniku...
Trudno, żeby tradycja muzułmańska nie była nam obca, jeżeli nie jest naszą tradycją. Islam jest liberalny w zakresie, który został wyznaczony mu przez jego fundamenty. Tendencje ortodoksyjne to przede wszystkim lata dwudzieste ubiegłego stulecia i próba obrony własnej tożsamości pod naporem radziecko-brytyjskim w Azji Centralnej. To była pierwsza faza. Drugą byli Bracia Muzułmanie Hossana al-Banny, fanatyka, niestety również znakomitego retora, który wykorzystywał do celów walki religijnej historyczne zaszłości, przypinając wszystkim pracującym pod byłą administracją kolonialną niższego szczebla metkę zdrajców, choć też byli muzułmanami. Banna uzyskał bardzo duży rezonans ze względu na ekspansjonizm cywilizacji zachodniej i piętno kolonialne, jakie przyniosła innym kulturom. Trzecia i rozstrzygająca faza dojrzewania współczesnego ekstremizmu islamskiego łączy się z rządami Rezy Pahlaviego w Iranie i wprowadzanego reżimu modernizacyjnego. Zbiegło się to w czasie z wysypem olbrzymiej liczby ugrupowań marksistowskich i socjalistycznych w świecie arabskim, wśród których najsilniejszym okazała się iracka partia Baas. Irak oraz Syria były rządzone w tamtym czasie przez reżimy, które jako swoją ideologię przyjęły nauki Marksa i Engelsa, prócz tego był znakomicie w tamtym czasie prosperujący Liban zwany Szwajcarią świata arabskiego, kraj bardzo liberalny z 1/3 chrześcijan.Pink pisze:Tradycja muzułmańska jest nam obca, a w zasadzie wroga. Nie da się tych dwóch potęg kulturowych pogodzić, bo islam to nie tak liberalny w swej istocie prąd jak nowoczesny "humanizm".
Niestety splot niekorzystnych czynników sprawił, że ta w sumie korzystna konstrukcja świata arabkiego dla nas runęła w dół. Pahlavi rządził autorytarnie przy pomocy policji politycznej SAVAK dokonujących mordów skrytobójczych i wycinających w pień każdego, kto nie z nami: od marksistów, przez liberałów, po muzułmanów. Fatalnym krokiem było wygnanie Chomeiniego, co spowodowało wiktymizację jego sylwetki, zaś umiarkowanych wyznawców islamu pchnęło w ramiona radykalizmu. Oprócz tego Szach był istotnie związany z kapitałem amerykańskim, czym zyskał sobie śmiertelnych wrogów w postaci bardzo istotnej warstwy drobnych kupców i rzemieślników tzw. Bazaarich, którzy byli wycinani bezlitośnie, zaś ich majątek pod byle pretekstem konfiskowano. Gdy pod koniec lat siedemdziesiątych ferment w kraju rósł, trzy podstawowe grupy, tj. liberalna inteligencja oraz studenci, marksiści oraz zwolennicy Chomeiniego zawarły sojusz taktyczny. W końcu Pahlavi wyjechał, do kraju wrócił Chomeini. Nie dotrzymał jednak słowa danego swoim niedawnym sprzymierzeńcom w walce przeciwko reżimowi i powsadzał ich z miejsca do więzień, wprowadził teokrację i okazał się jeszcze jednym chciwym autokratą. Zachód sam sobie przed obaleniem Pahlaviego strzelał w stopę. Przypominam, że Choemini był człowiekiem roku TIME'a, zaś jego samego uznawano na zachodzie za największego myśliciela islamu, mimo że cały czas podczas pobytu we Francji oraz innych krajach głosił hasła ortodoksyjne i nienawistne. Francja jest chyba jakąś wylęgarnią pożytecznych idiotów.
To Iran. Lata sześćdziesiąte przyniosły dramatyczne wydarzenia w Libanie, kraju mającego podówczas system polityczny najbardziej zbliżony do zachodniego. Niestety popełniono błąd - przyjęto bardzo dużo fanatycznie nastawionych Palestyńczyków, których liczba w pewnym momencie urosła do kilkuset tysięcy i zamierzali domagać się swoich praw w państwie, które ich gościło. Liban nie zdołał sobie poradzić z ich rewoltą, doszło do wybuchu wojny domowej, która zrujnowała ten bardzo ważny kraj. Bejrut w jej wyniku przestał kontrolować południową cześc swojego kraju, co więcej "rozjemczo" wkroczyły wojska syryjskie. I już pozostały przez prawie 40 następnych lat. Liban jako języczek u wagi został bezpowrotnie stracony, mimo że ONZ wymógł 2 lata temu na Syrii decyzję o wycofaniu wojsk z tego kraju.
Na koniec deser. Afganistan 1979. Zapędy geopolityczne Breżniewa wywołały katastrofalną w skutkach wojnę, która zjednoczyła świat muzułmański. Mudżahedini zbrojeni silnie przez Amerykanów ogłosili dżihad. Przypominam, wedle muzułmanów była to woja defensywna, z czym moim zdaniem nie sposób się nie zgodzić. Ekspansja ZSRR ostatecznie zmiotła marksizm z krajów arabskich.
Tyle - anatomia współczesnego terroryzmu zaczyna się w roku 1979. Zburzone nowojorskie wieże to tylko dopełnienie tego co stało się wtedy. Piszę o tym, nie w kontekście imigracji, gdyż nie to było moją intencją, ale raczej po to, aby unaocznić, że muzułmanie byli deptani tak zachodnim kolonializmem, jak i radzieckim komunizmem, zaś dla nich obydwa systemy były okcydentalnej proweniencji. Mamy się bronić, bo inaczej nas nie będzie. Dobrze, tyle że to oni musieli się bronić pierwsi. I fantazje historiozoficzne Konecznego nic nie mają tu do rzeczy, ponieważ ja rekonstruuję fakty. Zachód dał spłonkę i lont, zachód zapłacił karę. Zasiał, pozbierał.
Jeżeli ten jeden jedyny bufor, jakim jest dla nas w kontaktach ze światem muzułmańskim Turcja, zostanie bezpowrotnie utracony, to faktycznie może być bardzo niedobrze. Celowo pomijam polityki asymilacyjne państw zachodnich, wskaźniki prostej zastępowalności pokoleń, gdyż jest to temat na analizę dotyczącą imigracji oraz nowego oblicza etnicznego Europy w przyszłości. Ja starałem się w niniejszym poście tylko dać obraz perspektywy świata muzułmańskiego. Zbieramy owoce ekspansjonizmu naszej własnej cywilizacji. Hej, potępiający islam w czambuł, proszę wstać, sąd idzie.
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese
Nie żebym bronił Karolka, ale "nauki Marksa i Engelsa" a marksizm to w dużej mierze dwie różne sprawy i przypuszczam, że owe reżimy przyjęły raczej tę drugą, zniekształconą wersję, więc nie zwalajmy wszystkiego na starego brodaczareżimy, które jako swoją ideologię przyjęły nauki Marksa i Engelsa
Mam wrażenie, że główną ratę dopiero zapłaci i główne żniwa dopiero pozbiera, ale zasadniczo trudno się z tym nie zgodzić. Nie zmienia to jednak faktu, że miło byłoby się uchronić przed ich - choćby nawet w jakimś sensie "sprawiedliwą" - zemstą.Zachód dał spłonkę i lont, zachód zapłacił karę. Zasiał, pozbierał.
Jedno i drugie jest prawdą. To jest trochę tak, jakbyśmy byli gościem w barze, który najpierw uderzył drugiego, a potem opuścił gardę i sam dostał. Zarówno pierwszy cios (ekspansjonizm), jak i opuszczenie gardy (rozleniwienie) były przyczyną drugiego uderzenia. Że zaczęliśmy, na to już nic się nie poradzi, ale gardę można jednak jeszcze podnieść, prawda?... przynajmniej nim dojdzie do nokautuNie. Zbieramy owoce rozleniwienia naszej cywilizacji.
Co dokładnie przez to rozumiesz?Tm pisze:Nie. Zbieramy owoce rozleniwienia naszej cywilizacji.Emdegger pisze:Zbieramy owoce ekspansjonizmu naszej własnej cywilizacji.
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese
Nie chciałbym wypowiadać się za kolegę, ale przypuszczalnie miał na myśli to, że w Europie brak dzisiaj ducha walki o jakieś wspólne wartości - częściowo dlatego, że i o takie wartości ciężej - natomiast w świecie islamu taka wola jest mocna. Rzecz jasna, to się firmuje jako cnotę (tolerancję), nie jako słabość (brak woli walki o własne przekonania).
No tak.Pink pisze:Nie chciałbym wypowiadać się za kolegę, ale przypuszczalnie miał na myśli to, że w Europie brak dzisiaj ducha walki o jakieś wspólne wartości - częściowo dlatego, że i o takie wartości ciężej - natomiast w świecie islamu taka wola jest mocna. Rzecz jasna, to się firmuje jako cnotę (tolerancję), nie jako słabość (brak woli walki o własne przekonania).
Przecież z bisurmany (ha! w końcu sobie przypomniałem to słowo) żeśmy walczyli już dawno, nawet stan posiadania mieli większy, teraz po prostu Europa się zrobiła zbyt wygodna.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36193
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
A musi być? Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli jest silna, to się ostanie, jeśli nie jest silna - przejdzie do historii. Jeśli cywilizacja rzeczywiście jest słaba na tyle, że się nie oprze nawałowi, to nie da się jej sztucznie podtrzymać przy życiu. To się jeszcze nigdy udało. A teraz przynajmniej nie grozi nam masowe poderżnięcie gardełgeograf_OSU pisze:Bo jak nie stanie to jej nie bedzie, proste.
Moim zdaniem cywilizacja zachodu nie zniknie pod nawałem islamu. Natomiast nie zdziwiłoby mnie, gdyby doszło kiedyś do ich stopienia się ze sobą. Mimo wszystko.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Nie ma już Europy wspólnej wartości, przynajmniej takich wartości, które chciałbyś przeciwstawić islamowi, aby powstrzymać jego nawałę. Wartości duchowych. I to nie od dziś, ale raczej od czasów Reformacji, przypuszczam (przypuszczam, ten sąd może być kontrowersyjny, ale nie jest to odpowiednie miejsce na jego rozwijanie).Pink pisze:Nie chciałbym wypowiadać się za kolegę, ale przypuszczalnie miał na myśli to, że w Europie brak dzisiaj ducha walki o jakieś wspólne wartości - częściowo dlatego, że i o takie wartości ciężej - natomiast w świecie islamu taka wola jest mocna. Rzecz jasna, to się firmuje jako cnotę (tolerancję), nie jako słabość (brak woli walki o własne przekonania).
Myślę, że jednak pewne przebudzenie panuje i nie każdy dał się zawłaszczyć poprawności politycznej. Są przypadki, które budzą we mnie pusty śmiech i żal (zakaz minaretów w Szwajcarii, czyli de facto uniemożliwienie części swoim obywatelom wznoszenia obiektów sakralnych o konstytutywnych dla ich architektury fundamencie, jest to dla mnie jawna dyskryminacja), ale również sytuację, gdy zachowano się wobec muzułmanów odpowiednio, gdy ci chcieli posunąć się o krok za daleko. Kolonia nie zgodziła się na to, by meczet i jego minarety ze swoją wytwornością górowały nad nadreńską tradycją katolicyzmu, do tego dochodzi jeszcze fakt, że budowla powstawała za petrodolary, a zatem miała swoje symboliczne oblicze - odwetowe, upokarzające. Opinia publiczna w Europie nagłośniła przypadki tzw. zbrodni honorowych, w istocie podłych, barbarzyńskich aktów okrucieństwa na kobietach, co pozwoliło m. in. karać takie zbrodnie z bezwzględną surowością (nie ma jeszcze praktyki orzecznictwa w tym zakresie, będę śledził ją z uwagą). Trzeźwość umysłu zachował rząd Danii, który nie dopuścił do absolutnie skandalicznego zakazu cofnięcia druku karykatur Mahometa (jakkolwiek autora uważającego prymitywną satyrę religijną za jedyny kanał przesyłu swoich pomysłów do rzeczywistości mam za skończonego debila).
Z drugiej strony są gdzieś działania na granicy porządku publicznego, prawa, moralności i poszanowania ludzkiej odmienności i nie jestem w stanie póki co ani dać im waloru wartościującego, ani też jednoznacznie ich potępić. Za tego typu działanie uznaję rozprawę z gettami islamskimi - mrocznymi enklawami, gdzie wszystko pozostaje gdzieś pod fałdą fałszywie pojętej lojalności, bezrobocia, klanowych porachunków nieprzystających do modelu społeczeństwa obywatelskiego i tak dalej. Takich miejsc być nie powinno, jednak wyprawa buldożerów naprawdę nie rozwiąże problemu, a racze pogłebi zaistniały antagonizm i usztywni stanowiska obydwu stron. Zwłaszcza że często wiąże się z brutalnym zniszczeniem czyjegoś mienia, łamiąc zasadę prawa do własności. Maszyna działa szybko i sprawnie, niestety pokrzywdzeni chcąc często słusznie dochodzić swoich praw mają tylko do wyboru drogę sądową, trwającą o wiele dłużej... Lub wejście na ścieżkę samosądu i zemsty. Wszystko to sprawia, że trudno jest wydać słuszny osąd, wygładzić kanty i powiedzieć z pełnym przekonaniem "racja leży po mojej stronie". Dlatego w tym przypadku ja zawieszam opinię.
Jest działalność somaliskiej holenderki Irsi, która ujawnia patologie życia w społecznościach muzułmańskich, ryzykując każdego dnia swoje życie. Jest Bassam Tibi. Istnieją muzułmanie mający świadomość, że przeniesienie wszytkich wzorców z kraju ojczystego do kraju nowego miejsca zamieszkania nie spotka się z pozytywną recepcją.
[ Dodano: |28 Mar 2010|, 2010 23:12 ]
kurka, tym razem chciałem krócej, żeby nie tylko myślom, ale i słowom było przestronnie. Ale kiedyś się uda.
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese
O tolerancję właśnie jako wspólną wartość trzeba walczyć, a pewne dziedziny które ona obejmuje zostały w Europie zlekceważone. Dużo łatwiej jest teraz dostosowywać prawo do realiów w dziedzinach społeczno-kulturowych, ponieważ nie wiąże się to z wyraźnym sprzeciwem społeczeństwa zachodniego, niż zbudować prawo emigracyjne tak, by jednocześnie zapewnić każdemu 'aplikantowi na stanowisko obywatela' szansę i przykroić jego mało cywilizowane czasami przekonania i zachowania do obecnych zachodnich standardów. A to robić trzeba - pozostawianie każdego samemu sobie to lenistwo, nie tolerancja.Pink pisze:Nie chciałbym wypowiadać się za kolegę, ale przypuszczalnie miał na myśli to, że w Europie brak dzisiaj ducha walki o jakieś wspólne wartości - częściowo dlatego, że i o takie wartości ciężej - natomiast w świecie islamu taka wola jest mocna. Rzecz jasna, to się firmuje jako cnotę (tolerancję), nie jako słabość (brak woli walki o własne przekonania).
Za to jest paragraf. I powstrzymam się od uwag, kto jest debilem... Bo ja uważam, że wszelkiego rodzaju rasiści to debile...BJ pisze:Tak, w tej kwestii jestem "rasistą" - jak uważają ci wszyscy poprawni politycznie debile.
A nie potrafią? W moim plutonie jest muzułmanin, który czuje się w wojsku wręcz dyskryminowany. A wiesz, w jaki sposób się dowiedziałem o jego wyznaniu? Jak się pytał, kto poprze jego wniosek o powstanie imamatu polowego w WP.BJ pisze:Gdyby muzułmanie (Boże, dawno ich tak ładnie nie określałem) potrafili współżyć bezkonflitkowo
Problem w tym, że to nie naród, tylko grupa wyznianiowa. No ale fakt - niektórzy by chcieli, żeby wszyscy przeszli na katolicyzm...BJ pisze:"naród, który imigruje na teren innego narodu, dostosowywuje się do zasad panujących w tym kraju"
[ Dodano: |29 Mar 2010|, 2010 11:17 ]
Chcesz zakazać imigracji ze względu na wyznanie? Gratuluję samopoczucia.Rosa pisze:Jak dla "naszych" muzułmanów to nie ma problemu, jeśli buduja go licząc na to że trafią do nas nowi imigranci to trzeba się tego wystrzegac za wszelką cenę żeby nie doszło u nas do sytuacji znanej z zachodniej europy czy skandynawii.
Owszem, to największe zagrożenie...KwZ pisze:Boję się tylko, że stanie się on obiektem agresywnych ataków, np. ze strony wszech"polaków".
A co jest z katolikami, jak ktoś skarykaturuje papieża czy tam będzie chciał zdjęcia krzyży ze szkół - patrz, oni nawet nie chcą półksiężyca w salach lekcyjnych... A to przecież terroryści!BJ pisze:Choćby byłoby miło, gdyby nie wydawali niemalże wyroku śmierci na każdego, kto w jakiś sposób obrazi np. Mahometa albo nie obruszali się, gdy np. wprowadzono by zakaz noszenia chust na głowach.
Nie, nie tępi. Ucina rozrośnięte wpływy, czyli działąnie pozytywne.Rosa pisze:Unia tępi KK
DOKŁADNIE!SławekM pisze:Mi tam nie przeszkadza, że budują sobie ten meczet, ich prawo tak samo jak chrześcijanin chce postawić kościół, prawosławny cerkiew, czy żyd synagogę.
Proponuję zapoznać się z artykułem 194 Kodeksu Karnego. I przestać bredzić takie bzdury.Ikarus 5780 pisze:I ja znoszę, że są i nic więcej - ze świątyniami wypad do swojego kraju póki nie ogarną tego bajzlu u siebie
Można się już domyślić jakie, nie mam więcej pytań. Proponuję poczytać prawo, np. Arabii Saudyjskiej. Myślę, że znasz podstawy angielskiego, to wystarczy.Ikarus 5780 pisze:Onetu w ogóle nie ruszam, i wszystkiego, co należy do ITI, czytam natomiast inne, wiarygodne gazety.
To jest kolejne wyznanie religijne - dokładnie taki sam problem, jak i chrześcijaństwo - czyli żaden (no, mówię tu o innych krajach, bo u nas katolicyzm jest uciążliwy, zwłaszcza z okazji różnych pieszych wędrówek ze "śpiewem" - ale na to nic nie poradzimy - mają prawo).Pink pisze:Mimo to faktem jest, że muzułmanie i islam to JEST problem.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Ja jednak mam wrażenie, że fundamentalizm religijny w Europie Zachodniej, o którym mówi się od czasu do czasu, bierze się bardziej z frustracji (bezrobocie, itp.) niż "religijnego potencjału" imigrantów. Natomiast bronić cywilizacji zachodniej nikt nie będzie, bo sama się obroni - ze swoją tolerancją, egalitaryzmem i wolnością ekspresji jest po prostu bardziej atrakcyjna. I to imigranci będą raczej w nią "wsiąkać" niż "islamizować" rzeczywistość w Europie.geograf_OSU pisze:Tylko kto stanie do obrony cywilizacji lacinsko-chrzescijanskiej jak umysly europejskich spoleczenstw od lat sa nasiakiwane relatiwizmem, materializmem, hedonizmem itp itd. Polecam ksiazki Prof. Konecznego.
I nie wysuwajmy argumentu, że w jakimś kraju X zakazuje się budowy kościołów, itp. To nie jest wina obywateli tych krajów.
Z tym się zgadzamjasiu pisze:Natomiast bronić cywilizacji zachodniej nikt nie będzie
Zgnuśniałe stare spoleczeństwa przesiąknięte szkodliwymi ideami po prostu nie będa się bronić. Nie będą również dlatego że do zjednoczenia europy potrzebna jest wojna ze wspólnym wrogiem (tylko w ten sposób jednocza się narody) a nasze społeczeństwo juz do czegos takiego nie jest przygotowane.