Strona 5 z 185
: 16 paź 2010, 20:33
autor: Pawel_
R-9 Chełmska pisze:ikarus pisze:Każda pora dobra na zdawanie korków wtedy nie ma
No to właśnie źle. Ja bym się ładował w największe korki i te 40 minut to by mi zajęło przejazd przez ledwie kilka skrzyżowań

Otóż to - też będę atakował 'ciężką' godzinę na autobus...
I jak można zdawać trzeci raz na tą samą kategorię?

: 16 paź 2010, 20:56
autor: JacekM
Pagan pisze:1. Czy w takim przypadku można wezwać policję? (nagrania są przechowywane chyba 14 dni)
2. I czy warto w takie coś się bawić?
Zapewne można, ale czy warto... O ile kolega nie chce zdawać już w tym ośrodku to tak

: 17 paź 2010, 8:25
autor: Pagan
Pawel_ pisze:I jak można zdawać trzeci raz na tą samą kategorię?

Niestety można

Bo łapią dosłownie za drobnostki
JacekM pisze:Zapewne można, ale czy warto... O ile kolega nie chce zdawać już w tym ośrodku to tak

Plus, nagłośnienie sprawy medialnie i może zlikwidują WORD-y, a egzaminy będzie się zdawać tam gdzie chodziło się na kurs!

Ach te marzenia

: 17 paź 2010, 11:07
autor: R-9 Chełmska
Pagan pisze:
Niestety można

Bo łapią dosłownie za drobnostki

Jak się ktoś nie zatrzymuje przed zieloną strzałką, to aż się prosi o oblanie...
: 17 paź 2010, 12:27
autor: Pawel_
Pagan pisze:a egzaminy będzie się zdawać tam gdzie chodziło się na kurs!

Ach te marzenia

Myślisz, że po 30h zdasz bez problemu egzamin w OSK?

: 17 paź 2010, 12:39
autor: bepe
Pawel_ pisze:I jak można zdawać trzeci raz na tą samą kategorię?
To w Warszawie tak łatwo zdać? Ja znam dwóch delikwentów z mojego rodzinnego miasta, którzy zdali na kategorię B za szóstym razem. A trzy razy to standard.
Ja zdałem za pierwszym podejściem
: 17 paź 2010, 13:19
autor: Szeregowy_Równoległy
bepe pisze:To w Warszawie tak łatwo zdać? Ja znam dwóch delikwentów z mojego rodzinnego miasta, którzy zdali na kategorię B za szóstym razem. A trzy razy to standard.
Ja zdałem za pierwszym podejściem
Też zdałem za pierwszym, zarówno B jak i D. Faktycznie łapią za pierdoły, jazda egzaminacyjna w najmniejszym stopniu nie przypomina tego, co spotyka się później, nie sprawdza czy delikwent sobie poradzi jeżdżąc samemu, nie jest żadnym wyznacznikiem tego, czy ktoś umie jeździć, czy nie.
EDIT: oczywiście chodzi mi o jazdę po mieście, jeśli ktoś nie da rady wyjechać z ośrodka, to faktycznie lepiej, żeby nie jeździł.
: 17 paź 2010, 13:52
autor: Pawel_
Szeregowy_Równoległy pisze:jak i D.
Czym jeździłeś na egzaminie?

: 17 paź 2010, 19:34
autor: Szeregowy_Równoległy
Kozackim Autosanem H9.
: 17 paź 2010, 19:37
autor: bartoni722
Szeregowy_Równoległy pisze:Kozackim Autosanem H9.
21 czy 35?
: 17 paź 2010, 20:09
autor: Szeregowy_Równoległy
35. Wspomnienia bezcenne... i jeszcze egzaminator: pan się nie przejmuje skrzynią biegów, ja sam nie do końca wiem który wszedł

: 17 paź 2010, 21:10
autor: Delfino
Nie chcę się chwalić, ale też zdałem za pierwszym na B i D. To wielokrotne podchodzenie do egzaminu chyba trochę jest przereklamowane

: 18 paź 2010, 9:38
autor: Premo
Na egzaminie więcej zależy od szczęścia niż od umiejętności. Wiele zależy od pogody, natężenia ruchu oraz samego egzaminatora. Osoba która zdała za 2 czy 3 razem wcale nie jest gorszym kierowcą od tej co zdała za pierwszym. Sytuacja wygląda zazwyczaj tak ze osoba po pierwszym oblanym egzaminie czeka często ponad miesiąc na następny, nie wykupując żadnych dodatkowych jazd. Więc w rzeczywistości jej umiejętności wcale nie uległy poprawie
: 18 paź 2010, 12:03
autor: Pawel_
Szeregowy_Równoległy pisze:Kozackim Autosanem H9.
Mi się marzy Cacciamali...

: 18 paź 2010, 16:54
autor: Szeregowy_Równoległy
Premo pisze:Na egzaminie więcej zależy od szczęścia niż od umiejętności. Wiele zależy od pogody, natężenia ruchu oraz samego egzaminatora. Osoba która zdała za 2 czy 3 razem wcale nie jest gorszym kierowcą od tej co zdała za pierwszym. Sytuacja wygląda zazwyczaj tak ze osoba po pierwszym oblanym egzaminie czeka często ponad miesiąc na następny, nie wykupując żadnych dodatkowych jazd. Więc w rzeczywistości jej umiejętności wcale nie uległy poprawie
Po pierwsze: na błędach też się uczy. Jak egzaminowany za coś obleje to prawdopodobnie drugi raz już tego błędu nie popełni, o ile nie jest skończonym kretynem.
Po drugie: egzamin, a ściślej jego część na mieście, ma niewiele wspólnego ze sprawdzaniem umiejętności. O ile plac owszem, bo ktoś kto nie umie ruszyć pod górę czy przejechać po łuku przodem i tyłem nie zabijając nikogo przy okazji faktycznie nie powinien jeździć, to na mieście są to jaja, ludzie posiadający umiejętności Kubicy i przepisy znają lepiej niż sami egzaminatorzy oblewają, a miernoty, które miały farta zdają i się cieszą.
A tak z ciekawości: co się dzieje, jeśli egzaminowany ma podczas egzaminu kolizję z winy obcego? Np. w dupę mu ktoś wjedzie? Egzamin jest powtarzany? Ten przerwany egzamin jest traktowany jak niezaliczony czy jakoś inaczej?