Bastian pisze:Tylko czy w kwestiach światpoglądowych istnieje jedna, uniwersalna prawda?
Wg mnie to bardzo naiwne twierdzenie. Myśle, że każdy z nas swą uniwersalną prawde może znaleźć tylko w sobie. Nikt nie ma monopolu na kreowanie cudzego szczęścia. Można się dzielić tylko dłuższym, lub krótszym, mniejszym lub większym doświadczeniem. Nie ma doswiadzcenia doskonalego, nawet w długoletnich instytucjach religijnych. Ono zawsze obarczone jest i będzie uproszczeniami.
Jarek pisze:Nie przyszło mi to do głowy. Zastanawiam się jednak ostatnio, czy ideologiczny spokój na forum wynika z naszego lenistwa czy konformizmu. Z dwojga złego wolałbym to pierwsze.

A może z tego, że zmiękliśmy w swej postawie? Wyszlismy zza swych klawiszy, spotkaliśmy raz, czy drugi i okazało się, że i diabły i anioły nie są takie straszne?
I, że dyskusja intelektualna nie jest takim oczywistym środkiem na zrozumienie i ocenę zjawiska, gdy w gre wchodza uczucia (nieważne czy religijne, czy partnerskie)? Bo wg mnie to jest coś w ten deseń. Po prostu jesteśmy ludźmi. Ale nie martw się. O instytucji kościoła to jeszcze się z Toba któregoś dnia potłukę.
Dobranoc