fik pisze:
Naprawdę, musimy się pogodzić, że w imię przejrzystości i łatwości korzystania ze zbiorkomu będą występowały pewne teoretycznie nieefektywne rozwiązania, zwłaszcza w takie dni, jak święta. Jeśli powiemy ludziom: "w święta większość linii kursuje bez zmian trasowych, ale częstotliwości są niższe, a kilkanaście/parędziesiąt linii skończy kursowanie wcześniej", to to przełkną i poradzą sobie; jeśli powiemy "yyyy, tu macie schemat linii nocnych, 95% pasażerów nie ma o nich zielonego pojęcia, ale sobie poradzicie NA PEWNO, jeżdżenie z Ursynowa na Ochotę przez Centralny jest całkiem zabawne, nudge nudge", to połowa ludzi nawet nie spróbuje sprawdzić, czy nowy układ daje im szanse dotarcia na miejsce w rozsądnym czasie, tylko wsiądzie w samochód/taksówkę/pójdzie pieszo, a chyba nie o to nam chodzi. Nie doceniacie znaczenia psychiki ludzkiej, czym innym jest przystosowanie się do znanego układu z łatwymi do ogarnięcia zmianami, czym innym jest przystosowanie się do całkowicie nieznanego układu.
To sprawdzą dojazd na Jakdojadę.
Srsly, na powyższej zasadzie można obalić wszelkie reformy/zmiany/próby ingerencji w podstawowy układ. Bo ktoś nie wie, bo ktoś nie stąd, bo ktoś się nie zna, bo ktoś analfabeta, bo tak jest od przedwojnia, bo gdy ciocia z Wiednia po 30 latach w odwiedziny przyjedzie (a, jak wiemy, w Wiedniu wszystko kursuje tak samo (łącznie z częstotliwościami) przynajmniej od czasów Franciszka Józefa, a już na pewno od czasu Adolfa) i tak dalej, i tak dalej.
Generalnie nie mam za dobrego zdania o rozgarnięciu i inteligencji większej części mieszkańców, jak również nie stawiam się po jednej ani drugiej strony toczącej się tu dyskusyjnej barykady. Wyrywam zdanie z kontekstu, bo się z nim nie zgadzam.
Tak, uważam że gdyby Warszawa nie dysponowała taką kasą na zbiorkom jaką dysponuje obecnie i gdyby trzeba było oszczędzać (a tak właśnie robią w Poznaniu, Krakowie, czy Łodzi), to ktoś usiadłby odpowiednio wcześniej i nie tylko zaplanował, ale i odpowiednio rozpropagował zmiany świąteczne. Tak, nie mam złudzeń, że gdyby nagle trzeba było oszczędzać, to ciachano by niczym małpa z brzytwą - wszystko jak leci. Niestety.