[img]http://www.rzeczpospolita.pl/gifs/head.gif[/img] pisze:Gruchoty wożą warszawiaków
Po kontroli inspektorzy kazali odholować z trasy zdezelowany autobus. Co na to miejski przewoźnik? Kolejny raz zapowiada zakup 150 nowych pojazdów
Sławomir Gołębiewski, wiceszef Inspekcji Transportu Drogowego na Mazowszu, jechał o godz. 8.30 nieoznakowanym samochodem przez Krakowskie Przedmieście. Zauważył zdezelowanego 20-letniego ikarusa linii E-2, który zbliżał się do ul. Królewskiej.
Wyjście przez gumę
- Pojazd był skorodowany od kół aż po dach - łapie się za głowę Gołębiewski. - Przez dziury w gumowych przegubach dałoby się wyjść na zewnątrz. Szyby wyglądały jak przylepione gumą do żucia - opowiada.
Akcja potoczyła się dalej "po amerykańsku": inspektor zatrzymał się przed autobusem, pokazał legitymację i zakazał kierowcy dalszej jazdy (cztery miesiące temu ITD zyskała dodatkowe uprawnienia - pojazdy mogą sprawdzać także funkcjonariusze w cywilu).
Kilkanaście minut później na miejscu był już patrol ITD. Funkcjonariusze zdecydowali: pojazd nie powinien wozić ludzi. Zatrzymali dowód rejestracyjny, wlepili kierowcy 100 zł mandatu, a autobus został odholowany do zajezdni. Na popularnej linii E-2 musiał go zastąpić inny pojazd.
- Mam wątpliwości, czy zatrzymany ikarus wyjedzie jeszcze na trasę. Ten, kto dopuścił go do ruchu, powinien odpowiadać karnie - ocenia ostro wiceszef mazowieckiej ITD.
Teoretycznie każdy pojazd powinien po zjeździe z trasy przejść tzw. obsługę codzienną. Na czym to polega? Kierowca zgłasza obsłudze technicznej zaobserwowane usterki. Później pojazd wjeżdża na kanał, gdzie powinien zostać szczegółowo sprawdzony.
Hamulce i po robocie
"Rz" dotarła do pracowników zajezdni MZA. Według nich, obsługa codzienna to w praktyce odfajkowywanie usterek w formularzach. Jak mówią, gdyby trzymać się przepisów, połowa autobusów nie powinna w ogóle wyjechać w miasto.
- Obsługa techniczna ledwo ma czas, żeby wejść do każdego pojazdu - twierdzi Mirosław Szymański z zajezdni na Kleszczowej. - W praktyce z 60 usterek do usunięcia wybiera się pięć strategicznych, np. dotyczących układu hamulcowego albo kierowniczego. Z resztą autobus znowu wyjeżdża na ulice - dodaje.
Wiceprezes MZA Janusz Bosakirski przyznaje, że zatrzymany ikarus nie powinien kursować po ulicach. Według niego, fatalny stan taboru to wynik niedoinwestowania, któremu sprzyjają wysokie ceny ropy, niskie ceny biletów i tzw. janosikowe (podatek, jaki Warszawa płaci na rzecz najbiedniejszych gmin).
- Na przełomie kwietnia i maja ogłosimy przetargi na zakup 150 nowych autobusów. Dostawy mogłyby się zacząć nawet jeszcze w tym roku - mówi Bosakirski.
Podobne obietnice to nic nowego. We wrześniu ubiegłego roku miał zostać ogłoszony przetarg na zakup 60 autobusów napędzanych gazem ziemnym. Wczoraj usłyszeliśmy, że MZA na razie zarzuciły ten pomysł w związku z szybko rosnącymi cenami tego paliwa.
KONRAD MAJSZYK
// oryginał:
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/wa ... a_a_6.html