Modernizacje linii kolejowych w Polsce
Moderator: JacekM
- R-9 Chełmska
- Posty: 6091
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
- R-9 Chełmska
- Posty: 6091
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
W półgodzinnym odstępie jeździ od Semily, nie pamiętam czy wcześniej, czy później, ale jeździ CSAD Jablonec (wiosna-jesień). Niemniej oferta bardzo marna, jednak chciałem tylko zaznaczyć, że istnieje 
5290 - LINIĘ OBSŁUGUJE ZAKŁAD "CHEŁMSKA"
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32
Busy jakieś jeżdżą do przejścia granicznego, a drogą jest znacznie szybciej. A i bezpośrednie coś by pewnie znalazło, tylko rekonesans na miejscu trzeba by było zrobić... Niemniej, gdyby całą linię zrobili porządnie, to by kolej była najlepszym rozwiązaniem...Fikander pisze:A są jakieś alternatywne połączenia Jeleniej z Libercem?
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
- R-9 Chełmska
- Posty: 6091
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
A tam zonk, bo transport publiczny w Czechach jest dopiero od Harrachova, gdzie trzeba kilkadziesiąt minut z buta przedreptać. Jeździ jeszcze w sezonie "ciepłym" CSAD do Liberca i CSAD do Jiczyna - nic więcej tam nie masz, choć teoretycznie oczywiście - drogą znacznie szybciej.Wolfchen pisze:Busy jakieś jeżdżą do przejścia granicznego
5290 - LINIĘ OBSŁUGUJE ZAKŁAD "CHEŁMSKA"
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32
Ja latem byłem, fakt. No to wypada tylko czekać, aż wreszcie uruchomią to połączenie. I lepiej by było, gdyby Czesi zajęli się rozkładem i obsługą, to przynajmniej będzie jakiś ludzki rozkładR-9 Chełmska pisze:Jeździ jeszcze w sezonie "ciepłym" CSAD do Liberca i CSAD do Jiczyna - nic więcej tam nie masz, choć teoretycznie oczywiście - drogą znacznie szybciej.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Też chciałbym zapytać o te drewniane podkłady. Jaki jest powód ich wykorzystania? Ekologia?
Ja bym raczej stawiał na dwa elementy: primo koszty. Z tego co piszecie nie wydaje mi się, aby na tej linii odbywać się miał jakiś bardzo ożywiony ruch towarowy, więc nie potrzeba do tego produkowania torowiska jak na CMK, zresztą zakres tego remontu też nie powala. Patrząc na cennik w necie podkłady drewniane są 2x tańsze niż strunobetonowe, a to duża różnica. Podrozjazdnice natomiast częściej robi się jednak drewniane - tu wchodzi w grę lepsze przenoszenie drgań i łatwość montowania rozjazdu. Warto zauważyć też, że podkłady drewniane stosuje się przy łączeniech szyn, gdzie jak wiadomo drgania są najsilniejsze i podkłady betonowe mogłyby szybko popękać.
Secundo charakter linii górskiej - wydaje mi się, że drewno lepiej się tam spisuje, właśnie m.in. z racji korzystniejszego przenoszenia drgań plus stawiałbym na lepsze znoszenie zmiennych warunków atmosferycznych .
A w ogóle to chciałbym zobaczyć to:
Secundo charakter linii górskiej - wydaje mi się, że drewno lepiej się tam spisuje, właśnie m.in. z racji korzystniejszego przenoszenia drgań plus stawiałbym na lepsze znoszenie zmiennych warunków atmosferycznych .
A w ogóle to chciałbym zobaczyć to:
Cholernie rzadko stosowana technologia!- demontaż rozjazdów zwyczajnych t8 - 1:9 - 190 na podrozjazdnicach
stalowych;
[ ... ::: Mądry głupiemu ustępuje... i dlatego ten świat tak wygląda ::: ... ]
Viamont gotowy do wjazdu
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei ogłosiła właśnie przetarg na remont trasy ze Szklarskiej Poręby przez Jakuszyce do granicy z Czechami. Samorząd województwa przejął tę linię od PKP w listopadzie 2007 roku. Trzynastokilometrowy odcinek torów wymaga kompleksowego remontu. Roboty mają ruszyć, gdy tylko przetarg zostanie rozstrzygnięty.
- Chcemy go skończyć przed zimą - mówi Tomasz Maciejewski, naczelnik wydziału kolejowego DSDiK. Inwestycja będzie współfinansowana z unijnych funduszy. W sumie ma kosztować około 17 mln zł.
Dzięki temu będzie można z górskiego kurortu szynobusem dojechać do czeskiego Harrachova. Takie działania tylko pochwalić. Paradoks tkwi w tym, że urzędnicy nie mogą się porozumieć w kwestii uruchomienia już sprawdzonego połączenia do Czech. Chodzi o trasę z Trutnova przez Lubawkę, Kamienną Górę, Jelenią Górę i Lwówek Śląski.
Szynobus kursował przez trzy letnie miesiące minionego roku. Weekendowe połączenia cieszyły się ogromną popularnością wśród turystów.
- Średnio z Polski do Czech podróżowało 170 pasażerów. Zdarzało się i tak, że pociągiem [/center]jechało nawet 300 osób - wylicza Artur Zych, starosta lwówecki, który przez kilka miesięcy w zeszłym roku zabiegał o utworzenie połączenia. W sumie z k[/center]ursów do Trutnova skorzystało około 10 tys. osób. Był to jeden z pomysłów na rozruszanie turystyki w regionie jeleniogórskim oraz przywrócenie jednego z możliwych międzynarodowych połączeń kolejowych.
Niedawno w Jeleniej Górze zorganizowano spotkanie z czeskim przewoźnikiem - firmą Viamont, samorządowcami z Czech i z Polski, aby wznowić kursy także podczas tegorocznych wakacji. Niestety, nikt z wrocławskiego urzędu marszałkowskiego się na nie nie pofatygował. - Firma Viamont w każdej chwili jest gotowa wozić pasażerów - mówi po rozmowach w Jeleniej Górze starosta Zych.
Teraz sporo zależy od decyzji urzędu marszałkowskiego. - Trzeba działać szybko, a my nadal nie wiemy, czy wrocławski samorząd będzie współfinansował połączenie - martwi się Zych. A chodzi o niewielką kwotę pieniędzy. Bo linia praktycznie utrzymuje się sama. Brakuje zaledwie około 2 tys. zł miesięcznie. Tyle musiałby dopłacać do kursów szynobusu z Polski do Czech urząd marszałkowski.
- To, że nikt nie uczestniczył w spotkaniu nie oznacza, że nic w tej kwestii się nie dzieje - zapewnia Magda Kuchta z biura prasowego Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. I jak wyjaśnia, że do spotkania z czeskim przewoźnikiem ma dojść 17 marca. Być może wtedy zapadnie decyzja o losach międzynarodowych kursów. Tłumaczy, iż potrzebna jest też zgoda na jazdę szynobusem po czeskich torach. Ta, która obowiązuje obecnie, kończy się w kwietniu. Ma o nią wystąpić w Czechach firma Viamont.
Zadowoleni mogą również być pasażerowie, którzy będą chcieli dostać się z Legnicy do Międzylesia przez Kamieniec Ząbkowicki. Spółka Kolej Dolnośląska, która należy do marszałka, podstawiła tam szynobusy. Udało się też wywalczyć połączenie kolejowe z Jeleniej Góry do Zebrzydowej.
W tym roku zarząd województwa wyda 57 milionów złotych na przewozy pasażerskie. To o 7 milionów złotych więcej niż w zeszłym roku. Od początku marca trzy nowe kursy uruchomiono też na trasie ze stolicy Dolnego Śląska do Drezna. Miały zastąpić pociągi relacji Görlitz - Wrocław. Jednak po rozważeniu wszystkich okoliczności, PKP zdecydowały się jeszcze o miesiąc, do końca marca, przedłużyć funkcjonowanie tego połączenia. I jak zastrzega Andrzej Piech, wcale nie jest jeszcze przesądzone, czy także po tej dacie pociągi osobowe Görlitz - Wrocław znikną. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższych dniach.
(źródło: Katarzyna Wilk, Gazeta Wrocławska, 9 marca 2009)
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei ogłosiła właśnie przetarg na remont trasy ze Szklarskiej Poręby przez Jakuszyce do granicy z Czechami. Samorząd województwa przejął tę linię od PKP w listopadzie 2007 roku. Trzynastokilometrowy odcinek torów wymaga kompleksowego remontu. Roboty mają ruszyć, gdy tylko przetarg zostanie rozstrzygnięty.
- Chcemy go skończyć przed zimą - mówi Tomasz Maciejewski, naczelnik wydziału kolejowego DSDiK. Inwestycja będzie współfinansowana z unijnych funduszy. W sumie ma kosztować około 17 mln zł.
Dzięki temu będzie można z górskiego kurortu szynobusem dojechać do czeskiego Harrachova. Takie działania tylko pochwalić. Paradoks tkwi w tym, że urzędnicy nie mogą się porozumieć w kwestii uruchomienia już sprawdzonego połączenia do Czech. Chodzi o trasę z Trutnova przez Lubawkę, Kamienną Górę, Jelenią Górę i Lwówek Śląski.
Szynobus kursował przez trzy letnie miesiące minionego roku. Weekendowe połączenia cieszyły się ogromną popularnością wśród turystów.
- Średnio z Polski do Czech podróżowało 170 pasażerów. Zdarzało się i tak, że pociągiem [/center]jechało nawet 300 osób - wylicza Artur Zych, starosta lwówecki, który przez kilka miesięcy w zeszłym roku zabiegał o utworzenie połączenia. W sumie z k[/center]ursów do Trutnova skorzystało około 10 tys. osób. Był to jeden z pomysłów na rozruszanie turystyki w regionie jeleniogórskim oraz przywrócenie jednego z możliwych międzynarodowych połączeń kolejowych.
Niedawno w Jeleniej Górze zorganizowano spotkanie z czeskim przewoźnikiem - firmą Viamont, samorządowcami z Czech i z Polski, aby wznowić kursy także podczas tegorocznych wakacji. Niestety, nikt z wrocławskiego urzędu marszałkowskiego się na nie nie pofatygował. - Firma Viamont w każdej chwili jest gotowa wozić pasażerów - mówi po rozmowach w Jeleniej Górze starosta Zych.
Teraz sporo zależy od decyzji urzędu marszałkowskiego. - Trzeba działać szybko, a my nadal nie wiemy, czy wrocławski samorząd będzie współfinansował połączenie - martwi się Zych. A chodzi o niewielką kwotę pieniędzy. Bo linia praktycznie utrzymuje się sama. Brakuje zaledwie około 2 tys. zł miesięcznie. Tyle musiałby dopłacać do kursów szynobusu z Polski do Czech urząd marszałkowski.
- To, że nikt nie uczestniczył w spotkaniu nie oznacza, że nic w tej kwestii się nie dzieje - zapewnia Magda Kuchta z biura prasowego Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. I jak wyjaśnia, że do spotkania z czeskim przewoźnikiem ma dojść 17 marca. Być może wtedy zapadnie decyzja o losach międzynarodowych kursów. Tłumaczy, iż potrzebna jest też zgoda na jazdę szynobusem po czeskich torach. Ta, która obowiązuje obecnie, kończy się w kwietniu. Ma o nią wystąpić w Czechach firma Viamont.
Zadowoleni mogą również być pasażerowie, którzy będą chcieli dostać się z Legnicy do Międzylesia przez Kamieniec Ząbkowicki. Spółka Kolej Dolnośląska, która należy do marszałka, podstawiła tam szynobusy. Udało się też wywalczyć połączenie kolejowe z Jeleniej Góry do Zebrzydowej.
W tym roku zarząd województwa wyda 57 milionów złotych na przewozy pasażerskie. To o 7 milionów złotych więcej niż w zeszłym roku. Od początku marca trzy nowe kursy uruchomiono też na trasie ze stolicy Dolnego Śląska do Drezna. Miały zastąpić pociągi relacji Görlitz - Wrocław. Jednak po rozważeniu wszystkich okoliczności, PKP zdecydowały się jeszcze o miesiąc, do końca marca, przedłużyć funkcjonowanie tego połączenia. I jak zastrzega Andrzej Piech, wcale nie jest jeszcze przesądzone, czy także po tej dacie pociągi osobowe Görlitz - Wrocław znikną. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższych dniach.
(źródło: Katarzyna Wilk, Gazeta Wrocławska, 9 marca 2009)
KS Unibax Toruń - mój klub
503 - moja linia
208 - linia z przymusu
503 - moja linia
208 - linia z przymusu
Są już szynobusy dla Świdnicy
Na stacji PKP Świdnica nie kupimy już biletów na pociąg. Kasa biletowa została zlikwidowana. Zniknęły też połączenia, ale władze województwa dadzą w zamian szynobusy
Plany wznowienia połączeń Świdnica - Wrocław są od wielu lat, ale do tej pory na planach się kończyło.
- Rzeczywistość jest taka, że zamiast szynobusów i szybkiego połączenia z Wrocławiem, zlikwidowano nam kolejne połączenia - mówią mieszkańcy i podkreślają, że to wstyd, żeby liczące 60 tys. mieszkańców miasto nie miało porządnego dworca, kasy i połączenia kolejowego z województwem.
Kasa została zlikwidowana, bo od kilku lat systematycznie znikają w mieście kolejne połączenia kolejowe. Tylko w marcu zlikwidowano cztery. Efekt? Przez całą dobę na stacji zatrzymuje się zaledwie 14 pociągów. Dlatego PKP Przewozy Regionalne nie opłaca się utrzymywanie tu kasy. Firma zapewnia jednak, że klienci nie ucierpią na tej decyzji. Bilety można kupić u kierownika pociągu, bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
Władze województwa zapewniają jednak, że jeszcze w tym roku będzie można dojechać koleją ze Świdnicy (przez Sobótkę i Kobierzyce) do Wrocławia. Samorząd kupił już szynobusy, które będą tę linię obsługiwać, a Polskie Koleje Państwowe zaczynają remont torów. Przeznaczyły na to w tym roku 10 mln zł.
- To już nie są obietnice, a konkretne działania i konkretne pieniądze - mówi Zbigniew Szczygieł z Zarządu Województwa Dolnośląskiego. Twierdzi, że wszystko co najważniejsze zostało już ustalone, teraz tylko strony muszą wywiązać się z deklaracji.
- My dajemy nowoczesne i ekonomiczne szynobusy, które kupiliśmy za pieniądze unijne, kolej odnawia infrastrukturę, bo torowisko w niektórych miejscach jest bardzo zniszczone, a samorządy mają zadbać o dworce - wylicza i dodaje, że najprawdopodobniej zmieniony zostanie również układ przystanków, tak by mieszkańcom było wygodniej. - Przede wszystkim jednak chcemy, by szynobus jechał ze Świdnicy do centrum Wrocławia godzinę, najwyżej godzinę i 20 minut, bo tylko wtedy może konkurować z autami - twierdzi Szczygieł.
Połączenie między Pogórzem Sudeckim a Wrocławiem zlikwidowano w czerwcu 2000 roku. Zdaniem PKP było nierentowne, ale czasy się zmieniły i o jego przywróceniu mówiło się coraz głośniej. W czasach zatłoczonych dróg i coraz większej liczby uczniów i pracowników, którzy do stolicy Dolnego Śląska muszą codziennie dojeżdżać, to wręcz konieczność.
- Oby w końcu do tego doszło. Szkoda tylko, że w międzyczasie pasażerom funduje się kolejne utrudnienia - mówi Krzysztof Galicki, student, który dojeżdża na uczelnię we Wrocławiu. - Chętnie przesiadłbym się do szynobusu, bo byłoby bezpieczniej i wygodniej - dodaje.
Obiecali i dali
W styczniu, po 4-letniej przerwie, uruchomiono połączenie kolejowe Wałbrzych-Kłodzko. Trasę obsługuje szynobus. Zabiera pasażerów m.in. z Nowej Rudy, Głuszycy i Jedliny-Zdroju. Dlatego z połączenia cieszą się zwłaszca mieszkańcy mniejszych miejscowości, którzy mogą teraz sprawniej dojechać do pracy i szkoły. Przywrócenie połączenia z Wałbrzycha do Kłodzka to tylko jedna z inwestycji kolejowych na Dolnym Śląsku. W 2009 roku ma być naprawiony odcinek w Szklarskiej Porębie do przejścia granicznego z Harrachovem.
Małgorzata Moczulska - POLSKA Gazeta Wrocławska
źródło: http://swidnica.naszemiasto.pl/
Na stacji PKP Świdnica nie kupimy już biletów na pociąg. Kasa biletowa została zlikwidowana. Zniknęły też połączenia, ale władze województwa dadzą w zamian szynobusy
Plany wznowienia połączeń Świdnica - Wrocław są od wielu lat, ale do tej pory na planach się kończyło.
- Rzeczywistość jest taka, że zamiast szynobusów i szybkiego połączenia z Wrocławiem, zlikwidowano nam kolejne połączenia - mówią mieszkańcy i podkreślają, że to wstyd, żeby liczące 60 tys. mieszkańców miasto nie miało porządnego dworca, kasy i połączenia kolejowego z województwem.
Kasa została zlikwidowana, bo od kilku lat systematycznie znikają w mieście kolejne połączenia kolejowe. Tylko w marcu zlikwidowano cztery. Efekt? Przez całą dobę na stacji zatrzymuje się zaledwie 14 pociągów. Dlatego PKP Przewozy Regionalne nie opłaca się utrzymywanie tu kasy. Firma zapewnia jednak, że klienci nie ucierpią na tej decyzji. Bilety można kupić u kierownika pociągu, bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
Władze województwa zapewniają jednak, że jeszcze w tym roku będzie można dojechać koleją ze Świdnicy (przez Sobótkę i Kobierzyce) do Wrocławia. Samorząd kupił już szynobusy, które będą tę linię obsługiwać, a Polskie Koleje Państwowe zaczynają remont torów. Przeznaczyły na to w tym roku 10 mln zł.
- To już nie są obietnice, a konkretne działania i konkretne pieniądze - mówi Zbigniew Szczygieł z Zarządu Województwa Dolnośląskiego. Twierdzi, że wszystko co najważniejsze zostało już ustalone, teraz tylko strony muszą wywiązać się z deklaracji.
- My dajemy nowoczesne i ekonomiczne szynobusy, które kupiliśmy za pieniądze unijne, kolej odnawia infrastrukturę, bo torowisko w niektórych miejscach jest bardzo zniszczone, a samorządy mają zadbać o dworce - wylicza i dodaje, że najprawdopodobniej zmieniony zostanie również układ przystanków, tak by mieszkańcom było wygodniej. - Przede wszystkim jednak chcemy, by szynobus jechał ze Świdnicy do centrum Wrocławia godzinę, najwyżej godzinę i 20 minut, bo tylko wtedy może konkurować z autami - twierdzi Szczygieł.
Połączenie między Pogórzem Sudeckim a Wrocławiem zlikwidowano w czerwcu 2000 roku. Zdaniem PKP było nierentowne, ale czasy się zmieniły i o jego przywróceniu mówiło się coraz głośniej. W czasach zatłoczonych dróg i coraz większej liczby uczniów i pracowników, którzy do stolicy Dolnego Śląska muszą codziennie dojeżdżać, to wręcz konieczność.
- Oby w końcu do tego doszło. Szkoda tylko, że w międzyczasie pasażerom funduje się kolejne utrudnienia - mówi Krzysztof Galicki, student, który dojeżdża na uczelnię we Wrocławiu. - Chętnie przesiadłbym się do szynobusu, bo byłoby bezpieczniej i wygodniej - dodaje.
Obiecali i dali
W styczniu, po 4-letniej przerwie, uruchomiono połączenie kolejowe Wałbrzych-Kłodzko. Trasę obsługuje szynobus. Zabiera pasażerów m.in. z Nowej Rudy, Głuszycy i Jedliny-Zdroju. Dlatego z połączenia cieszą się zwłaszca mieszkańcy mniejszych miejscowości, którzy mogą teraz sprawniej dojechać do pracy i szkoły. Przywrócenie połączenia z Wałbrzycha do Kłodzka to tylko jedna z inwestycji kolejowych na Dolnym Śląsku. W 2009 roku ma być naprawiony odcinek w Szklarskiej Porębie do przejścia granicznego z Harrachovem.
Małgorzata Moczulska - POLSKA Gazeta Wrocławska
źródło: http://swidnica.naszemiasto.pl/
KS Unibax Toruń - mój klub
503 - moja linia
208 - linia z przymusu
503 - moja linia
208 - linia z przymusu