Są już szynobusy dla Świdnicy
Na stacji PKP Świdnica nie kupimy już biletów na pociąg. Kasa biletowa została zlikwidowana. Zniknęły też połączenia, ale władze województwa dadzą w zamian szynobusy
Plany wznowienia połączeń Świdnica - Wrocław są od wielu lat, ale do tej pory na planach się kończyło.
- Rzeczywistość jest taka, że zamiast szynobusów i szybkiego połączenia z Wrocławiem, zlikwidowano nam kolejne połączenia - mówią mieszkańcy i podkreślają, że to wstyd, żeby liczące 60 tys. mieszkańców miasto nie miało porządnego dworca, kasy i połączenia kolejowego z województwem.
Kasa została zlikwidowana, bo od kilku lat systematycznie znikają w mieście kolejne połączenia kolejowe. Tylko w marcu zlikwidowano cztery. Efekt? Przez całą dobę na stacji zatrzymuje się zaledwie 14 pociągów. Dlatego PKP Przewozy Regionalne nie opłaca się utrzymywanie tu kasy. Firma zapewnia jednak, że klienci nie ucierpią na tej decyzji. Bilety można kupić u kierownika pociągu, bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
Władze województwa zapewniają jednak, że jeszcze w tym roku będzie można dojechać koleją ze Świdnicy (przez Sobótkę i Kobierzyce) do Wrocławia. Samorząd kupił już szynobusy, które będą tę linię obsługiwać, a Polskie Koleje Państwowe zaczynają remont torów. Przeznaczyły na to w tym roku 10 mln zł.
- To już nie są obietnice, a konkretne działania i konkretne pieniądze - mówi Zbigniew Szczygieł z Zarządu Województwa Dolnośląskiego. Twierdzi, że wszystko co najważniejsze zostało już ustalone, teraz tylko strony muszą wywiązać się z deklaracji.
- My dajemy nowoczesne i ekonomiczne szynobusy, które kupiliśmy za pieniądze unijne, kolej odnawia infrastrukturę, bo torowisko w niektórych miejscach jest bardzo zniszczone, a samorządy mają zadbać o dworce - wylicza i dodaje, że najprawdopodobniej zmieniony zostanie również układ przystanków, tak by mieszkańcom było wygodniej. - Przede wszystkim jednak chcemy, by szynobus jechał ze Świdnicy do centrum Wrocławia godzinę, najwyżej godzinę i 20 minut, bo tylko wtedy może konkurować z autami - twierdzi Szczygieł.
Połączenie między Pogórzem Sudeckim a Wrocławiem zlikwidowano w czerwcu 2000 roku. Zdaniem PKP było nierentowne, ale czasy się zmieniły i o jego przywróceniu mówiło się coraz głośniej. W czasach zatłoczonych dróg i coraz większej liczby uczniów i pracowników, którzy do stolicy Dolnego Śląska muszą codziennie dojeżdżać, to wręcz konieczność.
- Oby w końcu do tego doszło. Szkoda tylko, że w międzyczasie pasażerom funduje się kolejne utrudnienia - mówi Krzysztof Galicki, student, który dojeżdża na uczelnię we Wrocławiu. - Chętnie przesiadłbym się do szynobusu, bo byłoby bezpieczniej i wygodniej - dodaje.
Obiecali i dali
W styczniu, po 4-letniej przerwie, uruchomiono połączenie kolejowe Wałbrzych-Kłodzko. Trasę obsługuje szynobus. Zabiera pasażerów m.in. z Nowej Rudy, Głuszycy i Jedliny-Zdroju. Dlatego z połączenia cieszą się zwłaszca mieszkańcy mniejszych miejscowości, którzy mogą teraz sprawniej dojechać do pracy i szkoły. Przywrócenie połączenia z Wałbrzycha do Kłodzka to tylko jedna z inwestycji kolejowych na Dolnym Śląsku. W 2009 roku ma być naprawiony odcinek w Szklarskiej Porębie do przejścia granicznego z Harrachovem.
Małgorzata Moczulska - POLSKA Gazeta Wrocławska
źródło:
http://swidnica.naszemiasto.pl/