Strona 6 z 48

: 05 wrz 2010, 10:38
autor: Szeregowy_Równoległy
Jeszcze lepsi są ci, co dobiegają na dzikusa przez jezdnię z tyłu i nagle wyskakują zza wozu. I też są ciężko zaskoczeni, że drzwi się zamknęły.
Mnie strasznie drażnią osoby, które dobiegają np. z przodu, ja czekam z otwartymi pierwszymi drzwiami, a delikwent je mija i biegnie do drugich albo jeszcze dalej. Jak mija pierwsze drzwi to już wiem, że jednak nie pojedzie, bo skoro mija otwarte drzwi to chyba biegnie do innego celu.

: 05 wrz 2010, 11:12
autor: dzidek
haha no właśnie przypomniałeś mi jeszcze jedno irytujące zachowanie czyli dobieganie z przodu i mijanie pustych otwartych pierwszych drzwi by wsiąść kolejnymi: syndrom pierwszych drzwi ("latem je omijam by zimą walić przez nie kiedy tylko się da") .
Osoba omijająca pierwsze drzwi, które nie są nikim ani niczym zablokowane (a będąca gabarytów umożliwiających przez nie wejście) jak dla mnie jest pasażerem niezainteresowanym moim autobusem :)

: 05 wrz 2010, 13:24
autor: Bastian
Cóż, to jak biegnie, trzeba zamknąć wszystkie pozostałe drzwi, a poczekać na niego tylko z otwartymi pierwszymi ;)

: 05 wrz 2010, 13:28
autor: reserved
Ja to raz widziałem panią, która z końca przegubowego SU18 szła do pierwszych drzwi, nimi wysiadła następnie udając się w tylnym kierunku. :D

: 05 wrz 2010, 17:12
autor: rudy
reserved pisze:Ja to raz widziałem panią, która z końca przegubowego SU18 szła do pierwszych drzwi, nimi wysiadła następnie udając się w tylnym kierunku. :D
Może chciała podziękować kierowcy za wspólna jazdę albo pożegnac się z nim :D .

: 05 wrz 2010, 17:13
autor: reserved
Tzn. ona zgubiła coś bo czegoś szukała, ale jak szła to nie patrzyła się nigdzie tylko szła żwawo przed siebie. Niemniej to śmiesznie wyglądało. :P

: 05 wrz 2010, 19:53
autor: Plesim
reserved pisze:Ja to raz widziałem panią, która z końca przegubowego SU18 szła do pierwszych drzwi, nimi wysiadła następnie udając się w tylnym kierunku. :D
Już kiedyś wspominałem panią, która przetruchtała przez całą długość dwunastometrowca, do przednich drzwi. Następnie przeszła na koniec i usiadła przed ostatnimi drzwiami aby na następnym przystanku wysiąść. Oczywiście przednimi drzwiami.

: 05 wrz 2010, 20:13
autor: Delfino
dzidek pisze:"latem je omijam by zimą walić przez nie kiedy tylko się da"
Jeszcze raz wam napiszę, że to się bierze z niewiedzy. Sam jak przyjechałem do Warszawy pierwszy raz to wyczułem dużą niechęć kierowców do wsiądania pierwszymi drzwiami, więc nie wsiadałem nimi nigdy. Jakoś nie skojarzyłem tego wtedy z mrozem itp., myślałem, że kierowca ma w kabinie ciepło, a te drzwi to jakieś całoroczne fanaberie. Zresztą nawet teraz jako kierowca nie dostrzegam problemu mrozu pierwszych drzwi, ale to pewnie zależy od autobusu. Natomiast pasażerów podzieliłbym po prostu na grupę - co wyczuwa niechęć do używania pierwszych drzwi i tych co nie wyczuwają. Kierowca sam sobie już dodaje tą złośliwość :)

: 05 wrz 2010, 22:30
autor: Adam G.
Delfino pisze:Natomiast pasażerów podzieliłbym po prostu na grupę - co wyczuwa niechęć do używania pierwszych drzwi i tych co nie wyczuwają. Kierowca sam sobie już dodaje tą złośliwość :)
Mam wrażenie, że jest też jednak (na szczęście raczej nieliczna) grupa ludzi, szukających zaczepki. Idą do pierwszych drzwi z pełną premedytacją, widząc że kierowca ich nie otwiera. Nie, nie po to że tak im wygodniej albo się boją wysiadać innymi. Robią to tylko i wyłącznie po to, by urządzić dziką awanturę na temat tego, czego to nie wolno kierowcy i czego to oni z nim nie zrobią, traktując go jak swojego prywatnego służącego. Smutne. Charakteryzuje ich brak kulturalnej prośby o otwarcie drzwi, rozpoczynają od razu od roszczeniowo-chamsko-prostackiej postawy.

: 06 wrz 2010, 3:43
autor: Delfino
Ale to raczej margines. Zdecydowana większość pasażerów po prostu chce dojechać w miarę szybko, bezpiecznie i komfortowo z punktu A do punktu B. Nie można przekładać zachowania marginesu na ogół, bo debile znajdą się w każdym środowisku.

: 06 wrz 2010, 10:39
autor: chester
Wczoraj jechałem 166 i jedna para starszych ludzi trzy razy zmieniała miejsca. Raz - dwa tyłem do jazdy, dwa - dwa przodem do jazdy, trzy - dwa przodem do jazdy, wyżej od tych poprzednich.
Aż "Dzień Świra" się przypomina: "a że przodem, a że bokiem, a że nie wiadomo dlaczego..." :)
I może miałoby to jeszcze jakieś zrozumienie (mój mały brzdąc też lubi zmieniać miejsce na takie, z którego lepiej widać), gdyby nie fakt, że im się dosyć trudno poruszało z uwagi na niemłody wiek (szczególnie pani). Chyba więcej się męczyli z tych zmian miejsca, niż odczuwali korzyści.

: 07 wrz 2010, 19:45
autor: reserved
Na trasie 208 przystanek PRZY PARKU jest można powiedzieć jednym z najbardziej obleganych przystanków. Wymiana sięga często nawet 80% pasażerów. Denerwuje mnie to, że często jak jest ciasny autobus już ruszając z przystanku HARFOWA niektórzy przeciskają się przez tłok do drzwi. I tak autobus dojedzie na przystanek i cały autobus wysiądzie, nie rozumiem, po cholerę taki osobnik się pcha do tych drzwi. Jest to tym bardziej idiotyczne patrząc na ilość miejsca w SA8,6.

: 09 wrz 2010, 22:35
autor: JacekM
Parasole! Jezus Maria, chyba buchnę z jakiegoś muzeum hełm - z każdej strony czyhają - przy wejściu/wyjściu z tramwaju / autobusu - ludzie wsiadają z rozłożonymi, rozkładają wysiadając, oczywiście w pobliżu oczu - a ja mam ich tylko dwoje i trudno by mi było z jednym albo bez żadnego. No litości! ](*,)

: 09 wrz 2010, 22:39
autor: Bastian
JacekM pisze:rozkładają wysiadając
To nie jest jakoś szczególnie szokujące :>

Ja jak wysiadam, a leje, rozkładam parasol od razu. To wsiadający ma problem, jeśli stoi mi na drodze przed drzwiami, zamiast nieco z boku :idea:

: 09 wrz 2010, 22:44
autor: JacekM
Ustaw się tak, aby nie być w polu rażenia parasola w godzinach szczytu na megaszerokichprzystankach typu Stawki albo Anielewicza ;>