Strona 51 z 123

: 08 gru 2011, 21:52
autor: primoż
KwZ pisze:Mrozowe? Nie wiem. Pewnie nikt nie wie :]

Na prima aprilis czy Nowy Rok to nie ma co, nikt nie zauważy.
Pewnie będą w wigilię, po 17:00. Tak było co roku.

: 08 gru 2011, 21:52
autor: pawcio
Będą.

: 08 gru 2011, 22:00
autor: ja0306
KwZ pisze:Mrozowe? Nie wiem. Pewnie nikt nie wie :]

Na prima aprilis czy Nowy Rok to nie ma co, nikt nie zauważy.
Hm No raczej jadąc przez Centrum to zauważy na pewno. Administracyjne Centrum.
No taka akcja miałby sens jakby o 17:00 czy 15:00 zaczęły te czerwońce stawać wszędzie i tak już bez końca. Tylko trzeba po jakimś czasie formalności uczerniania numerów i rozkładów dopełnić.

: 08 gru 2011, 22:09
autor: KwZ
E, to się tego ot tak na stałe nie wprowadzi. A co jeśli na któreś linii trzeba od razu dodać brygadę czy dwie?

: 08 gru 2011, 22:49
autor: ja0306
To robi się tak jak było to robione z dodawaniem brygad, tyle.

: 08 gru 2011, 22:51
autor: KwZ
Ale nie ot tak, o 14 czerwone, o 16 czarne.

: 09 gru 2011, 9:42
autor: grzegorz
Co i raz widzę takie pomysły. Oczywiście, linie jadące ,,równo'' łatwiej skoordynować. Z drugiej strony jak słyszę
Szeregowy_Równoległy pisze:Nie chodzi o klęskę śniegową, a o dodatkowe przystanki. Na (jeszcze wtedy) moim 410 jechałem przez to ponad kwadrans dłużej w szczycie, ale pośpiechy są bez sensu.
to zgadzam się z obserwacją, a nie z wnioskiem (tak jak u Marksa). Ludzie z Bemowa, a zwłaszcza z Grotów, czy sądów na Kocjana nie mają raczej potrzeby zaliczania tych Kazubów, Konarskich i Leszn. W wyjątkowym, nietypowym przypadku mogą przeskoczyć np. do częstego 171.
Jakaś hierarchia jest potrzebna, żeby podróż nie trwała absurdalnie długo. Opierajmy się na potrzebach przeciętnego pasażera, a nie wygodzie ułamka procent, czy ułatwieniach w układaniu rozkładów (akurat 410 i tak nie ma z czym koordynować). Jeżeli takie E-2 czy zwłaszcza 523 jeżdżą pełne, to chyba spełniają swoje zadanie?
Oczywiście ,,czarne'' też jeździłyby pełne, chodzi mi jednak o to, że są zapełnione bez dokłdania przystanków. Lepiej tego nie robić, bo wydłużenie przelotów jest nie tylko niedogodne dla pasażerów, ale, aby utrzymać częstotliwość kursowania, powoduje konieczność albo a) wysłania większej ilości wozów na miasta (o tym można zapomnieć), albo b) obcięcia postojów na krańcach. Tego byśmy chyba nie chcieli?
Po co są pociągi pośpieszne? Bo osobowym przekroczyć średnia 60 km/h jest bardzo ciężko (również na zmodernizowanych szlakach), co powoduje bezsensowność pociągów osobowych na dłuższych trasach. Człowiek zmuszany do tłuczenia się 100 km ponad 1,5h pojedzie samochodem/busem. Nie wiem czemu w dużym mieście jakim jest Warszawa nie korzystać z tej nauki?
Metro nie ma stacji co 400m z dobrych powodów, nie z niczyjego lenistwa.
Nie wiem co złego jest w modelu: petla na duzym osiedlu, tam jak osobowy -> sprint z postojami w węzłach -> powoli na kolejnym osiedlu i tam kraniec? Mieszkańcy okolic ,,okołocentralnych'', którzy i tak jadą krótko, powinni mieć wówczas czarnuchy o stosunkowo krótkich trasach obsługujące małe przystanki pomijane przez linie. ,,dalekobieżne''.

: 09 gru 2011, 9:45
autor: Bastian
grzegorz pisze:Opierajmy się na potrzebach przeciętnego pasażera, a nie wygodzie ułamka procent, czy ułatwieniach w układaniu rozkładów (akurat 410 i tak nie ma z czym koordynować). Jeżeli takie E-2 czy zwłaszcza 523 jeżdżą pełne, to chyba spełniają swoje zadanie?
Pominąłeś aspekt kosztów. Rozdzielanie linii, gdy nie ma głębszego uzasadnienia, generuje lokalne nadpodaże, a więc więzi brygady i kasę.

: 09 gru 2011, 10:23
autor: reserved
A mi się wydaje, że tu jest raczej kwestia organizacji. Taki system można by było bardzo dobrze zorganizować, tylko trzeba by przeorganizować komunikację, co wiązałoby się pewnie z likwidacją lub przetrasowieniem wielu linii - a co za tym idzie - protestami mieszkańców.

: 09 gru 2011, 11:30
autor: KwZ
Po pierwsze, 410 wygląda tak:

Kod: Zaznacz cały

(++++)++-++++++++++++-++++.++++++++++++
(kropka to pominięte pół przystanku) więc o jakim realnym przyspieszeniu tu mówimy? Pominięciu jednego przystanku nż, który nie generuje dodatkowej minuty do rozkładu (w rzeczywistości pomijalnie mało) i drugiego przy dużym centrum handlowym? Zatem także wydłużenie przelotu jest pomijalne i (a) odpada. (b) i tak jest dużo mniejsze niż czas na wyrównanie korków.
Teoretycznie, jeśli chcemy minimalizować sumę czasów traconych na przemieszczanie się, wyrwanie pojedynczego przystanku opłaca się gdy

(straty na wybranie alternatywy)*(liczba pasażerów z tegoż ZP) < (zysk z pominięcia)*(potok pasażerów pomijających ten przystanek)

Zysk jest mały, bo co daje brak zatrzymania na 1 przystanku? Ok. 1 min, lub mniej. Ponieważ straty/zysk są zazwyczaj duże (mogą być nieskończone, jeśli nie ma sensownej alternatywy, np. Lasek na Kole i brak 186), to również stosunek liczby pasażerów pomijających do korzystających z ZP musi być duży.

W praktyce, nie ma sensu tworzenie linii, której przyspieszenie ogranicza się do dwóch przystanków. Uczernienie 410 być może pozwoliłoby np. na ograniczenie nadpodaży w 171 na Bemowie albo na przyspieszenie 523. Chociaż i tak jest praktycznie czarne, więc zyski są pewnie niezauważalne.
grzegorz pisze:Oczywiście ,,czarne'' też jeździłyby pełne,
Pełniejsze i właśnie o to chodzi.
grzegorz pisze:Bo osobowym przekroczyć średnia 60 km/h jest bardzo ciężko (również na zmodernizowanych szlakach), co powoduje bezsensowność pociągów osobowych na dłuższych trasach.
W PL (niestety) różnice są kilkuminutowe, co powoduje, że warto rozważyć tańszą alternatywę. Np. IR/TLK Warszawa - Kraków wobec EIC. Albo posp/os. na trasie Kielce-Kraków. Dochodzą jeszcze kwestie komfortu, więc w ogóle przykład ma się słabo do komunikacji miejskiej.
Metro nie ma stacji co 400m z dobrych powodów, nie z niczyjego lenistwa.
Bo dla Polaków są za drogie. Ale w Paryżu jedna z linii schodzi do 424 m, inne nie są daleko.
grzegorz pisze:Mieszkańcy okolic ,,okołocentralnych'', którzy i tak jadą krótko,
Ale ich czas kosztuje tyle samo, co tych z daleka. Nie wolno ci ich dyskryminować!

[ Dodano: |9 Gru 2011|, 2011 11:35 ]
reserved pisze:A mi się wydaje, że tu jest raczej kwestia organizacji. Taki system można by było bardzo dobrze zorganizować, tylko trzeba by przeorganizować komunikację, co wiązałoby się pewnie z likwidacją lub przetrasowieniem wielu linii - a co za tym idzie - protestami mieszkańców.
Być może jest tak, że gdzieś daleko istnieje inne, optymalniejsze rozwiązanie problemu "jak zorganizować zbiorkom" i w nim są linie czerwone. Ale biorąc pod uwagę silne więzy nałożone przez infrastrukturę, długą historię dochodzenia do obecnego rozwiązania i duże i rosnące korki - wątpię w to.

: 09 gru 2011, 11:51
autor: Bastian
KwZ pisze:mogą być nieskończone, jeśli nie ma sensownej alternatywy, np. Lasek na Kole i brak 186
Nigdy nie są nieskończone - wydłuża się tylko czas dojścia do przystanku dla określonej liczby pasażerów.

: 09 gru 2011, 11:57
autor: reserved
KwZ pisze:Być może jest tak, że gdzieś daleko istnieje inne, optymalniejsze rozwiązanie problemu "jak zorganizować zbiorkom" i w nim są linie czerwone. Ale biorąc pod uwagę silne więzy nałożone przez infrastrukturę, długą historię dochodzenia do obecnego rozwiązania i duże i rosnące korki - wątpię w to.
Chodzi mi o to, że system w którym przyspieszona linia jedzie dalej bez wielu przystanków a zwykła jedzie bliżej z wieloma przystankami mógłby (tak mi się przynajmniej wydaję) zostać wprowadzony, ale do tego trzeba by przeorganizować komunikację miejską. Coś w stylu - dwie silne linie zamiast 8 słabszych. Tylko nie chcę podawać konkretnych przykładów dlatego, że nie chciałbym zabierać komuś jakichś linii nie wiedząc, czy robię słusznie.

: 09 gru 2011, 12:20
autor: KwZ
Bastian pisze:Nigdy nie są nieskończone - wydłuża się tylko czas dojścia do przystanku dla określonej liczby pasażerów.
Albo nie bardzo mogą (nie chcą) chodzić i zrezygnują z podróży. Albo - co prawdopodobniejsze - przesiądą się do samochodu, a tego chcemy uniknąć. Zależy to od definicji "sensowności" alternatywy :P
reserved pisze:Chodzi mi o to, że system w którym przyspieszona linia jedzie dalej bez wielu przystanków a zwykła jedzie bliżej z wieloma przystankami mógłby (tak mi się przynajmniej wydaję) zostać wprowadzony, ale do tego trzeba by przeorganizować komunikację miejską. Coś w stylu - dwie silne linie zamiast 8 słabszych. Tylko nie chcę podawać konkretnych przykładów dlatego, że nie chciałbym zabierać komuś jakichś linii nie wiedząc, czy robię słusznie.
Ja się zgadzam, tylko problem ze znalezieniem takiego przypadku. Np. sprokett chciał skrócić 186 do M Marymont, okazało się to technicznie niemożliwe. Poza tym rozdzielenie potoków oznacza zmniejszenie częstotliwości i ciężko znaleźć przykład dwóch węzłów, w którym by to dało realne zyski.

: 09 gru 2011, 12:42
autor: Bastian
KwZ pisze:Albo - co prawdopodobniejsze - przesiądą się do samochodu, a tego chcemy uniknąć.
Ale nie za wszelką cenę! Systemowi może się opłacić skazanie kilku osób na nawet - o zgrozo - samochód, o ile w zamian mamy np. wozy dla większej ich liczby.

: 09 gru 2011, 13:33
autor: KwZ
Ok. Jak mówię, to kryje się pod definicją "sensowności" alternatywy. Np. ja przekonywałem sproketta, że likwidacja Lasku na Kole jest nieakceptowalna, ty właśnie się temu przeciwstawiasz.