: 08 gru 2011, 21:52
Pewnie będą w wigilię, po 17:00. Tak było co roku.KwZ pisze:Mrozowe? Nie wiem. Pewnie nikt nie wie
Na prima aprilis czy Nowy Rok to nie ma co, nikt nie zauważy.
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Pewnie będą w wigilię, po 17:00. Tak było co roku.KwZ pisze:Mrozowe? Nie wiem. Pewnie nikt nie wie
Na prima aprilis czy Nowy Rok to nie ma co, nikt nie zauważy.
Hm No raczej jadąc przez Centrum to zauważy na pewno. Administracyjne Centrum.KwZ pisze:Mrozowe? Nie wiem. Pewnie nikt nie wie
Na prima aprilis czy Nowy Rok to nie ma co, nikt nie zauważy.
to zgadzam się z obserwacją, a nie z wnioskiem (tak jak u Marksa). Ludzie z Bemowa, a zwłaszcza z Grotów, czy sądów na Kocjana nie mają raczej potrzeby zaliczania tych Kazubów, Konarskich i Leszn. W wyjątkowym, nietypowym przypadku mogą przeskoczyć np. do częstego 171.Szeregowy_Równoległy pisze:Nie chodzi o klęskę śniegową, a o dodatkowe przystanki. Na (jeszcze wtedy) moim 410 jechałem przez to ponad kwadrans dłużej w szczycie, ale pośpiechy są bez sensu.
Pominąłeś aspekt kosztów. Rozdzielanie linii, gdy nie ma głębszego uzasadnienia, generuje lokalne nadpodaże, a więc więzi brygady i kasę.grzegorz pisze:Opierajmy się na potrzebach przeciętnego pasażera, a nie wygodzie ułamka procent, czy ułatwieniach w układaniu rozkładów (akurat 410 i tak nie ma z czym koordynować). Jeżeli takie E-2 czy zwłaszcza 523 jeżdżą pełne, to chyba spełniają swoje zadanie?
Kod: Zaznacz cały
(++++)++-++++++++++++-++++.++++++++++++Pełniejsze i właśnie o to chodzi.grzegorz pisze:Oczywiście ,,czarne'' też jeździłyby pełne,
W PL (niestety) różnice są kilkuminutowe, co powoduje, że warto rozważyć tańszą alternatywę. Np. IR/TLK Warszawa - Kraków wobec EIC. Albo posp/os. na trasie Kielce-Kraków. Dochodzą jeszcze kwestie komfortu, więc w ogóle przykład ma się słabo do komunikacji miejskiej.grzegorz pisze:Bo osobowym przekroczyć średnia 60 km/h jest bardzo ciężko (również na zmodernizowanych szlakach), co powoduje bezsensowność pociągów osobowych na dłuższych trasach.
Bo dla Polaków są za drogie. Ale w Paryżu jedna z linii schodzi do 424 m, inne nie są daleko.Metro nie ma stacji co 400m z dobrych powodów, nie z niczyjego lenistwa.
Ale ich czas kosztuje tyle samo, co tych z daleka. Nie wolno ci ich dyskryminować!grzegorz pisze:Mieszkańcy okolic ,,okołocentralnych'', którzy i tak jadą krótko,
Być może jest tak, że gdzieś daleko istnieje inne, optymalniejsze rozwiązanie problemu "jak zorganizować zbiorkom" i w nim są linie czerwone. Ale biorąc pod uwagę silne więzy nałożone przez infrastrukturę, długą historię dochodzenia do obecnego rozwiązania i duże i rosnące korki - wątpię w to.reserved pisze:A mi się wydaje, że tu jest raczej kwestia organizacji. Taki system można by było bardzo dobrze zorganizować, tylko trzeba by przeorganizować komunikację, co wiązałoby się pewnie z likwidacją lub przetrasowieniem wielu linii - a co za tym idzie - protestami mieszkańców.
Nigdy nie są nieskończone - wydłuża się tylko czas dojścia do przystanku dla określonej liczby pasażerów.KwZ pisze:mogą być nieskończone, jeśli nie ma sensownej alternatywy, np. Lasek na Kole i brak 186
Chodzi mi o to, że system w którym przyspieszona linia jedzie dalej bez wielu przystanków a zwykła jedzie bliżej z wieloma przystankami mógłby (tak mi się przynajmniej wydaję) zostać wprowadzony, ale do tego trzeba by przeorganizować komunikację miejską. Coś w stylu - dwie silne linie zamiast 8 słabszych. Tylko nie chcę podawać konkretnych przykładów dlatego, że nie chciałbym zabierać komuś jakichś linii nie wiedząc, czy robię słusznie.KwZ pisze:Być może jest tak, że gdzieś daleko istnieje inne, optymalniejsze rozwiązanie problemu "jak zorganizować zbiorkom" i w nim są linie czerwone. Ale biorąc pod uwagę silne więzy nałożone przez infrastrukturę, długą historię dochodzenia do obecnego rozwiązania i duże i rosnące korki - wątpię w to.
Albo nie bardzo mogą (nie chcą) chodzić i zrezygnują z podróży. Albo - co prawdopodobniejsze - przesiądą się do samochodu, a tego chcemy uniknąć. Zależy to od definicji "sensowności" alternatywyBastian pisze:Nigdy nie są nieskończone - wydłuża się tylko czas dojścia do przystanku dla określonej liczby pasażerów.
Ja się zgadzam, tylko problem ze znalezieniem takiego przypadku. Np. sprokett chciał skrócić 186 do M Marymont, okazało się to technicznie niemożliwe. Poza tym rozdzielenie potoków oznacza zmniejszenie częstotliwości i ciężko znaleźć przykład dwóch węzłów, w którym by to dało realne zyski.reserved pisze:Chodzi mi o to, że system w którym przyspieszona linia jedzie dalej bez wielu przystanków a zwykła jedzie bliżej z wieloma przystankami mógłby (tak mi się przynajmniej wydaję) zostać wprowadzony, ale do tego trzeba by przeorganizować komunikację miejską. Coś w stylu - dwie silne linie zamiast 8 słabszych. Tylko nie chcę podawać konkretnych przykładów dlatego, że nie chciałbym zabierać komuś jakichś linii nie wiedząc, czy robię słusznie.
Ale nie za wszelką cenę! Systemowi może się opłacić skazanie kilku osób na nawet - o zgrozo - samochód, o ile w zamian mamy np. wozy dla większej ich liczby.KwZ pisze:Albo - co prawdopodobniejsze - przesiądą się do samochodu, a tego chcemy uniknąć.