elslovako pisze: ↑29 lip 2019, 12:01
Dojazd karetki do osoby potrzebującej jest zupełnie czym innym niż dojazd do sklepu po bułki swoim suvem. Nikt przecież nie neguje, że są takie służby i sytuacje, w których konieczne jest korzystanie z samochodów - chociażby służby ratunkowe, maszyny budowlane, furgonetki z towarem. "Tępienie motoryzacji" polega na ograniczaniu ruchu samochodowego wtedy, kiedy nie jest on niezbędny i istnieje równie dobra alternatywa.
W teorii tak, ale w rzeczywistości tak to nie działa. Zwężając drogi, likwidując miejsca parkingowe utrudnia się dojazd dla służb ratowniczych. Tak jak tu:
https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje ... 96935.html Druga sprawa to swoboda ruchu i szerokość. Moda na zwężanie pasów przyszła z Paryża i o ile na drogach dojazdwych niższych kategorii może mieć sens to na głównych drogach może sprawiać, że przepuszczenie karetki przez korek będzie niemożliwe. Tak może być na Wale Miedzeszyńskim, gdy zwęzi się pasy ruchu do planowanych 2,5m. Także niestety, jak to mówią, albo wóz albo przewóz.Pytanie też co jest wyznacznikiem konieczności korzystania z samochodu i kto ma o tym decydować (MJN, Puchalski?) Ja patrząc na obciążenie M1 około godziny 7:00 jestem wdzięczny że mimo takiej uciążliwości ktoś jeździ jeszcze do pracy samochodem bo być może dzięki temu ja dojadę na czas.
elslovako pisze: ↑29 lip 2019, 12:01
Poziomy alarmowe w Polsce są nawet trzykrotnie wyższe niż w pozostałych krajach Europy. Poza tym w zimę łatwiej jest zwalić na emisję niską, bo można wtedy obwiniać ludzi mieszkających w domach pod Warszawą, samemu kopcąc w swoim dieslu.
Tu nie chodzi o zwalanie tylko o fakty. Wg raportu NIK indywidualne ogrzewanie budynków stanowiło 97% emisji PM 10, ruch pojazdów ok 3% (a tu wlicza się nie tylko spaliny, ale i ścieranie opon i okładzin hamulcowych co emitują też rowery

)
https://www.nik.gov.pl/plik/id,7764,vp,9732.pdf kajo pisze: ↑27 lip 2019, 15:29
Ślepe nie, ale na pewno przyjemniej się żyje w Amsterdamie czy Kopenhadze, niż w Brukseli.
Zależy komu się przyjemniej żyje. Na pewno nie kierowcom, którym przepisy są tak stworzone że bezpieczny i bezkolizyjny przejazd zależy od szczęścia. Statystycznie braki kadrowe zawodowcw zwiększają się o 35% rocznie. Ciekawie będzie jak dojdzie do kryzysu i nie będzie miał kto dostarczać towarów i wywoić nieczystości. Rowerzystom też chyba nie :
https://polonia.nl/2019/06/21/holenders ... sHuV7onGY8
KwZ pisze: ↑27 lip 2019, 23:05
To, że w Paryżu ograniczono ruch samochodów nie implikuje, że smog powinien spaść w stosunku do poprzedniego poziomu, tylko do hipotetycznego poziomu, który byłby bez ograniczenia.
A że tempo wzrostu nie spadło, to nie ważne?
KwZ pisze: ↑27 lip 2019, 23:05
Poraziłeś mnie do lekkiego wkurwu, więc wyciągnąłem
statystyki GIOŚ (akurat PM10) i przygotowałem wykres.
Bardzo się cieszę, że argument był trafny. Co do dalszych rozważań to powiem tyle, że cząstki PM, w tym PM10 praktycznie nie emitują silniki benzynowe (a takie są już w przeważającej większości osobówek; diesle to praktycznie tylko samochody użytkowe). Jeśli tu poprawiać jakoś sytuację to trzeba ograniczyć dowóz zaopatrzenia, wywóz śmieci i ilość autobusów.

A tak na poważnie. Dużo bardziej PMo genna jest budowa betonowych pustyń w mieście bo gleba ma pewne możliwości ich wchłonięcia, ale to musi być gleba, a nie beton.