O, mamy temat od tego.
Bastian pisze: ↑25 kwie 2025, 10:55
fik pisze: ↑25 kwie 2025, 10:20
Zabawne są te twoje obserwacje w kontekście tego, że nic tak nie wkurza samochodzikarzy, jak rowerzysta znający i stosujący przepisy.
Nie wkurzają, bo nie istnieją
Moja obserwacja jest zresztą taka, że nie da się w stu procentach przestrzegać przepisów, jeżdżąc rowerem. To po prostu niemożliwe.
Ponieważ ostatnio się częściej poruszam po Warszawie, także rowerem, postanowiłem sprawdzić w praktyce moje teorie i TL;DR jest takie, że jestem całkiem pozytywnie zbudowany ciągłością i kompletnością układu podstawowego infry rowerowej w św. m.st., acz jej jakość bywa dyskusyjna. Jechałem dziś z Starej Ochoty do Legionowa i przepisy złamałem w następujących miejscach:
a) wyjeżdżając spod domu rodzinnego, bo się zaplątałem w jedne kierunki, bo kiedyś ich tam nie było, a poza tym myślałem, że jest tam kontraruch wszędzie, a jest losowo;
b) na słynnym teleporcie przy dworcu Głównym;
c) dwukrotnie na Tarchominie, bo DDRka po wschodniej stronie Światowida przy pętli Tarchomin Kościelny i pętli Nowodwory prowadzi
tylko do stojaków, a dalej dumnie stoi C-16 droga dla pieszych;
d) na Akademijnej w Jabłonnie, bo dzik wyszedł na DDRkę;
e) na rogu Szarych Szeregów i Zegrzyńskiej w Jabłonnie, bo projektant zaprojektował
zjazd z DDR wprost w powierzchnię wyłączoną z ruchu.
Punkt a) biorę na siebie i swój nieogar w całości, punkt d) to wypadek losowy, resztę warto w sumie omówić:
b) to jest absolutna i absurdalna kapitulacja św. m.st., nie widzę żadnych istotnych przesłanek, aby ten odcinek nie mógłby być CPRem, co umożliwiłoby formalnie kontynuację jazdy - co i tak robią tam absolutnie wszyscy. Legalny ciągły przejazd Towarową od strony Ochoty jest praktycznie niewykonalny, bo brakuje DDR na przejściu przez wlot Towarowej i nie można dostać się do DDR po wschodniej stronie inaczej niż jadąc w ruchu ogólnym po rondzie (been there, done that, życie mi miłe i raczej nie będę powtarzać)
c) da się łatwo objechać, bo po zachodniej stronie Światowida jest ciągła DDRka, ale zarówno projekt tego miejsca, jak i jego oznakowanie woła o pomstę do nieba - wystarczyłaby na dobrą sprawę tabliczka "dojazd rowerem tylko do pętli tramwajowej", bym zaczął szukać innych rozwiązań jeszcze na skrzyżowaniu z Mehoffera, ale gdy już zabrnąłem dalej, stwierdziłem że nie będę się cofać i przepchałem się przez przedepty psiarzy i chodniki aż do Dzierzgońskiej
e) to jest jednak świadectwo, że św. m.st. jednak poziomem odstaje in plus od innych zarządców, choć to raczej kwestia niskiej poprzeczki, niż rzeczywistej jakości. Po obu stronach DK61 w Jabłonnie i Legionowie jest patchworkowy ciąg rowerowy złożony z dróg serwisowych, DDRek, parkingów i generalnie da się tym jeździć, choć wymaga to sporego samozaparcia. Poza kwiatkiem z Jabłonny, istotnym problemem jest brak jakiegokolwiek rowerowego połączenia południowej i północnej strony DK61 od Jabłonny do Piasków i absolutnie absurdalna organizacja południowej strony skrzyżowania Warszawska/Zakopiańska w Legionowie, która wykracza poza zasięg tego, i tak przydługiego, posta. Chętnym pozostawiam do rozkminienia, jak legalnie rowerzysta, który znalazł się w
tym miejscu, ma kontynuować jazdę wyłączającą się za skrzyżowaniem drogą serwisową DK61.
W całej tej zabawie poruszałem się wydzielonymi DDR/CPRkami, z wyjątkiem:
- dojazdu Białobrzeską do małych Jerozolimskich;
- Braci Załuskich od Broniewskiego do Włościańskiej;
- ciągu w trasie 731 na granicy Warszawy i Jabłonny (Dębowa - Marmurowa - Przylesie - Politechniczna - Akademijna)
Ostatnie wynika z mojej niechęci do ciorania się po pasie rowerowym w ciągu Modlińskiej w Jabłonnie - to rozwiązanie ewidentnie substandardowe i niebezpieczne przy tym natężeniu ruchu i braku fizycznej seperacji. Środkowe jest sympatycznym skrótem po osiedlowej uliczce o przyzerowym ruchu i nie jest problematyczne w żadnym stopniu. Pierwsze jest jednak kamyczkiem do ogródka św. m.st., bo jednak brak jakiegokolwiek rozsądnego wyjazdu rowerowego z Ochoty w stronę północną jest mocno taki se, a ani Szczęśliwicka, ani Białobrzeska jednak nie każdemu muszą pasować do jazdy w ruchu ogólnym.
Reasumując: jestem rowerzystą, który raczej nie obawia się poruszania w ruchu ogólnym nawet po drogach o dość intensywnym ruchu, ale preferuje wydzielone ciągi albo strefy ruchu uspokojonego, pod warunkiem ich ciągłości i intuicyjności. Przy tych warunkach brzegowych moja trasa była z grubsza OK, poza absurdalnym odcinkiem tarchomińskim. Dla normalsa pewnie dodatkowo Białobrzeska byłaby trudniejsza, a krążenie w śladzie za 731 przez Jabłonnę wymagające orientacyjnie, ale generalnie jest naprawdę sporo lepiej niż te lata temu, gdy poruszałem się po Warszawie codziennie(j).
PS. Tak się wczułem w legalizm, że czekałem na zieloną strzałkę, żeby skręcić z Białobrzeskiej w DDRkę wzdłuż Jerozolimskich.