[img]http://miasta.gazeta.pl/i/30/warszawa/00.gif[/img] pisze:Centrum wielkie na 14 Pałaców Kultury
Czy ratusz sonduje, jak bardzo kontrowersyjne inwestycje można przeforsować w centrum miasta? Zapewne taki jest cel poniedziałkowej prezentacji w Pałacu Kultury zrobionej na zlecenie naczelnego architekta miasta

Fot. Jacek Lagowski / AG
Dwóch architektów - Jakub Wacławek i Grzegorz Stiasny - na zlecenie z ratusza sprawdziło możliwości zagospodarowania centrum Warszawy. Zajęli się dużym obszarem: między ul. Królewską, Grzybowską, al. Jana Pawła II, Wspólną, pl. Trzech Krzyży i Nowym Światem.
- Postawiliśmy sobie pytanie: "Jaka jest przyszłość Warszawy?". Chcieliśmy uzyskać dość realną wizję. Pokazać jak to miasto może wyglądać za dziesięć lat - oświadczył Grzegorz Stiasny.
Autorzy opierali się "na formalnej i nieformalnej wiedzy". Przypomnieli, że znając wielu architektów i urzędników, wiedzą, co w trawie piszczy, co planują różni inwestorzy.
Urbanistyczny groch z kapustą
Wacławek i Stiasny zebrali informacje od urzędników o już wydanych pozwoleniach na budowę czy decyzjach o warunkach zabudowy. Dorzucili swoje pomysły na nowe zagospodarowanie różnych miejsc (np. wysoki budynek na pl. Powstańców niedaleko d. hotelu Warszawa czy zasłonięcie widoku na PKiN z ul. Złotej przez sklejenie ze sobą domów towarowych Sawy i Juniora). Skorzystali też z ustaleń projektu planu zagospodarowania przestrzennego otoczenia Pałacu Kultury, który wciąż nie jest uchwalony. I wszystkie te pomysły wymieszali razem. Wyszedł z tego urbanistyczno-architektoniczny groch z kapustą.
- To tylko sygnał do dyskusji i mam nadzieję, że do całej serii spotkań. Może ich będzie nawet sto w ciągu najbliższych pięciu-dziesięciu lat - mówił Michał Borowski, naczelny architekt miasta.
Zdradził, co wynika z opracowania - na całym obszarze zmieściłyby się budynki o powierzchni ok. 1,7 mln m kw. (na mniej więcej 0,5 mln m kw. są już wydane różne decyzje, w tym pozwolenia na budowę). To szokująco dużo, bo w sumie prawie 14 Pałaców Kultury.
W górę Warszawo!
Autorzy opracowania proponują budowę kilku nowych drapaczy chmur. Dodatkowy mógłby się - ich zdaniem - pojawić obok hotelu Marriott, u zbiegu ul. Chałubińskiego z Al. Jerozolimskimi. Dwa wysokościowce widzą na miejscu hali Dworca Centralnego. Przypomnieli ponadto, że w sąsiedztwie hotelu Holiday Inn jest planowany najwyższy apartamentowiec w Polsce projektu arch. Daniela Libeskinda.
- O budowę drapacza chmur przy ul. Twardej obok Teatru Żydowskiego stara się fundacja Shalom - mówił Grzegorz Stiasny. Miałby mieć ok. 160 m wysokości (koncepcję przygotował Stefan Kuryłowicz).
U zbiegu ul. Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej zdaniem architektów znów wraca pomysł budowy wysokościowca oraz niższych obiektów aż do ul. Królewskiej, które tworzyłyby kompleks tzw. Centrum Bis m.in. z domami towarowymi.
- Wysoki budynek proponujemy też w miejscu Rotundy - zdradził Jakub Wacławek. Choć przy okazji prac nad koncepcją przebudowy ronda Dmowskiego miejscy urzędnicy taką możliwość wykluczyli, siedzący na sali Michał Borowski tej informacji nie zaprzeczył.
Duże kontrowersje wzbudził pomysł, by rozważyć nową "wieżę" na pl. Powstańców Warszawy. - To niedopuszczalne. Tu nadal powinien dominować Prudential (d. hotel Warszawa). I tylko on, bo mam nadzieję, że kiedyś zbudowany niezgodnie z prawem biurowiec TP SA nazywany przekrętem przy ul. Moniuszki zostanie rozebrany - stwierdził Grzegorz Buczek, wiceprezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Domy do wymiany
- Trzeba się też zastanowić, które budynki są do wymiany. Na pewno pawilon przy ul. Przeskok czy Cepelii przy Marszałkowskiej. Hotel Metropol. Wiele eksponowanych terenów w centrum zabierają szkoły i przedszkola - wyliczał Grzegorz Stiasny.
- Może warto niektóre szkoły scalić, by uzyskać wartościowe tereny? - pytał Michał Borowski.
Przysłuchujący się wczorajszej prezentacji architekci nie kryli zdziwienia. Nikt nie wiedział, o co chodzi.
- To nowa oryginalna metoda tworzenia przestrzeni miejskiej. Poprzez pokazywanie decyzji o warunkach zabudowy. Tylko do czego to miasto ma być w końcu podobne? - ironizował Stanisław Fiszer, architekt projektujący w Paryżu i Warszawie.