Otóż coraz częściej spotykam się z taką oto praktyką – korek, kierowca łapie opóźnienie. Jak już udaje się kierowcy wyjechać z korka i ma przed sobą pustą drogę, to zamiast nadganiać opóźnienie, dalej jedzie z minimalną prędkością unikając gwałtownego przyśpieszania, tak jakby był o czasie. I tak jedzie całą trasę, systematycznie kumulując kolejne minuty spóźnienia, w efekcie czego łapie po nawet 10 minut spóźnienia względem rozkładu.
Takie sytuacje obserwuje regularnie na liniach 112, 145, 156, 718 i kilku innych.
Czy w MZA zaczeli brać przykład z PKS-u i kierowcy oszczędzają paliwo