: 24 lut 2011, 10:02
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... aniu_.html
Koniec FSO: Co się stanie z gruntami na Żeraniu?
Michał Wojtczuk
2011-02-24, ostatnia aktualizacja 2011-02-23 22:42
W środę z linii produkcyjnej w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu zjechał ostatni samochód. - Pogódźmy się z tym. Przemysł w stolicy znika, takie są prawa rynku. Pora pomyśleć, jak wykorzystać ten teren - radzi dr Ireneusz Grochowski, ekspert rozwoju lokalnego
Na początku lutego w zakładach FSO świętowano wyprodukowanie 100-tysięcznego egzemplarza chevroleta aveo. Nie było wielkiej fety, bo było to już jedno z ostatnich aut zmontowanych w tej fabryce. Na kolejne nie ma zamówień. Do końca miesiąca pracę straci 1,2 tys. osób, do czerwca - kolejne 450. Pozostanie już tylko ok. stu pracowników pełniących funkcję kustoszy zahibernowanej fabryki, na wypadek gdyby ktoś znalazł dla niej jakieś zlecenie.
- To pewnie zabrzmi źle z powodów sentymentalnych, ale prawda jest taka, że FSO zniknie. Współczuję ludziom, którzy 40 lat pracowali w tym zakładzie, ale to już koniec. Pytanie, co tam powstanie po tej fabryce - mówi dr Mirosław Grochowski, z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.
Zakłady FSO zajmują 110 hektarów przy ul. Jagiellońskiej. - Do prowadzenia działalności operacyjnej potrzebujemy połowy tego terenu. Obecnie trwają analizy zmierzające do ustalenia, które grunty będą sprzedawane, a które dzierżawione - mówił niedawno w rozmowie z Polską Agencją Prasową Roman Bugaj, rzecznik FSO.
W studium zagospodarowania miasta tereny FSO przeznaczone są na przemysł. Wprowadzenie na tereny fabryki samochodowej nowych funkcji wymagałoby zmiany studium, ratusz powinien też przyjąć nowy plan zagospodarowania, żeby kontrolować procesy przekształcania tego rejonu.
- Miasta się zmieniają, to proces ciągły. Już kilkanaście lat temu Warszawa przestała się rozwijać na podstawie przemysłu. Deindustrializacja (chyba dezindustralizacja? - B.) powoduje konieczność planowego zagospodarowanie terenów poprzemysłowych by je przywrócić miastu. To jeden z kluczowych trendów na świecie - przekonuje dr Grochowski.
W Warszawie od lat gwałtownie spada zatrudnienie w przemyśle. Jedna po drugiej zamykane są fabryki. Na miejscu zakładów Unitra-CEMI na Służewcu powstała Galeria Mokotów, na działce po zburzonych budynkach Bumaru-Waryński przy ul. Kolejowej hiszpański deweloper buduje duże osiedle, domy i biura powstaną na miejscu rozebranych hal fabryki ViS przy Kasprzaka, mieszkania rosną lub będą budowane na miejscu zakładów Zremb i - nomen omen FSO - na Żoliborzu Południowym. Zburzone zostało Przemysłowe Centrum Optyki przy Ostrobramskiej i budynki Browarów Warszawskich przy Grzybowskiej (tu będą kolejne osiedla), na miejscu fabryki żarówek im. Róży Luksemburg przy Przyokopowej będą biura. Trwają dyskusje, czy nowe dzielnice mieszkaniowe mają powstać na kilkudziesięciu hektarach po dawnej fabryce traktorów w Ursusie i w dawnej strefie ochronnej huty ArcelorMittal Warszawa na Bielanach.
Wiele z tych fabryk zamknięto, bo były projektowane według socjalistycznych wzorców. Zajmowały ogromne tereny. Dziś najczęściej podzespoły sprowadza się z innych zakładów i mało która fabryka potrzebuje tak dużo ziemi . Nikogo nie stać na płacenie ogromnych sum za użytkowanie wieczyste gruntów w stolicy, gdy taniej jest importować półprodukty.
- Należy odejść od przemysłowej funkcji terenu FSO - stawia tezę dr Grochowski. Przekonuje, że to rejon położony dość blisko centrum, w dobrej ekspozycji, z widokiem na panoramę miasta. - To dobre miejsce na ważne dla miasta funkcje. Można sobie tu wyobrazić jakieś ponaddzielnicowe centrum handlowo-usługowo-biurowe. Tylko błagam, nie jakąś banalną galerię handlową. To może być też dobre miejsce na park technologiczny, lokalizacja pod niektórymi względami jest lepsza niż na Siekierkach. Choćby dlatego, że tam już jest tramwaj, a na Siekierkach jest tylko w planach. Popatrzmy na ten teren jak na szklankę w połowie pełną, z punktu widzenia otwierających się możliwości - radzi.
Jakub Waclawek, prezes oddziału SARP jest jednak sceptyczny: - Nie zmieniałbym przemysłowego przeznaczenia terenów na Żeraniu - mówi.
Ale Grochowski przekonuje, że już pora, by w sprawie przyszłości gruntów na Żeraniu rozpocząć dyskusję społeczną.

