Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.
A gdyby tak zlikwidować linie czerwone?
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
No i 517 być może i do tej pory by nie miało Szwedzkiej, gdyby nie uruchomienie tymczasowego P+R wzdłuż al. Solidarności w czasie budowy metra. 
Wprowadzanie kolejniej kategorii pospieszności, i to z własnym zakresem numeracyjnym, jest bez sensu. Głównie skomplikowałoby system. A przecież chcemy ograniczać liczbę linii czerwonych.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Przyspieszone nie byłyby czerwone. A ogólnie bez sensu jest mówienie, że to bez sensu. Bez internetu i smartfonów ludzie umieli 3 kategorie i nawet bilety na pospieszne umieli kupić osobne. Teraz nie umieją nawet rozkładu przeczytać bez Jakdojade.KwZ pisze:Wprowadzanie kolejniej kategorii pospieszności, i to z własnym zakresem numeracyjnym, jest bez sensu. Głównie skomplikowałoby system. A przecież chcemy ograniczać liczbę linii czerwonych.
ŁK
Moim zdaniem z takiego wydzielania przyspieszonych i pospiesznych byłoby więcej bałaganu niż pożytku. Mamy już ekspresy i to wystarczy. Mnie osobiście nie przeszkadza coś takiego, że na danym przystanku jedne pospieszne stają a drugie nie albo gdy linie zwykłe też sporadycznie pomijają jakieś przystanki w uzasadnionych przypadkach. Są też przecież przypadki, że podmiejskie, które teoretycznie są czarne też pomijają czasem całkiem sporo przystanków. To nie problem żeby pasażer chcący jechać daną linią sobie sprawdził listę przystanków, to teraz przecież jest wszędzie dostępne, czy na przystanku, czy w pojeździe, czy w telefonie. Sam podział na czerwone i czarne moim zdaniem wystarczy.
Zresztą jak sobie patrzę na Trasbusa i wykaz linii np. z 1990 roku to ten podział jest trochę niejasny. W niektórych przypadkach różnica w liczbie przystanków była niewielka, np. takie 474, niby tylko przyspieszone a dosłownie tylko kilka przystanków z Centrum na Wyczółki. A taka linia np. E - pospieszna a w sumie mało co pomijała (chyba stary jestem, bo pamiętam że faktycznie takie coś jeździło
potem się chyba zmieniło albo połączyło ze 148).
Zresztą jak sobie patrzę na Trasbusa i wykaz linii np. z 1990 roku to ten podział jest trochę niejasny. W niektórych przypadkach różnica w liczbie przystanków była niewielka, np. takie 474, niby tylko przyspieszone a dosłownie tylko kilka przystanków z Centrum na Wyczółki. A taka linia np. E - pospieszna a w sumie mało co pomijała (chyba stary jestem, bo pamiętam że faktycznie takie coś jeździło
Pospieszne były starsze, powstały gdy miasto było mniejsze. A przyspieszone powstawały do nowych osiedli i to głównie w śladzie zwykłych linii, często pokrywając się w 100%. Dlatego miały w większości mniej przystanków od pośpiesznych.
Miasto piętnastominutowe - czekaj piętnaście minut na przesiadkę.
-
Stary Pingwin
- Posty: 6085
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Ktoś wspomniał o zakresie 600. Żeby nie wyszło jak na Helu- bus 666 jeżdżący do piekła.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
666 to była nocna linia objeżdżająca cmentarze 
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Obecnie linie przyspieszone nie mają racji bytu. Zysk czasowy z jazdy czasem jest tak niewielki, że spokojnie mogą to być linie zwykłe. Szybsza podróż o 2-5 minut, to naprawdę jest mało jak na autobus... Do tego z peryferii rolę linii przyspieszonych często pełnią po prostu pociągi.
Część linii przyspieszonych to są krótkie dowozówki (500, 501, 507 czy 512), które w ogóle nie powinny przyspieszonymi. Czasy gdzie czerwońce jeździły z jednego krańca miasta na drugi i były szybkie minął przy obecnym ruchu samochodowym.
Część linii można przyspieszyć, ale pod warunkiem że po ich trasie pojedzie czarny dubel. Niestety inaczej się nie da... Tak strzelam, że obecnie tak ok. 10 linii "czerwonych" jest do obrony, reszta może być zwyklakami...
Ale jak wiemy komunikacja jest od dawna polityczna. Gdy trafi się w "czułą" linię, to zaraz się znajdzie kilku krzykaczy, którzy bronią takiej linii jak niepodległości, a z pomocą przychodzą media i politycy...
Część linii przyspieszonych to są krótkie dowozówki (500, 501, 507 czy 512), które w ogóle nie powinny przyspieszonymi. Czasy gdzie czerwońce jeździły z jednego krańca miasta na drugi i były szybkie minął przy obecnym ruchu samochodowym.
Część linii można przyspieszyć, ale pod warunkiem że po ich trasie pojedzie czarny dubel. Niestety inaczej się nie da... Tak strzelam, że obecnie tak ok. 10 linii "czerwonych" jest do obrony, reszta może być zwyklakami...
Ale jak wiemy komunikacja jest od dawna polityczna. Gdy trafi się w "czułą" linię, to zaraz się znajdzie kilku krzykaczy, którzy bronią takiej linii jak niepodległości, a z pomocą przychodzą media i politycy...
No właśnie też mi tak mniej więcej wychodzi - w zasadzie tylko 511, 527, 401, 414, E-7, E-9 są mniej więcej ok, kilka kolejnych trzeba by spróbować przyspieszyć żeby miały sens (503, 504, 509, 517, 518, 522, 523, 525), reszta raczej do uzwyklenia, wywalenia albo włączenia w inne linie.
Zysk czasowy to nie jedyna korzyść z linii przyspieszonych/ekspresowych. Główną i podstawową korzyścią jest separacja potoków.
Niemniej w przypadku takich linii jak 501, to ona już praktycznie nie występuje (linia ta omija oidp tylko 3 przystanki na całej trasie).
I takie linie powinny zostać uwzyklone, a w drugą stronę - liniom przyspieszone długim, które dobrze pracują, można tych przystanków trochę pozabierać. Albo chociażby na początek - "unażądaniowić"
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
A pamiętacie 2012, jaki jazgot się podniósł, jak ZTM zechciał przemianować Edwarda na 402, dodając przy tym bodaj dwa przystanki? Zresztą wtedy to i sam protestowałem, bo reklamował tę zmianę nieaktualnym zdjęciem 507 na Górczewskiej i zrobił to zupełnie bez konsultacji i z bardzo słabym uzasadnieniem.
Moim zdaniem skórka nie warta wyprawki.
Podobnie unażądowienie ruchliwego przystanku nie ma sensu, bo pasażerowie i tak się znajdą. Casus Dolna i E-2.
A potem taki przystanek Torwar, który musi być pomijany bo za krótki, i tak będzie wyjątkiem na sieci...
Moim zdaniem skórka nie warta wyprawki.
Podobnie unażądowienie ruchliwego przystanku nie ma sensu, bo pasażerowie i tak się znajdą. Casus Dolna i E-2.
A potem taki przystanek Torwar, który musi być pomijany bo za krótki, i tak będzie wyjątkiem na sieci...
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Pamiętamy. Potem E-2 dostało Dolną na żądanie chyba.
Ale po otwarciu metra już muszą to uwalić. Chyba że dla Bemowa zostanie i się nigdzie nie będzie zatrzymywać od metra.
Ale po otwarciu metra już muszą to uwalić. Chyba że dla Bemowa zostanie i się nigdzie nie będzie zatrzymywać od metra.
ŁK
-
michael112
- Posty: 3188
- Rejestracja: 20 gru 2005, 16:02
- Lokalizacja: Korzysta z zespołów 3005, 3006, 3007
E-2 w dzisiejszej formie to się kwalifikuje nie tyle na linię przyspieszoną, ile na uzwyklenie. Chyba że zabiorą mu część przystanków.
"Raz zdobytego przystanku nie oddamy nigdy" Z poważaniem Pasażerowie 
Jak Jarek coś działał w ZTMie, to pare linii straciło przystanki. Ale to było dawno.
ŁK