kajo pisze: ↑15 gru 2020, 16:00
To 80% znajomych z religijnych rodzin miało dziecko w ciąży, albo z chorobą weneryczną?
Specjalnie wybiórczo czytasz?
Nie mogę pozwalać na powtarzanie stereotypów na temat osób religijnych i dlatego czytam wszystko do ostatniej linijki i jak najdokładniej.
Wolfchen pisze: ↑20 gru 2020, 20:54
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 14:19
Jednak aborcja nie powinna być legalna - wtedy kobieta by wychodziła z założenia, że po co się zabezpieczać, jak można usunąć.
Ciekawe kobiety znasz, osobiście takowej nie znam. A miałem >1 partnerki seksualnej.
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 14:19
Dlatego dopuszczałbym aborcję jedynie w drodze wyjątku, a nie na zawołanie.
Na czym byś oparł definicję wyjątku?
Osobiście uważam, że aborcja powinna być na życzenie, ale refundowana przez NFZ tylko w przypadkach określonych oryginalnymi, 4 sytuacjami dopuszczającymi przerwanie ciąży (zagrożenie życia, gwałt, uszkodzenie płody, kwestie społeczne - to ostatnie to po prostu dochód kwalifikujący do otrzymania pomocy społecznej).
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 14:19
Tutaj, tak jak napisał Stary Pingwin, należy kłaść nacisk na edukację seksualną, której Kościół z niewiadomych względów jakoś się boi.
Ze względów fundamentalnych - edukacja seksualna wprost oddziela sferę prokreacji od sfery zabawy. A zgodne z tzw. nauczaniem Kościoła, seks ma skutkować prokreacją.
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 15:22
Obie strony powinny ją uzgodnić.
Dlaczego? Czy to mężczyzna przez ponad rok będzie rozwalony zdrowotnie, a jego organizm skrajnie obciążony?
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 15:22
Argumentem przeciw aborcji jest także fakt, że każdy tak inwazyjny zabieg może być szkodliwy dla kobiety.
Ciąża również jest inwazyjna, poród również. Obecnie pracuję z kobietą, która przy porodzie prawie oślepła, bo konował wzbraniał się od CC i uparł się na poród naturalny.
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 16:07
Ciąża jest stanem fizjologicznym. Aborcja - nie.
Samoistne poronienie jest stanem fizjologicznym, podobnie jak np. wada wzroku czy nowotwór. A mimo to te dwa stany fizjologiczne staramy się skorygować, czyż nie?
urluch pisze: ↑15 gru 2020, 15:27
Myślisz, że młodzi ludzie lubią słuchać cennych rad starszych, np. potencjalnych nauczycieli wychowania seksualnego w szkole?
Myślę, że ci rozsądni jak najbardziej. Niestety, brak jest w szkole edukacji na temat seksualności i jeżeli w domu nikt nie rozmawia na ten temat (na szczęście mam rozsądną matkę, która potrafiła rozmawiać na temat seksu), to potem mamy ciąże gimnazjalistek i dzieci rodzą dzieci.
urluch pisze: ↑15 gru 2020, 15:27
Albo najlepiej wykpić się antykoncepcją i po sprawie(...)
Dlaczego "wykpić się"? Jeżeli ktoś nie ma warunków/chęci posiadania potomstwa, to oczywiste jest, że uprawiając seks nie będzie chciał doprowadzić do zapłodnienia.
urluch pisze: ↑15 gru 2020, 15:27
(...) co tam naturalny porządek świata, lepiej dogadzać wszystkim swoim zachciankom.
Nie widzę nic złego w spełnianiu swoich potrzeb, jeżeli nikt przy tym nie cierpi. Co rozumiesz przez "naturalny porządek świata"?
urluch pisze: ↑15 gru 2020, 15:27
W końcu zniewolony i słaby człowiek musi zaspokajać swoje pożądliwości i nie on jest ich panem, ale one panują nad nim.
Czym zniewolony? Potrzebą fizjologiczną, jaką jest seks? To właśnie tłumienie tych potrzeb prowadzi do patologii, których ostatnio trochę na światło dzienne wypłynęło.
Georg pisze: ↑15 gru 2020, 15:22
Ale antykoncepcja to nie jest sprawa tylko kobiety. Obie strony powinny ją uzgodnić.
Dokładnie!

Szczególnie, że w przypadku tzw. antykoncepcji trwałej w granicach Polski jedynie mężczyzna może dokonać wazektomii - kobieta nie może podwiązać jajowodów w tym kraju bez wyraźnych wskazań medycznych (a lekarze się cykają z tematem, bo po prostu nie chcą mieć sankcji).
Ad Wolfchen.
Więc bazujemy na osobach rozsądnych. Osoby te i tak mogą być świadome, że to co robią może wiązać się z przykrymi dla nich konsekwencjami, więc po co edukacja seksualna? A ilu innych rzeczy rodzice nie nauczą? Mamy stworzyć obowiązkowy, państwowy system szkolnictwa alternatywny wobec rodziców (mogli nie nauczyć cię szacunku do starszych, nie nauczyć używania sztućców, elementarnych zasad higieny itd.)? Dlaczego tylko ograniczamy się do sfery seksualnej człowieka? Po co więc rodzice, jeżeli państwo może rzekomo wszystko załatwić urzędniczym krokiem?
Teraz Jasiu podłub w nosie przy wszystkich, nie wiadomo, czy rodzice cię tego nauczyli, na takiej jesteś teraz lekcji. Odmawiasz wykonania zadania? Niestety muszę postawić Ci jedynkę. Możesz jeszcze zdawać komisyjny egzamin przed paroma nauczycielami i dyrektorem, masz ostatnią szansę by wsadzić sobie palec do nosa przy nich.
Jak ktoś nie ma już warunków do dalszego posiadania potomstwa (co jest przeważnie wymówką, wygodnictwem rodziców), to trzeba po prostu nie współżyć z żoną/mężem. No chyba, że tylko na tym bazuje małżeństwo, to wtedy jest to smutne. Toż każde dziecko, nawet jedno, może być przeszkodą.
Naturalny porządek świata to taki, jakim stworzył go Pan Bóg. Krzywdzisz sam siebie, tylko o tym nie wiesz. Nikt nikogo nie może do niczego zmuszać. Jeżeli jednak ktoś sobie czymś szkodzi, to trzeba mu na to zwrócić uwagę, spróbować go od tego odciągnąć, a jak nie da się rady, to trudno, pozostaje modlitwa za niego. Nie zwrócisz uwagi osobie bliskiej/znajomemu, który objada się bez opamiętania samymi niezdrowymi rzeczami? Owszem, zwrócisz. W tym przypadku zwrócisz. On Ci powie, że nie widzi nic złego w spełnianiu swoich potrzeb i może łaskawie odczep się od niego, bo on nawet słowa nie chce od Ciebie słyszeć, że robi coś nie tak.
Jedzenie też jest potrzebą fizjologiczną, Ci powie. A Ty mu powiesz, że tak, ale trzeba jeść z umiarem i zdrowym rozsądkiem. Toć samo mówię o współżyciu - jest na to określony czas, miejsce, jeszcze parę innych warunków do spełnienia. Tłumienie takich potrzeb, jak jedzenie też prowadzi do patologii. On chce tylko jeść (w domyśle objadać się bez opamiętania), zapyta Cię czy słyszałeś o bulimii, o anoreksji, że od nerwów przy jedzeniu robią mu się wrzody itd.