kocur pisze: ↑05 sty 2024, 12:15
Warszawski ratusz (wraz z dzielnicami) to 9 tysięcy osób. Sam prezydent Trzaskowski nie decyduje osobiście o każdej pierdole, a miejską komunikację pogrąża dziwna polityka urzędników z ZTM, a nie prezydent miasta.
No niemniej jednak, w pewnym sensie odpowiada za działania swoich podwładnych. To tak już jest że jak stajesz się szefem, dajesz swoją twarz do jakiejś instytucji.
A, o ile wiem, prezydent ma kompetencje do zmiany kierownictwa w miejskich spółkach jaką jest ZTM. Ma też pewien wpływ na budżet (tu prawdopodobnie wspólnie z Radą Warszawy), coby mógł przesunąć środki np. z zakupu elektryków dla MZA na korzyść ZTM i kontraktów ajencyjnych.
zxcvbnm pisze: ↑05 sty 2024, 12:40
A teraz pytanie być może głupie - jaki poziom wynagrodzeń musialby być określony, by kierowcy chętnie się znaleźli? A może to problem tylko i wyłącznie ogromnej odpowiedzialności?
To też mi się wydaje nie w porządku. Praca kierowcy już sama w sobie nie jest prosta. Nikt nie zdejmie przecież z nich odpowiedzialności za bezpieczną i zgodną z przepisami ruchu jazdę. Również oczywistą jest także konieczność pracy zmianowej, w tym nocami i w dni świąteczne łącznie z tak ważnymi kulturowo dniami jak np. niedawna Wigilia.
No to teraz po co nakłada się kierowcom takie wymogi jak np. nakaz noszenia długich spodni i krytych butów nawet w dni z upałami, nakłada się kary za przeróżne przewinienia niekoniecznie związane bezpośrednio z Prawem o Ruchu Drogowym. Czy nawet ta kwestia upierania się przy umowach o pracę, kiedy część kierowców mogłaby pracować na zleceniach niekoniecznie w sztywnym wymiarze godzin?