primoż pisze: ↑14 lut 2024, 15:27
Bo jak powszechnie wiadomo, dojazd i potem oczekiwanie w kolejce na SOR-ze z kontuzjowaną kończyną należy do jednych z największych przyjemności człowieka, szczególnie w Polsce.
Za to bardzo estetycznie wyglądają na ulicach osoby z gipsami i różnego rodzaju stabilizatorami na kończynach. Cholera jasna, dlaczego jeszcze Giorgio Armani nie wpadł jeszcze na projektowanie takich rzeczy w wersji exclusive dla bogoli!?
No właśnie to zawsze jest argument: trzeba posypywać, bo wszyscy sobie połamią nogi. No jak jest lód to ok, trzeba czasem sypnąć, ale to co często widzę, że sypany jest piach na roztapiający się śnieg, bo komuś nie chce się sprzątnąć (dotyczy to też w dużej mierze chodników wzdłuż prywatnych posesji, gdzie to właściciele powinni odśnieżać), to szlag mnie trafia. Poza tym ciekawe czy są jakieś dane statystyczne, ile corocznie jest tych połamań, skręceń nóg itd. i czy byłoby ich faktycznie więcej gdyby ograniczyć sypanie soli i piachu oraz na ile w ogóle ma to związek z pogodą, a nie z tym że ktoś np. jechał w 2 osoby po pijanemu na hulajnodze.
Jeśli to co się roztopi potem zamarznie (a takich dni tej zimy trochę jednak było i mam wrażenie, że jest co roku jest coraz więcej takich zim, a nie tak jak kiedyś, że jak śnieg i mróz pojawił się w listopadzie/grudniu to już było ciągiem do lutego/marca) to na nic samo odśnieżenie chodnika nie da, skoro potem zrobi się lód. Tak samo na nic mi z traktorka, jak przy ujemnej temperaturze będzie padał deszcz, a i tak się potrafi zdarzyć.
To tak, ale ja często widuje odwrotne sytuacje - np. pada śnieg przy +1, więc za chwilę się roztapia a i tak od razu trzeba sypać tony piachu.
A to jest bardzo ciekawe: główne ulice, czyli pewnie tam gdzie jeżdżą autobusy, powinny być posypywane, ale za to reszta, m.in, chodniki, to już nie. Teraz zmieńmy trochę pomysł: może w ogóle nie posypywać ulic? Też jesteś za, czy w tym przypadku już przygotowujesz kamień, bo naruszyłoby to Twój interes i jako kierowca autobusu miałbyś dużo gorzej jeździć?
Kamieni brać nie będę ale jak najbardziej tak

Główne ulice z komunikacją miejską powinny być traktowane priorytetowo (i na szczęście zazwyczaj są), aby nie paraliżować komunikacji i przecież zarówno kierowcy autobusów, jak i przede wszystkim pasażerowie na tym korzystają. Natomiast jeśli dojazdowa ulica jest nieodśnieżona i trzeba po niej kawałek przejechać samochodem 10 km/h zamiast 30 km/h to mi to osobiście wcale nie przeszkadza, nawet jak się w takiej sytuacji zdarzają jakieś kolizje, to przy takiej prędkości nie są groźne w skutkach. W ogóle spore opady śniegu to działają jak uspokojenie ruchu na lokalnych ulicach - i wszyscy jeżdżą spokojniej, i często parkowanie się przenosi na jezdnie z chodnika, jak na chodniku są zaspy (i nie, nie chodzi mi o to, że mogą być mega zaspy wszędzie na chodnikach, tylko często jest odśnieżone np. od strony budynku/posesji, a śnieg leży od strony jezdni, bo nawet specjalnie jest tam zgarnięty i ok).