Drogi publiczne, drogi prywatne

Moderator: Wiliam

ja0306
Posty: 610
Rejestracja: 02 lut 2006, 15:44
Lokalizacja: Warszawa-Natolin Zachodni

Post autor: ja0306 » 14 mar 2006, 16:46

Bastian pisze:Kolejne miejsce, kolejna odsłona... ](*,)

Obrazek
Sąsiedzi sąsiadom ukradli ulicę

Joanna Woźniczko 13-03-2006, ostatnia aktualizacja 14-03-2006 10:30

Niedługo na własne osiedle będziemy musieli przemieszczać się drogą powietrzną - mówią mieszkańcy Ustronia. Sąsiednie osiedle - Sadyba Kabacka - odcięło ich od świata

Gdyby Mirosław Kulisz chciał się dostać do domu na osiedlu Ustronie, kierując się mapą Warszawy, powinien dojechać tam ul. Batystową. To jednak niemożliwe, bo na drodze spotka solidne zasieki. Z jednego końca Batystowej stoi żelazny płot, murowany śmietnik i plac zabaw ze zjeżdżalnią, z drugiego - solidne kamienne donice na kwiaty. Te barykady wznieśli mieszkańcy położonego po sąsiedzku osiedla Sadyba Kabacka. Aby sami mogli dostać się do domów, wytyczyli objazd. I zamknęli go bramą - piloty do niej mają tylko kierowcy z Sadyby Kabackiej. - Oni najzwyczajniej w świecie ukradli publiczną ulicę - denerwuje się Elżbieta Głowacka, jedna z mieszkanek Ustronia.

Dlatego Mirosław Kulisz i 150 innych mieszkańców Ustronia jedzie do domu wertepami, niewytyczoną drogą o roboczej nazwie "16 KUD". - Zakopujemy się w błocie, wpadamy do rowów, w kałużach po kolana brną do nas goście - denerwuje się pan Mirosław. - Zresztą to prywatny teren. Jego właściciel nie jest zadowolony, że rozjeżdżamy mu pole, i rozważa wystąpienie o odszkodowanie. Chyba pozostanie nam wtedy droga powietrzna.

- Ciekawe, co by było, gdybym to ja ogrodziła kawałek Marszałkowskiej? - ironizuje Elżbieta Głowacka.

Ani władze Ursynowa, ani Państwowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nie potrafią pomóc mieszkańcom Ustronia. Wszędzie na dowód tego, jak skomplikowana jest sprawa, pokazują tylko grube segregatory pism. I przerzucają się odpowiedzialnością. - Gdyby tylko PINB nas upoważnił, w kilka dni udrożnilibyśmy przejazd. Zlikwidowalibyśmy śmietniki, plac zabaw i płot. Ale bez ich zgody nie możemy rozebrać cudzej własności - tłumaczy Robert Lasota, wiceburmistrz Ursynowa.

Inspektorat decyzję o udrożnieniu Batystowej wydał, ale jej wykonanie zlecił spółdzielni Sadyba Kabacka, która ustawiła barykady. Ta nic sobie z tego nie robi. - Obawiamy się wzmożonego ruchu na osiedlu. Przejeżdżałoby tędy minimum 70 samochodów więcej dziennie. Ulica przy takiej eksploatacji ulegnie zniszczeniu - tłumaczy Katarzyna Trembińska z Sadyby Kabackiej.

Mieszkańcy Ustronia są załamani. - Kiedy z triumfem biegniemy do sąsiadów z kolejnym pismem z urzędu czy PINB, oni tylko się uśmiechają! I zaczynają się kolejne odwołania i odwołania od odwołań - żali się Mirosław Kulisz.

Burmistrz Lasota uważa, że jedyne wyjście z impasu to uchwalenie planu zagospodarowania przestrzeni dla tego terenu. - Są na nim wytyczone szerokie arterie. Jedna z nich to "16 KUD" - wyjaśnia. - To jedyna szansa, że mieszkańcy Ustronia dojadą normalnie do swoich domów.

Optymistyczny wariant zakłada, że stanie się to za trzy lata.
Jedna z nich to "16 KUD" - wyjaśnia. - To jedyna szansa, że mieszkańcy Ustronia dojadą normalnie do swoich domów.
To ja bym prosił o odpowiedź, co z Batystową. Jest publiczna, czy nie, skoro Burmistrz za jedyne rozwiązanie uważa drogę od tyłu, a nie udrożnienie Batystowej? Jak to więc z nią jest? Miasto sprzedało publiczną ulicę, czy co? :shock: :-k
Tak to jest od zawsze, mają to co chcą spokojną wieś w warszawie,
co do barykadowania batyskafowej to ona zawsze jest ogrodzona.
może problem ma juz ponad pięć lat i teraz komuś to przeszkadza.
Wystarczy kostka Bauma na Wełnianą i "Nowoczesną" bo tak ją nazywam.
nasza-klasa
maratonypolskie
radiopolska
wawkom.waw
facebook
fotka
sympatia
Randkologia
Apokalipsy.fora.pl

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 13 kwie 2007, 0:42

:arrow: Ciekawa historia. Wyasfaltowali drogę powiatową bez uregulowanej własności:
GW pisze:Tona piachu zamknęła ulicę

Michał Wojtczuk, ostatnia aktualizacja 2007-04-12 22:04

Wysoki na półtora metra wał ziemi blokuje ulicę na Wilanowie. Wysypał ją właściciel działki, by przypomnieć urzędnikom, że zapomnieli mu za nią zapłacić.

W południowo-wschodniej części Wilanowa, tuż przy granicy ze wsią Okrzeszyn, biegnie ul. Rosy. To dojazd do kilkudziesięciu domów. Teraz przegradza ją piaszczysty nasyp. Kręcą się przy nim zdezorientowani mieszkańcy. - Jak tak można? Niechby jakieś nieszczęście się wydarzyło, to jak tu karetka dojedzie? - denerwuje się jeden z mężczyzn.

Robotnicy z pobliskiej budowy wyjaśniają, że ziemię wysypał właściciel działki, po której biegnie ulica. - Oddał pod nią grunt, ale nikt mu za niego nie zapłacił - twierdzą.

- Rzeczywiście, był taki pan, z którym w 2002 r. umawialiśmy się, że przejmiemy jego ziemię - przypomina sobie Andrzej Krzyśpiak, ówczesny wiceburmistrz Wilanowa. Nie pamięta, czy dobił z nim targu, bo skończyła się jego kadencja.

Gmina Wilanów zamieniła się w dzielnicę. W styczniu 2003 r. Rada Warszawy nadała ul. Rosy kategorię drogi powiatowej i przekazała Zarządowi Dróg Miejskich. - Ale bez dokumentów. Protokolarnie jej nie odebraliśmy - asekuruje się Urszula Nelken z biura prasowego ZDM. Mimo to utwardzono ulicę. - Mieszkańcy o to prosili - dodaje Nelken. - Poza tym trzeba było to zrobić, bo ulica powiatowa nie może być gruntowa.

Marcin Bajko, dyrektor miejskiego biura gospodarki nieruchomościami: - ZDM zbudował tę ulicę, a więc musiał złożyć oświadczenie o prawie do dysponowania gruntem. Albo ktoś skłamał, albo nie dopełnił obowiązku. Nigdy nie dostaliśmy od nich zlecenia na wykup tego gruntu.

Zapowiada, że gdy tylko go otrzyma, zleci wycenę działki i zacznie negocjacje z właścicielem. - Kupimy grunt, ale to potrwa. Jednak ZDM musi odblokować ulicę, bo drogi publicznej nie wolno grodzić - stwierdza Bajko.

Jednak ZDM nic z blokadą nie robi. - Dziś już nie zdążymy, bo pracujemy do 15.30 - tłumaczy Nelken. - Zrobimy to w piątek.

Za zablokowanie drogi wilanowianin zapłaci mandat - może to być nawet kilkaset złotych za każdy dzień zajęcia metra kwadratowego ulicy.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 13 kwie 2007, 0:49

cieakwe, zapłaci za blokowanie drogi, któa została zbudowana nielegalnie?
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 20 kwie 2007, 0:39

MeWa pisze:cieakwe, zapłaci za blokowanie drogi, któa została zbudowana nielegalnie?
:arrow: Na razie na nic takiego się nie zanosi:
GW pisze:Ul. Rosy będzie nieprzejezdna aż do przyszłego roku

Michał Wojtczuk, ostatnia aktualizacja 2007-04-19 12:49

Miejscy urzędnicy nie potrafią odblokować zwalonej toną piachu wilanowskiej ulicy. Zanosi się na to, że będzie ona nieprzejezdna aż do przyszłego roku.

O zablokowanej ulicy Rosy pisaliśmy w "Gazecie" z 13 kwietnia. Od zeszłego tygodnia od strony południa, tuż za skrzyżowaniem z ul. Wiechy zagradza ją wał z piasku wysoki na półtora metra. Nie przejedzie tędy nic mniejszego od czołgu, nie mówiąc o karetce pogotowia czy straży pożarnej.

Według okolicznych mieszkańców piach wysypał Leonard M., właściciel pola, po którym przebiega droga. W ten sposób postanowił zmusić miasto do wykupu ziemi zajętej przez ulicę. Nikt mu za ten grunt nie zapłacił, choć cztery lata temu Rada Warszawy nadała tej ulicy status drogi powiatowej.

Ul. Rosy podlega Zarządowi Dróg Miejskich, który o odblokowanie jej poprosił Zarząd Oczyszczania Miasta. - Nasi inspektorzy obejrzeli to miejsce. Piach nie jest żadnym zgubionym ładunkiem, więc nie mamy powodów do interwencji. Do czasu rozstrzygnięcia, do kogo należy ten grunt, nic z tą zaporą nie będziemy robić. Można zresztą przejechać obok, przez pole - mówi Iwona Fryczyńska z ZOM-u.

- Właśnie piszę skargę do wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza. To ulica ZDM, który zamiast o nią dbać, uprawia jakąś spychologię, działając przy tym skandalicznie opieszale - irytuje się Ludwik Rakowski, burmistrz Wilanowa.

Adam Stawicki z biura prasowego ZDM broni się, że sprawa jest wyjątkowo skomplikowana. Ulica Rosy w tym rejonie ma trzy przebiegi. Pierwszy to ten, któremu Rada Warszawy nadała status drogi powiatowej. Dziś już nie istnieje. Ulica przesunęła się na wschód. - Ktoś wytyczył ją samowolnie - mówi Stawicki. Zaś od 1 stycznia 2007 r. ulica powinna przebiegać jeszcze w innym miejscu, które wyznacza dla niej plan zagospodarowania. Ten fragment ulicy jeszcze nie istnieje. - Zarządzamy tym terenem dopiero od stycznia, drogi jeszcze nie zdążyliśmy zbudować - mówi Adam Stawicki. Nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego ZDM nie przygotował się zawczasu do budowy ulicy. - Wystąpimy o pieniądze na tę inwestycję. Jeżeli ratusz nam je przyzna, ulica Rosy połączy się z Wiechy w 2008 r. - obiecuje. I przekonuje, że do tego czasu odblokowaniem istniejącego, choć nielegalnego fragmentu powinni zająć się wilanowscy urzędnicy.

- Nie możemy, bo ul. Rosy nie należy do nas! Wystąpimy o zmianę statusu tej ulicy z powrotem na gminną, ale przecież to potrwa - odpowiada burmistrz Rakowski.

Co ciekawe, Leonard M., sprawca całego galimatiasu, prawdopodobnie uniknie kary, choć za tamowanie ulicy publicznej kodeks wykroczeń przewiduje karę do 5 tys. zł. - Po pierwsze, wygląda na to, że miejsce, w którym wysypał piach, to nie jest droga publiczna. A po drugie, nikt go podczas tej czynności za rękę nie złapał, więc nie ma pewności, że to jego robota - rozkłada ręce Marek Kulasza z biura prasowego straży miejskiej.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36223
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 20 kwie 2007, 19:38

wygląda na to, że miejsce, w którym wysypał piach, to nie jest droga publiczna.
Wygląda na to? Gość jest w porządku, gromy powinny spadać na łby urzędasów, którzy wytyczają drogi na cudzym gruncie, nie wiedzą, że on jest cudzy, w ogóle nie wiedzą, gdzie jest droga i czyj jest ten grunt, a nawet nie wiedzą, czy za niego zapłacili i czy powinni :evil:
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 16 maja 2007, 0:21

:arrow: I kolejny spór o drogę, tym razem "zakończony" zerwaniem kłódek i podniesieniem szlabanów blokujących przejazd:
GW pisze:Droga zamknięta na kłódkę

Michał Wojtczuk, ostatnia aktualizacja 2007-05-15 23:56

Inwestor Mariny Mokotów zamknął wyjazd z osiedla na tymczasową drogę łączącą się z ul. Woronicza. W ten sposób zniknął skrót między Mokotowem a Ochotą. Nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy powróci.

W Marinie mieszka ok. 5 tys. osób. Choć w nazwie osiedla jest słowo "Mokotów", od tej dzielnicy jest ono właściwie odizolowane. - W godzinach popołudniowego szczytu trzeba się przepychać w korkach do Racławickiej, a potem Miłobędzką i Etiudy Rewolucyjnej do Woronicza - opisuje Joanna Pommersbach, mieszkanka Mariny. Samochodów na tej trasie zawsze jest dużo, po drodze mija się spore osiedle Politechniki Warszawskiej. I dlatego z utęsknieniem czekała, aż w prawdziwy przejazd zamieni się przedłużenie ul. Woronicza ułożone z betonowych płyt na czas budowy osiedla. - Ul. Woronicza jest pusta, bo do tej pory kończy się ślepo. Ku mojej rozpaczy połączenie nowo wybudowanej drogi z przejazdem do ul. Woronicza ktoś zagrodził szlabanem z kłódką! I nici z tak potrzebnego przejazdu, który pomógłby ograniczyć korki w tym rejonie - martwi się mieszkanka Mariny.

Do zamknięcia przejazdu przyznaje się inwestor Mariny firma Fort Mokotów. - To była droga dla pojazdów firm budujących osiedle. Ponieważ domy są już gotowe, trzeba ją było zamknąć. Taką mieliśmy umowę z właścicielem gruntu - mówi Konrad Matysiak, przedstawiciel inwestora. Jego firma nie chce przedłużyć dzierżawy gruntu. Nie zamierza też go kupić. - To rola miasta. Rada Warszawy podjęła uchwałę o wykupie tego terenu pod budowę Trasy N-S i lokalnej ulicy - mówi Konrad Matysiak. - Już w zeszłym roku złożyliśmy wniosek o warunki zabudowy dla przedłużenia Woronicza. Od lipca nie mamy żadnej odpowiedzi z ratusza.

- Na wtorek mamy zaplanowane zaopiniowanie tego projektu - mówi Urszula Nelken z biura prasowego Zarządu Dróg Miejskich. Ale zastrzega, że nic jej nie wiadomo, by to ZDM miał je budować.

Konrad Matysiak przestrzega, że przedłużenie ul. Woronicza stanie się jeszcze bardziej potrzebne, gdy os. Marina się rozrośnie. Druga część osiedla ma powstać wzdłuż al. Żwirki i Wigury. Na razie mieszkańcy Mariny Mokotów wzięli sprawy w swoje ręce - wczoraj ktoś zerwał kłódkę i podniósł szlaban.

ODPOWIEDZ