kard. Jopseph Ratzinger jakiś czas temu pisze:
Księże Kardynale, na większości kontynentów wiara chrześcijańska cieszy się większym zainteresowaniem niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko w ostatnich pięćdziesięciu latach liczba katolików na świecie podwoiła się i wynosi obecnie ponad miliard. Jednakże w wielu krajach tak zwanego Starego Świata obserwujemy ciągle postępującą sekularyzację. Można odnieść wrażenie, że w europejskich krajach duże grupy społeczne chcą się całkowicie oderwać od swego dziedzictwa. Przeciwnicy wiary mówią o „przekleństwie chrześcijaństwa”, od którego należałoby się w końcu uwolnić.
Niewątpliwie żyjemy w okresie, gdy pokusa, by działać bez Boga, urosła do niebywałych rozmiarów. Nasza cywilizacja techniki i dobrobytu opiera się na przekonaniu, że w zasadzie wszystko można wytworzyć. Gdy tak uważamy, życie zaczyna się zamykać w granicach rzeczy, które potrafimy wytworzyć, realności, których istnienia potrafimy dowieść. Pytanie o Boga odchodzi więc w niepamięć.
Gdy uogólniamy to nastawienie — czego pokusa jest ogromna, ponieważ wypatrywanie Boga rzeczywiście wymaga od człowieka, by stanął na innej płaszczyźnie, która w dawniejszych czasach przypuszczalnie była bardziej dostępna — wydaje się oczywistością, że coś, czego sami nie wytworzyliśmy, nie istnieje.
(...)
Współczesne społeczeństwo podaje w wątpliwość tezę, że istnieje jedna jedyna prawda. Rzutuje to również na Kościół, który niezłomnie trzyma się pojęcia prawdy. Ksiądz Kardynał powiedział kiedyś nawet, że obecny, głęboki kryzys europejskiego chrześcijaństwa w istotnej mierze ma za przyczynę kryzys jego aspiracji do prawdy. Dlaczego?
Ponieważ nikt nie śmie już powiedzieć, że to, co mówi wiara, jest prawdą. Chrześcijanie boją się, że uznano by ich wówczas za nietolerancyjnych, również wobec innych religii czy światopoglądów. A między sobą mówią, że przestraszyli się wysokości tych aspiracji.
Z jednej strony, można powiedzieć, że jest to w jakimś sensie zbawienne. Albowiem gdy się zbyt pospiesznie, zbyt lekkomyślnie występuje z takimi aspiracjami i zbyt spokojnie w nich utwierdza, można nie tylko zostać autokratą, ale też zbyt łatwo przykleić etykietkę prawdy do czegoś, co ma jedynie drugorzędny i doraźny charakter.
Ostrożność jest tu najzupełniej wskazana. Nie powinna jednak oznaczać całkowitego porzucenia tych aspiracji. Wówczas bowiem błądzimy tylko pomiędzy różnorakimi modelami tradycji.
(...)
.
Tolerancja i mniejszości
Moderator: Szeregowy_Równoległy
SE pisze:Urząd Pracy w Krzeszowicach zaoferował bezrobotnemu pracę informatyka w firmie handlowej z Krakowa. Po zgłoszeniu się do pracodawcy mężczyzna usłyszał, że musi mieć zaświadczenie z parafii potwierdzające, że przyjmuje księdza po kolędzie albo przynajmniej był ministrantem.
Bezrobotny doznał szoku, gdyż uważał, że istotne winny być jego kompetencje zawodowe, nie zaś religia. Jak się okazało był w błędzie i pracy nie otrzymał.
Prawnicy zgodnie przyznają, że był to przykład ewidentnej dyskryminacji ze względu na wiarę. W świetle polskiego prawa takie praktyki są nielegalne i zagrożone karą do 5.000 zł.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36144
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Jak dla mnie - wieje sektą. Jest tyle innych, pożytecznych działań, które kościół mógłby podsuwać młodzieży. Choćby wolontariat w hospicjach. Oczywiście z modlitwą na ustach, czemu nie?Patrole modlitewne chodzą po Łodzi
Michał Stangret 08-02-2006, ostatnia aktualizacja 07-02-2006 23:15
Chodzą po ulicach w dwu-, trzyosobowych zespołach. Przystają i odmawiają różaniec. Po co? - Bo w Łodzi źle się dzieje - mówią
Najpierw poszłam pod urząd miasta, żeby odmówić koronkę za urzędników, potem przeszłam kilka razy w tę i z powrotem Piotrkowską i zmówiłam różaniec w intencji ludzi w pubach - tak o swoim wczorajszym patrolu modlitewnym opowiada 21-letnia Magda. Dziewczyna przemierza w ten sposób Łódź od tygodnia. Najczęściej towarzyszy jej koleżanka z bloku. Dziś dziewczyny mają się przejść po hipermarketach. - Chcemy pomodlić się o siły dla dziewczyn pracujących przy kasach i o wyrozumiałość dla ich pracodawców - mówi Magda.
O tym, że poszukiwani są ludzie do patrolowania miasta, powiedziała Magdzie jej koleżanka z grupy "Mocni w Duchu", która działa przy parafii oo. jezuitów w Łodzi. To właśnie tam narodziła się idea patroli modlitewnych. - W Łodzi dzieje się wiele zła. Dzielnice, urzędy, dyskoteki potrzebują naszej modlitwy - tłumaczy ks. Marcin Gryz, opiekun grupy.
Jej członkowie dobierają się w pary - czasem trójki - i chodzą po mieście, nawiedzając miejsca, które chcą otoczyć modlitwą. - Odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, albo różaniec. Odbywa się to bardzo dyskretnie, nie ma ostentacyjnego stania z różańcem w ręku - mówi ks. Kryz.
Grupa stworzyła już "Mapę Modlitewną" Łodzi z "czarnymi miejscami" najbardziej zaznaczonymi przez zło albo tymi, które wymagają szczególnej modlitwy. Oprócz dyskotek, domów publicznych, klubów nocnych i urzędów są to szpitale, sklepy i firmy prywatne.
Ponieważ 30-osobowa grupa to za mało, cały czas poszukiwani są chętni. Każdy, kto chce patrolować Łódź, może wysłać e-maila na adres: modlitwazamiasta@jezuici.pl.
Patrole będą pracować do 20 kwietnia. Właśnie wtedy do Łodzi przyjedzie Terry Borg, amerykańska ewangelizatorka, która wymyśliła "patrole modlitewne". - Poprowadzi warsztaty i szkolenia, jak organizować modlitwy w intencji miast. Być może wtedy nasza akcja przerodzi się w coś większego na skalę całej Polski - mówi ks. Gryz.
Czy łodzianie nie mają nic przeciw temu, że ktoś się za nich modli? - Jeśli jest to dyskretne, w porządku. Ale gdyby przyszła do mnie jakaś grupa głośnych kolędników pod sklep, tobym zadzwoniła po ochronę, bo odstraszaliby klientów - komentuje pani Maria, która przy ul. Sienkiewicza w Łodzi prowadzi sklep spożywczy.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Onet.pl pisze:Sejm przeznaczył 20 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej
Sejm zgodził się na dofinansowanie budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Poprawkę przeznaczającą na ten cel 20 milionów złotych przyjął wcześniej Senat.
Przed głosowaniem przeciwko tej poprawce protestowali posłowie SLD jako niezgodnej z naszym prawem, które nie zezwala na dofinansowanie budowy obiektów sakralnych.
Już w Senacie PiS odpierał te zarzuty tym, że pieniądze przeznaczone są na muzeum, które ma powstać w świątyni. Oznacza to więc zdaniem parlamentarzystów PiS dofinansowanie kultury, a nie inwestycji religijnej. Poseł LPR Bogusław Kowalski zwracał uwagę, że na identyczny cel 15 milionów złotych przeznaczył samorząd Mazowsza. Platforma jako zarzut przeciw tej poprawce podnosiła też to, że pieniądze na ten cel częściowo zabrano z puli przeznaczonej dla uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wiceminister finansów Elżbieta Suchocka Roguska tłumaczyła, że bez specjalnej ustawy i tak tych pieniędzy nie będzie można spożytkować. Za poprawką było 296 posłów, przeciwko 118 a 17 wstrzymało.
Sejm nie przyjął też wniosków o odrzucenie w pierwszym czytaniu trzech projektów o finansowaniu z budżetu państwa Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum" w Krakowie oraz Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Tym samym, posłowie skierowali projekty do rozpatrzenia w Komisjach.
Andrzej, znalazłem ciekawy artykuł.Andrzej pisze:A nie jest nim?Szamot pisze:Poza tym w latach 60-tych był zupełnie inny stan wiedzy odnośnie homoseksualizmu,(...) Sądzono, że to zaburzenie osobowości.Inny czyli jaki?Szamot pisze: Dziś stan wiedzy jest inny(...).
link do źródła:Polityka pisze:Wchodzący na ekrany film „Tajemnice Brokeback Mountain” znowu pobudzi
dyskusję o naturze homoseksualizmu. Dlaczego był, jest i będzie, skoro z
punktu widzenia ewolucji jest pozbawiony sensu?
Nie każdy człowiek rodzi się mężczyzną lub kobietą. Wiele osób zapewne
słyszało o hermafrodytach, czyli obojnakach. Mają oni cechy płciowe zarówno
męskie, jak i żeńskie. Tego typu anomalie wynikają z błędów rozwojowych. Mogą
być na przykład wynikiem chimeryzmu, czyli połączenia się ze sobą dwóch
zarodków o różnych płciach genetycznych. Istnieją też zjawiska tzw.
mikrochimeryzmu – wówczas tylko niektóre komórki ciała, na przykład część
krwinek, są innej płci genetycznej niż pozostałe tkanki. Mikrochimeryzm może
powstawać w wyniku przedostania się komórek zarodka do organizmu matki lub
odwrotnie – matczynych komórek do płodu. Może też być ubocznym skutkiem
transfuzji krwi.
Chimeryzm i mikrochimeryzm wykrywa się przypadkowo. Podczas badań pacjentów
wymagających na przykład przeszczepów okazuje się, że pan X ma w swym
organizmie komórki żeńskie, a pani Y męskie. Chimeryzm i mikrochimeryzm może
dotyczyć również komórek mózgu, a to one kierują naszym popędem płciowym. Nie
można wykluczyć pewnej roli takiej anomalii w homoseksualizmie niektórych
osób – tak gejów jak i lesbijek, ale zapewne nie wszystkich. Homoseksualizm
występuje bowiem również wśród ludzi nie obarczonych żadnymi anomaliami.
Różne bywa też jego natężenie – niektórzy czują się gejami lub lesbijkami od
pierwszego zauroczenia osobą własnej płci w okresie dojrzewania, inni mogą
odczuć to znacznie później. Także pod wpływem przeżyć i warunków życia
(więzienie, armia, zakon, uwiedzenie, bieda lub zwykła chęć zysku
nakłaniająca do prostytucji).
Wielu ludzi ma cechy i męskie, i żeńskie. Ba, stanowią oni co najmniej 50
proc. ludzkości. Są to... wszyscy mężczyźni. Mężczyzna bowiem w każdej
komórce swego ciała ma chromosom płciowy X – żeński i Y – męski. To w nich
zawarte są geny decydujące zarówno o utworzeniu na przykład łechtaczki jak i
penisa. Są to organy zbudowane na tej samej zasadzie, a o ich ostatecznym
kształcie decydują oczywiście geny, ale także warunki hormonalne w trakcie
rozwoju, po porodzie i w czasie dojrzewania płciowego.
To samo dotyczy psychiki. W przeciwieństwie do kobiety, której trudniej stać
się mężczyzną, gdyż w jej komórkach nie ma genów z chromosomu Y, mężczyzna ma
wszystkie geny pozwalające, by stał się kobietą. Aktywność genów z chromosomu
X jest u mężczyzn równoważona genami męskości z igreka. Równowaga ta jest u
każdego mężczyzny nieco inna – zmienia się ona również w trakcie życia. U
każdego z nas, a ostatnio wykazano, że nawet u bliźniąt jednojajowych, czyli
naturalnych klonów, w trakcie życia uaktywniają się i wyłączają różne grupy
genów. Warunki zewnętrzne zmieniają nieco zapis genów w różnych komórkach.
To powoduje drobne mutacje mogące zmieniać, jak mówią naukowcy, ekspresję
innych genów. Identyczna informacja genetyczna zawarta w dwóch jednakowych
DNA klonów z biegiem czasu zmienia się więc i różnicuje niezależnie od
siebie; dlatego genetyczne różnice istnieją nawet pomiędzy braćmi
Kaczyńskimi. Z tych powodów każdy mężczyzna jest mężczyzną w nieco innym
stopniu. A stopień jego męskości ma kolosalne znaczenie dla jego psychiki,
tożsamości i seksualności. Takie to, niezwykle trudne do akceptacji przez
laika, jest prawo ludzkiej natury.
Determinacja płci u ludzi, podobnie jak i u innych ssaków, wykształciła się w
trakcie ewolucji w taki dziwny sposób, że mężczyzna jest po części kobietą.
Ale to i tak w przyrodzie sposób dość prosty. Przykładowo u torbaczy, czyli
swego rodzaju prototypu ssaków, determinacja płci jest o wiele bardziej
skomplikowana. Kangury i oposy mają kilka chromosomów Y. Co dokładnie w nich
jest zapisane i jak ich geny są regulowane – jeszcze nie wiemy. U innych
organizmów, na przykład u niektórych gadów i ryb, determinacja płci może
zależeć na przykład od temperatury rozwoju zarodka. Niektóre z nich potrafią
całkowicie, i często odwracalnie, zmienić swoją płeć.
Niższe organizmy mogą mieć po kilka różnych płci. A więc prawo natury, na
które tak często powołuje się w dyskusji na temat homoseksualizmu Kościół i
politycy narodowo-katolickiej prawicy, nie jest takie znów jednoznaczne.
Wróćmy do ludzi. To, że pociąg płciowy jest u większości mężczyzn skierowany
do kobiet, jest wynikiem działania specyficznej mieszanki hormonów w
odpowiednim momencie rozwoju mózgu. Dzieje się tak wyłącznie przy założeniu,
że komórki organizmu miały prawidłowo wykształcone receptory tych hormonów.
To ważny szczegół wykazujący, że regulacja fizycznej i psychicznej
determinacji płci u ludzi jest niezwykle skomplikowana. Dla każdego biologa
jest jasne, że muszą w trakcie rozwoju funkcjonować przeróżne warianty
rozwojowe uznawane za normę, podobnie jak w przypadku innych cech ludzkich
organizmów. Nie wystarczy posiadać dany gen – musi on jeszcze przejawić swoją
aktywność we właściwym momencie i w odpowiednich komórkach. A to też zależy
od wielu czynników.
Wynikiem różnic genetycznych i pozagenetycznych jest między innymi różny u
każdego z nas poziom homoseksualizmu. Ten zaś przejawia się pociągiem
płciowym lub uczuciami do przedstawicieli płci wyglądającej na pierwszy rzut
oka na naszą. Istnienie takich różnic osobniczych jest z biologicznego punktu
widzenia normą – to ich brak byłby wyjątkiem. Może więc homoseksualista,
podobnie jak heteroseksualista, szuka u partnera inności?
Daleki jestem od promowania poglądu, że wszyscy jesteśmy gejami – chyba że w
sensie przenośnym. Natomiast twierdzę, że z biologicznego punktu widzenia
wszyscy jesteśmy potencjalnymi homoseksualistami, a inność homoseksualistów
jest innością pozorną – podobnie jak kolor skóry, włosów, religia czy
narodowość. Również z tych powodów geje i lesbijki w demokratycznym
społeczeństwie nie mogą być dyskryminowani.
Jacek Kubiak
Autor jest embriologiem, pracuje we Francuskim Centrum Badań Naukowych (CNRS)
i na Uniwersytecie Remes 1.
http://www.polityka.pl/polityka/index.j ... xt#pageTop
jako, że kuuje Politykę regularnie chciałem wkleic nawet artykuł, ale po przeczytaniu okazało się, że zawiera pewne duże uproszczenia. Otóż ciężko powiedziec, że chromosm X jest "kobiecy" jeżeli wszyscy mężczyxni posiadają jedne, a kobiety dwa. To raczej obecność lub nie chromosomu Y determinuje płeć(u ludzi, bo np. ptaki maja na odwrót). Dowodem jest wystepowanie chorób genetycznych. Zespół Turnera to obecność tylko jednego chromosomu- X, ludzie chorzy są kobietami, zespół Klienefrtera to układ XXY dotyczy mężczyzn(ale w obu przypadkach z powaznymi zaburzeniami). Tak więc to jedynie Y jest męskim, X już nie może byc jednoznacznie zdefiniowany płciowo. Jako ciekawostkę podam, że każda kobieta jest chimerą, bowim jeden z jej chromosomów X jest nieaktywny,m ale który z nich-matczyny lub ojcowski- to juz indywidualna sprawa każdej komórki na etapie rozwoju.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
Wiesz. To nie pismo naukowe. natomiast cieszę się, że ktoś w naszych światłych mediach pokazał wreszcie pewne kwestie biologiczne, a nie po raz setny powtarza o uwiedzeniu, niedobrych rodzicach i inne teorie sprzed 30 lat.
Np. Osobiście do niedawna nie pasowała mi kompletnie teoria genetyczna (a wydawała mi sie klarowna teoria hormonalna). Dopiero zaprzyjaźniony lekarz wyjaśnił mi te współzależności i zrozumiałem, że to nie takie proste. A tu widzę, ze są całkiem przejrzyście opisane. Chyba piewszy taki artykuł, z którym spotkałem się w polskiej prasie.
[ Dodano: 2006-02-24, 13:29 ]
Poza tym tak teraz czytam i myślę, że ogólnie ten podzial na chromosomy męskie i kobiece może być tylko kwestia nazewniczą, potrzebną do przedstawienia obrazowo czegoś laikowi, czy uczniowi. Bo jak sie wchodzi w jakieś zagadnienie naukowe w sposób mniej powierzchowny, to zwykle okazuje się, że świat i różne mchanizmy wyglądają i działają zupełnie inaczej niż sobie wyobrażaliśmy w momencie, gdy wydawało się, zę już dużo wiemy. Już parę razy miałem okazję sie o tym przekonać. I ten artykuł może być tak samo uproszczony, jak Twoje jego sprostowanie. Natomiast uważam, ze same współzależności biologiczne przedstawił bardzo ładnie.
Np. Osobiście do niedawna nie pasowała mi kompletnie teoria genetyczna (a wydawała mi sie klarowna teoria hormonalna). Dopiero zaprzyjaźniony lekarz wyjaśnił mi te współzależności i zrozumiałem, że to nie takie proste. A tu widzę, ze są całkiem przejrzyście opisane. Chyba piewszy taki artykuł, z którym spotkałem się w polskiej prasie.
[ Dodano: 2006-02-24, 13:29 ]
Poza tym tak teraz czytam i myślę, że ogólnie ten podzial na chromosomy męskie i kobiece może być tylko kwestia nazewniczą, potrzebną do przedstawienia obrazowo czegoś laikowi, czy uczniowi. Bo jak sie wchodzi w jakieś zagadnienie naukowe w sposób mniej powierzchowny, to zwykle okazuje się, że świat i różne mchanizmy wyglądają i działają zupełnie inaczej niż sobie wyobrażaliśmy w momencie, gdy wydawało się, zę już dużo wiemy. Już parę razy miałem okazję sie o tym przekonać. I ten artykuł może być tak samo uproszczony, jak Twoje jego sprostowanie. Natomiast uważam, ze same współzależności biologiczne przedstawił bardzo ładnie.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36144
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Moment. Anomalią - może jeszcze zgoda, ale słowo choroba tu raczej nie pasuje.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Andrzej pisze:Ciekawy artykuł.
Wynika z niego, że homoseksulizm jest chorobą, anomalią wynikającą z jakiegoś chimeryzmu.
Ehhhh. Chciałeś aktualne stanowisko naukowe, to je zamieściłem, skoro wpadło mi w ręce. I odpowiada na postawione przez Ciebie pytanie. A co Ty sobie z tego wywnioskujesz, to już Twoja sprawa.
Dla mnie w tym artykule jest jedno istotne. Z tego artykułu jasno wynika, że metody psychoterapeutycznej reorientacji są w świetle przysięgi Hipokratesa przynajmniej dwuznaczne. Gorzej, że psychologowie takiej przysięgi nie składają. A jeszcze gorzej, że Polscy psychologowie zwykle nie znają się na medycynie i seksuologii (jedna z wielu wad systemu edukacyjnego).
Bastian pisze:Moment. Anomalią - może jeszcze zgoda, ale słowo choroba tu raczej nie pasuje.
W Encyklopedii nie ma pojęcia choroby. Wykładnią tego co jest jednostką chorobową a co nie jest <Wykaz chorób i zaburzeń WHO>. Miałem już to cudo w garści. Nie ma tam homoseksualizmu, natomiast są wymienione pewnie zaburzenia z nim związane (i to dobre kilka sztuk). Napiszę kiedyś jakiś felietonik, jak będę miał czas i ochotę te strzępy pozbierać. Więc pewnie nieprędko.
Ps. Również nie zauważyłem w/w sugestii w artykule. Raczej autor wydaje się dowodzić, że jest to cecha osobnicza, wynikająca ze specyficznego układu: hormony_matki/geny_płodu. A, czy jest ona anomalią? - owszem zgodzę się. Tylko co z tego wynika? Poza tym, że ludzie są różni. Tylko że to wiadomo już chyba od dawna.
[ Dodano: 2006-02-24, 20:47 ]
Ps. Ale znalazłem cuś w "Wikipedii":
No to coś mamy, ale dalej nijak nie ma sie to do treści artykułu"Choroba polega na uszkodzeniu funkcji lub struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego powoduje przekroczenie zdolności organizmu do adaptacji, co z kolei wywołuje niepożądane, szkodliwe następstwa."
A taki kogut jest homozygotyczny (sic!) i ma XX. A kurka - XY.Otóż ciężko powiedziec, że chromosm X jest "kobiecy" jeżeli wszyscy mężczyxni posiadają jedne, a kobiety dwa.
W końcu chyba sam pójdę na ten film.Szamot pisze:Wiesz. To nie pismo naukowe. natomiast cieszę się, że ktoś w naszych światłych mediach pokazał wreszcie pewne kwestie biologiczne, a nie po raz setny powtarza o uwiedzeniu, niedobrych rodzicach i inne teorie sprzed 30 lat.
Dlatego ja bym ten podział chromosomów traktował jako bardzo duże uproszczenie w celu umożliwienia laikowi wytrzymania lektury. Nie sądzę, by na poziomie badań naukowych rozpatrywano XY używając tej nomenklatury. Tu już wchodzą zbyt skomplikowane kominacje i zależności. Zreszta nawet po tym artykule już cośkolwiek widać. Chromosomy, Chimeryzmy (mikro i makro), dawki hormonów w takim, czy innym momencie. To powalone jak samolocik! A kobieta i mężczyzna już dawno rozpladły sie na czynniki pierwsze...Jarek pisze:A taki kogut jest homozygotyczny (sic!) i ma XX. A kurka - XY.Otóż ciężko powiedziec, że chromosm X jest "kobiecy" jeżeli wszyscy mężczyxni posiadają jedne, a kobiety dwa.
Na jaki film?W końcu chyba sam pójdę na ten film.Szamot pisze:Wiesz. To nie pismo naukowe. natomiast cieszę się, że ktoś w naszych światłych mediach pokazał wreszcie pewne kwestie biologiczne, a nie po raz setny powtarza o uwiedzeniu, niedobrych rodzicach i inne teorie sprzed 30 lat.
Ps. Fajnie, że wróciłeś
[ Dodano: 2006-02-24, 21:48 ]
Aaaa, ten!Szamot pisze:Na jaki film?
Czemu sam? Możemy zebrac ekipę. Przynajmnej zmobilizowałoby mnie to, bo sam się pewnie nie wybiorę. Nie przepadam za romansami.