Biorąc pod uwagę, że są to kontrakty na lat 10, niespecjalnie się dziwię, aczkolwiek w którymś momencie obszary działania z kontraktów zaczną się pokrywać i wówczas można się będzie zastanawiać, czy nie lepiej było podzielić na obszary mniejsze, ale częściowo się pokrywające.
Tylko że przez te 10 lat, wiele sie moze zmienić (o cenie ropy nawet nie chce mi sie wspominać), i w pewnym momencie może się okazać że któryś z przewozników stoi na krawedzi bankructwa, a co za tym idzie dojdzie do totalnych oszczedności, które wiadomo ze odbija sie na pasażerach.
Gdy okaże sie że oszczednosci beda sie wiazac z serwisem taboru, czyli dojdzie do sytuacji podobnych jak w MZA(prowizorka serwisowa).
Zaczna sie zwolnienia pracowników zaplecza technicznego, a potem nie zrealizowane kursy.
Nie wierzę w to ze nagle ktorys z przewozników bedacych w lepszej kondycji finansowej przejmie zadania bankruta.
Jesli nadal ZTM chce, aby wszystkie powierzone zadania były realizowane, powinien pójśc na rekę ajentom i MZA w celu zminimalizowania kosztów.
Tłumaczenie że ich to nie interesuje, gdzie dany przewoznik ma zajezdnie, jest conajmniej chore, gdyż wg:mnie powinni tam siedzieć ludzie myslacy, umiejacy conajmniej obslugiwać kalkulator i potrafic np:obliczyc koszty wyjazdu i zjazdu takiego wozu Mobilisu z Ursusa na DW.Wschodni, jako 120, a jednoczesnie takiego wozu PKSu z Utraty na cm.Wolski i wyciagnać wnioski dotyczace kwot.
Domniemywam że gdyby przeliczono wszystkie bezsensowne koszty zjazdów i wyjazdów w przeciagu miesiaca, to wyszła by kwota, mogaca niejednego przyprawić o zawrot glowy