piotram pisze:
Tylko co to za "wymiana", mówiąc oczywiście o używanych. Kraków też "wymienia" i w ten sposób wpadł w "używańcową pętlę". Takie tramwaje jeżdżą kilka lat i zaraz trzeba kombinować, co sprowadzić żeby je zastąpiło. W bajkę o tym, że to tylko chwilowo i za kilka lat sytuacja się poprawi, nie należy wierzyć - wprawdzie nowy tabor też jest kupowany, ale nie zastępuje on uzywanego, tylko... 105Na także te po NG....
Nie za bardzo - Kraków ma dwie zajezdnie i wobec obydwóch prowadzona jest nieco inna polityka:
W przypadku zajezdni Podgórze wymienia się dwuskłady akwariów na Bomboniery oraz robi NG stopiątek.
W przypadku zajezdni Nowa Hura sprowadza się regularnie szrot, któremu nie funduje się już NG, ale wymienia na "nowy". Ma to swoje uzasadnienie techniczne - bowiem dwuskłady stozłomek są droższe w utrzymaniu niż E1 z doczepką, a na niektóre linie nowohuckie (16, 17, 20, 21) wysyłanie składu stozłomek nie ma sensu, zaś solówka jest za mała - w takim wypadku wagon GT6, posiadający pojemność wystarczającą do obsługi tych linii, jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem - tzn, tańszym w utrzymaniu eksploatacji i lepiej dostosowanym do potrzeb przewozowych. Prawdopodobnie era używek skończy się dopiero za jakieś 10 lat, kiedy uda się wymienić zdecydowaną większość taboru na nowy.
W przypadku Warszawy zakup kilkudziesięciu używanych dwukierunkowców będzie z jednej strony doskonałym rozwiązaniem na czas remontów a z drugiej strony pozwoli na oszczędności przy NG i wymianę najbardziej sypiącego się taboru na taki, który pojeździ te kilka lat.
Wiadomo, że w przypadku Warszawy nie ma technicznej możliwości sprowadzania dużej ilości używek bez NG stozłomek, ale z drugiej strony przy takim parku taborowym te kilkadziesiąt używek na pewno wyjdzie taniej niż NG mocno wyeksploatowanych wozów.