solaris8315 pisze:Czyli w sumie można o NORMALNEJ komunikacji na poziomie europejskim zapomnieć, bo przez paru wygodnickich mamy linie typu 326, długie zakręcone i o słabej częstotliwości.
A z jakich przyczyn miałoby byc inaczej? Czy pamiętasz swe początki jako MKM? Czy rysowałeś kiedyś sobie trasy na mapie? Jak wyglądały? Dam sobie główke uciąc, że robiłeś linie z każdego miejsca w każde ( a przynajmniej ja tak robiłem) Potem może wbileś się do jakiegoś grona zapalenców i kazano Ci patrzeć na ilość taboru. Gdzieś poczytałeś, coś zaproponowałeś, ktoś Cię wyśmiał, bądź zadał pare trudnych pytań... I tak krok po kroku...
Niektórzy z nas poszli dalej. Zdobyli wykształcenie. Dowiedzieli sie o co w tym wszystkim chodzi. Może nie daj Panie jedyny jeszcze w to co mówią na studiach uwierzyli lub na swoje nieszczęście uwierzyli, że można tak w Warszawie działać. I że niekompetentne decyzje obserwowane od lat świadczą wyłacznie o bezmózgowiu decydentów. Wydaje się, że da sie to zmienić... Cóż może. Ale należałoby zmienić mentalnośc wszystkich z tych decydentów co jest niemożliwe. Gdyz decydenci nie muszą wchodzić na fora. Co ich dotyka? Głos ludu. Bo to on ich wybrał i on będzie głosował.
A lud (ten inteligentniejszy) korzystający z komunikacji ma gdzieś decydentów. Jak się nie zabiera do E-4 nie napisze pisma, tylko jedzie jak bydło czekając na budowę tramwaju, który byc może nigdy nie pojedzie bo wybuduja rurociąg w jego rezerwie terenu, kase ladując w linie metra w trybie przetargowym "włacz_stoper_i_buduj" zżerającą finansowo 1/2 inwestycji najbliższej dwudziestolatki.
Natomiast lud (ten dezinteligentniejszy, bądź nie dojeżdżający do pracy - więc mający dużo czasu) ma gdzieś bilans taborowy. Więc torpeduje władzę pismami wszelkiej władzy nadając ton jej spojrzeniu na komunikacje (i jej wyniki w sondazach). Co więc biedna władza ma robić? Przekazuje dalej. Prosi, grozi, telefonuje do prezydentów i innych takich. A prezydenci spanikowani kosztami metra i ryzykiem klapy swej kariery popychaja swoich podwładnych nieświadomi, że to 3 zmówione babcie z zakupami zbierały podpisy pod petycją być może np. w sprawie zamknięcia sklepu monopolowego.
Jaki tego efekt?
Ludzie do pracy jeżdżą w bydlęcych warunkach, a babcie z torbami trzęsa warszawską komunikacją, zamawiając sobie u burmistrza za publiczne pieniądze puste autobusy, z których skorzystają dwa razy w miesiącu. I nikt nie jest winien. Głos ludu!
A ZTM... Przecież od tego jest ZTM by ludziom robic dobrze. Tak jak po to jest informatyk, by w komputerze była klawiatura myszka ekran i kilka gier. Od tego jest za to mu płacą. Natomiast i informatyk i ZTM musi to złożyć by działało i odpowiada gdy nie zadziała. Zwłaszcza, że ten drugi działa za PUBLICZNE pieniądze.
I jeden i drugi jeśli jest profesjonalistą, a nie koniunkturalistą, który klepnie wszystko "na odwal się" aby działało, to czasem ma prawo powiedzieć: Nie, nie za tę kasę - nie stac Cie kliencie na takie wodotryski, lepiej kup więcej RAM-u, taboru, czy żelastwa_na_szyny)!
Co więc zrobić?
1) Próbować pogodzić babcie i ignorantów z tymi, którzy z komunikacji korzystają w sposób regularny na zasadzie Kto głośniejszy ten ważniejszy.
2) Realizowac politykę w sposób systemowy, przeprowadzić akcje marketingową uświadamiająca skutki podejmowanych działań, bądź ich zaniechania.
I dając pozytywnie odczuc te skutki!
3) Próbować pogodzić jedno z drugim, co poskutkuje i brakiem poprawy komunikacji przy cięciach komunikacyjnych i buntem emerytów w przypadku dowolnej zapaści komunikacyjnej o która nietrudno.
Cóż, do wyborów zostały 2 - 3 lata...
/przypominam o stopce/