MZA - patronat i przygotowanie nowych kierowców do pracy
Moderatorzy: Poc Vocem, Tyrystor, TranslatorPS
U mnie w Bydgoszczy każdy nowy "drajwer" musi zapoznać się z każdym bolidem. Ja zapoznawałem się z MAN-em, Jelczem, Volvem i Ikarusem. Po jednym dniu na każdym typie. Oczywiście uczysz się Volvem krótkim, to zdobywasz uprawnienia na Volvo długie i na odwrót. Po każdym typie patron podpisuje papierek, że zapoznał cię z obsługą danego typu.
Na dalsze typy-te najnowsze to już tylko po zajezdni kółko, co i jak na "zegarach", podpisik i już można pomykać Citarem.
Na dalsze typy-te najnowsze to już tylko po zajezdni kółko, co i jak na "zegarach", podpisik i już można pomykać Citarem.
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
A to w takim razie OK, ja tez nie czuje sie pewnie w cofaniu przegubem na placu...gregory5576 pisze:a jeżeli chodzi o cofaniem przegubem to raczej nie chodzi o brak umiejętności cofania ale oto że boi się to robić i nie wychodzi Jej to i stąd to stwierdzenie o braku umiejętności cofania w małe szczeliny(miejsce po innym wozie) i mało miejsca na placu, ale to przyjdzie z czasem tak Mi się wydaje
[ Dodano: Sob 04 Paź, 2008 13:20 ]
desert_eag pisze:Tak jak napisał rzeźnik, są różni patroni, tak samo jak różni są koledzy z pracy, kierownicy, dyspozytorzy.
Oprócz obsługi pojazdu i sterownika patron powinien dać kilka wskazówek praktykantowi jak jeździć po mieście pojazdem liniowym. Na kursie nikt nie nauczy nikogo delikatnego naginania przepisów i nie przyswoi odrobiny sprytu, dzięki któremu można zaoszczędzić te 5-10 minut nie robiąc nikomu krzywdy i funkcjonować na trasie przynajmniej z minimalnymi przerwami. Na kursie nikt nie wytłumaczy dokładnie jak zamykać i otwierać drzwi z minimalnymi stratami czasowymi, nie uszkadzając żadnego z pasażerów itd.
Na kursie uczymy się teorii, którą trudno odnieść później do często stresującej jazdy liniowej.
A tak na marginesie: Czy 0,60pln/h ma motywować patrona do wytężonej pracy nad praktykantem? Phi...
Oczywiście! pod tym względem masz 100% racje. Nie chodziło mi, że patron to odrębny zawód. Kierowca zdobył uprawnienia i kierowca odpowiada już od pierwszego dnia.desert_eag pisze:W zawodzie(?) patrona odpowiada się za życie ludzi?Wszak to praktykant zdobył prawo jazdy i kurs na przewóz osób. Patron tylko pomaga się odnaleźć.
Lecz ta pomoc patrona szczególnie dla tych mniej pewnych siebie swieżych kierowców jest niekiedy bardzo ważna i może mieć wpływ na jego dalszą i bezpieczną jazdę, bynajmniej w początkach swej samodzielnej jazdy. (tu mówie ze swojego doświadczenia. Ja miałem bardzo dobrego patrona i naprawde dzięki niemu mój pierwszy raz samodzielnej jazdy był dla mnie bezstresowy i czułem się dużo pewniej niż bym musiał się wszystkiego domyślać
Mój patron
NAUCZYŁ MNIE:
- obsługi sterowników kasowników i R&G
- przejazdu przez OC (myjka i kanał)
- wypełniania karty drogowej (choć to umiałem perfect już wcześniej)
- procedur wewnętrznych (np. wyjazd z tablicami czy bez tablic)
- dawał rady co do techniki prowadzenia
- nauczył obsługi SU18
- pokazał mi gniota i powiedział, jak go gasić
- ogólnych procedur zapisywania się z wolnego i sprawdzania wyprawki
NIE NAUCZYŁ MNIE:
- obsługi ikarusa (SU18 na stałe)
W czasie jazdy sobie rozmawialiśmy. Jak zobaczył po kilku dniach że umiem jeździć, nie zawsze patrzył na drogę i nie wtrącał się w moją jazdę (chyba że chciał mi przekazać wskazówki dotyczące akurat konkretnego skrzyżowania itp.). Bardzo mu za wszystko dziękuję, te 7 dni patronatu było dla mnie czystą przyjemnością (mimo że na rano
) i dobrym prologiem do rozpoczęcia samodzielnej jazdy. DZIĘKI! 
NAUCZYŁ MNIE:
- obsługi sterowników kasowników i R&G
- przejazdu przez OC (myjka i kanał)
- wypełniania karty drogowej (choć to umiałem perfect już wcześniej)
- procedur wewnętrznych (np. wyjazd z tablicami czy bez tablic)
- dawał rady co do techniki prowadzenia
- nauczył obsługi SU18
- pokazał mi gniota i powiedział, jak go gasić
- ogólnych procedur zapisywania się z wolnego i sprawdzania wyprawki
NIE NAUCZYŁ MNIE:
- obsługi ikarusa (SU18 na stałe)
W czasie jazdy sobie rozmawialiśmy. Jak zobaczył po kilku dniach że umiem jeździć, nie zawsze patrzył na drogę i nie wtrącał się w moją jazdę (chyba że chciał mi przekazać wskazówki dotyczące akurat konkretnego skrzyżowania itp.). Bardzo mu za wszystko dziękuję, te 7 dni patronatu było dla mnie czystą przyjemnością (mimo że na rano
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
levar pisze:W czasie jazdy sobie rozmawialiśmy. Jak zobaczył po kilku dniach że umiem jeździć, nie zawsze patrzył na drogę i nie wtrącał się w moją jazdę (chyba że chciał mi przekazać wskazówki dotyczące akurat konkretnego skrzyżowania itp.). Bardzo mu za wszystko dziękuję, te 7 dni patronatu było dla mnie czystą przyjemnością (mimo że na rano ) i dobrym prologiem do rozpoczęcia samodzielnej jazdy. DZIĘKI!
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
-
jacek
- Zbanowany
- Posty: 2505
- Rejestracja: 14 lip 2006, 10:18
- Lokalizacja: Ten co dostał zakaz pisania, bo pogocika upodlił
Zachecajcie tak dalej mlodych adeptowgregory5576 pisze:Chodziło Mi o to że patronat w takim stanie rzeczy to fikcja i stresowanie nowego pracownika. Nowy ma namiastkę tego co go czeka w pracy, nie poznając całości linii w zakładzie. Dochodzi do tego co dostanie po miesiącu przepracowanym, czyli tak zwana pensja. Na dodatek dodatkowe jakieś śmieszne obowiązki w postaci sprzedaży biletów, wysłuchiwanie pretensji nadzoru ruchu i dziwnych wpisów w kartę "brak umundurowania" "brak biletów" i zero tłumaczenia,że jeszcze się nie dostało i biletów i mundurów, a co za tym idzie upomnienia od kierownictwa za brak w/w co się równa składaniem wypowiedzeń po miesiącu pracy. I jak tu może być dobrze z kierowcami? Były już takie sytuacje ,że przy takiej rozmowie z kierownictwem tak się dzieje. I jeszcze pretensje pod tytułem "to patron panu/ni tego nie powiedział" Brak jakiejkolwiek motywacji dla świeżego pracownika, daje takie efekty jakie daje. No i jeszcze dostaje złomy do pracy nieraz na 8-10 godzin.
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
jacek pisze:Zachecajcie tak dalej mlodych adeptow
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
Heh.
Na szczęscie miałem rewelacyjnego patrona, który z humorem i w pozytywnej atmosferze wiele mi wytłumaczył.
Inna sprawa, że w ciągu siedmiu dni przeciętny praktykant nie nauczy się dobrze nawet 1/4 tego co go czeka. Nawet jeśli patron o czymś wspomni, to przy takim natłoku informacji niektóre rzeczy bardzo łatwo wylatują z głowy.
Na pomoc kolegów po fachu (niestety nie zawsze fachową) w większości wypadków można liczyć. Natomiast do większości dyspozytorów (którzy wiedzą najlepiej i bądź co bądź młodemu pracownikowi pomocni być powinni) lepiej w ogóle nie podchodzić i nie odzywać się. I dziwi się potem jeden pajac z drugim, że po tygodniu młodzież rezygnuje. Choć kolos zdaje się być nieco zmodernizowany, to nadal czuć smród układów z poprzedniego systemu. Patronaty to tylko mała część do poprawki.
Na szczęscie miałem rewelacyjnego patrona, który z humorem i w pozytywnej atmosferze wiele mi wytłumaczył.
Inna sprawa, że w ciągu siedmiu dni przeciętny praktykant nie nauczy się dobrze nawet 1/4 tego co go czeka. Nawet jeśli patron o czymś wspomni, to przy takim natłoku informacji niektóre rzeczy bardzo łatwo wylatują z głowy.
Na pomoc kolegów po fachu (niestety nie zawsze fachową) w większości wypadków można liczyć. Natomiast do większości dyspozytorów (którzy wiedzą najlepiej i bądź co bądź młodemu pracownikowi pomocni być powinni) lepiej w ogóle nie podchodzić i nie odzywać się. I dziwi się potem jeden pajac z drugim, że po tygodniu młodzież rezygnuje. Choć kolos zdaje się być nieco zmodernizowany, to nadal czuć smród układów z poprzedniego systemu. Patronaty to tylko mała część do poprawki.
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
desert_eag pisze:Heh.
Na szczęscie miałem rewelacyjnego patrona, który z humorem i w pozytywnej atmosferze wiele mi wytłumaczył.
Inna sprawa, że w ciągu siedmiu dni przeciętny praktykant nie nauczy się dobrze nawet 1/4 tego co go czeka. Nawet jeśli patron o czymś wspomni, to przy takim natłoku informacji niektóre rzeczy bardzo łatwo wylatują z głowy.
Na pomoc kolegów po fachu (niestety nie zawsze fachową) w większości wypadków można liczyć. Natomiast do większości dyspozytorów (którzy wiedzą najlepiej i bądź co bądź młodemu pracownikowi pomocni być powinni) lepiej w ogóle nie podchodzić i nie odzywać się. I dziwi się potem jeden pajac z drugim, że po tygodniu młodzież rezygnuje. Choć kolos zdaje się być nieco zmodernizowany, to nadal czuć smród układów z poprzedniego systemu. Patronaty to tylko mała część do poprawki.
Ja także w trakcie praktyk nauczyłem się wiele. Ale to zasługa patrona. Moim był Grzegorz z Piaseczna. Naprawdę sympatyczny i zainteresowany tym co robi.levar pisze:Mój patron
NAUCZYŁ MNIE:
- obsługi sterowników kasowników i R&G
- przejazdu przez OC (myjka i kanał)
- wypełniania karty drogowej (choć to umiałem perfect już wcześniej)
- procedur wewnętrznych (np. wyjazd z tablicami czy bez tablic)
- dawał rady co do techniki prowadzenia
- nauczył obsługi SU18
- pokazał mi gniota i powiedział, jak go gasić
- ogólnych procedur zapisywania się z wolnego i sprawdzania wyprawki
NIE NAUCZYŁ MNIE:
- obsługi ikarusa (SU18 na stałe)
W czasie jazdy sobie rozmawialiśmy. Jak zobaczył po kilku dniach że umiem jeździć, nie zawsze patrzył na drogę i nie wtrącał się w moją jazdę (chyba że chciał mi przekazać wskazówki dotyczące akurat konkretnego skrzyżowania itp.). Bardzo mu za wszystko dziękuję, te 7 dni patronatu było dla mnie czystą przyjemnością (mimo że na rano) i dobrym prologiem do rozpoczęcia samodzielnej jazdy. DZIĘKI!
A co do samych praktyk to w 1 dzień jeździłem przegubowym Ikarusem-lewarem, na drugi dzień Ikarusem-automatem, a później tylko SU. Tak więc przechodziłem przyśpieszony-awans zawodowy
To ja już widzę, czego Wam patroni nie mówią albo o czym nie przypominają. A moim zdaniem jest to istotne. I to prawda, że bardzo "świeży" kierowca z reguły o tym nie wie i tego nie stosuje, co w połączeniu z różnymi wpadkami na przykład przy hamowaniu raczej optymistycznie nie nastraja. Ale w końcu pierwszy tydzień w pracy zawsze jest najtrudniejszy. Dlatego najważniejsza jest wyrozumiałość i sympatia dla nowych kierowców.