Pisownia celowaGacek pisze:Co robi?
Bo jak nazwać sytuację kiedy zapakowany po dach wagon 105N nagle zostaje pusty? Pasażerowie teleportują sie do Metra.
EOT.
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
A to już byśmy musieli pogadać na tematy zawodoweboyhotelowy pisze:hm.....a co oznacza wg Ciebie bycie jednym organizmem miejskim??
Ale z drugiej strony nie można na siłę tworzyć aglomeracji z Warszawą z miastami zupełnie z nia nie związanymi więzami przestrzennymi i infrastukturalnymi (np Sochaczew)boyhotelowy pisze:aglomeracja ma byc scieżką do czegoś a nie rezultatem kreslenia mapek

Chciałbyś tego, że mieszkaniec Żyrardowa, Mińska M., Sochaczewa, czy innej miejscowości leżącej w podobnej odległości od Warszawy zasilił szeregi bezrobotnych? Myślisz, że 'zamieszkać w Warszawie' to takie tanie i proste? Droga komunikacja przede wszystkim zakończyłaby się wzrostem bezrobocia w okolicy ~ 50 km a nie spadkiem cen mieszkań/wynajmu w Warszwie.Teokryt pisze:Nie jestem też przeciwny samej komunikacji ale ma być ona szybka i wygodna ale nie tania. Na tyle droga musi być żeby komuś opłacało się zamieszkać w Warszawie zamiast dojeżdżać 50km do pracy.
Ae to nie problem warszawy że tamte MIASTA nie umieją ściągnąć inwestorów i stworzyć miejsc pracy. Idziemy na łatwiznę czyli pozbywamy sie bezrobocia wysyłając bezrobotnych do warszawy.JaBaal pisze:mieszkaniec Żyrardowa, Mińska M., Sochaczewa, czy innej miejscowości leżącej w podobnej odległości od Warszawy zasilił szeregi bezrobotnych?

póki jest to siła tymczasowa to nie ma problemu.JaBaal pisze:na 'tańszej sile roboczej', która dojeżdża do Warszawy do pracy, Warszawa traci?
Wzrosło by zainteresowanie inwestorów Siekierkami, Odolanami, Elsnerowem, Wawrem.Poza tym, gdyby dojazd był b. drogi, wówczas - prawo popytu i podaży - ceny wynajmu/kupna mieszkań wzrosłyby.
dotuje, dotuje i dotuje i kto na tym zyskuje? taki Sochaczew płaci w pewien sposób za bezrobotnych. Warszawa inwestuje coraz więcej i więcej nie dla swoich mieszkańców tylko dla przyjezdnych. Następuje przesunięcie kierunku inwestowania. Miasto wtedy skupia sie na tych dojeżdżających z Sochaczewa anie na swoich mieszkańcach gdzie płaca oni swoje podatki gdzie chcą korzystać z miejsc rozrywki i kultury na które nie ma pieniędzy bo coraz więcej pieniędzy idzie na infrastrukturę komunikacyjną. Rozpoczyna się pompowanie pieniędzy w komunikacje zamiast w inne rzeczy. Miasto puchnie od ludzi którzy nie mieszkają na jej terenie.JaBaal pisze:Ale nie widzę niczego niekorzystnego w tym, że przykładowo Sochaczew dotuje w jakiejś-tam formie dojazd do pracy swoich mieszkańców.
Ależ oczywiście. Gdyby pieniądze przeznaczyć pod przygotowanie szczegółowych Planów Zagospodarowania Przestrzennego, wyznaczeniu stref ekonomicznych, promowaniu swojego miasta jako wartego inwestowania to by było z korzyścią dla wszystkich. Im mniej by wydano na komunikacje tym więcej można by przeznaczyć na uatrakcyjnienie swojego miast.JaBaal pisze:Myślisz, że porównywalne środki finansowe inaczej wydane mogłyby stworzyć miejsca pracy dla tych ludzi na miejscu? Ja trochę wątpię.

Nie chodzi o koszta utrzymania bo te sa zależne od odlegości ale o koszta biletowe.Tm pisze:Albo same samorządy nie zgodzą się na wyższe ceny,

Berliński S-Bahn przewozi więcej ludzi, niż wszystkie spółki Grupy PKP razem wzięte. I jakoś nikt nie narzeka. Mam wrażenie, że chciałbyś ludzi pozamykać w swoich miasteczkach: niech Mińszczanin pracuje w Mińsku, a Sochaczewianin w Sochaczewie. Albo, jeśli chce pracować w Warszawie, to niech tu zamieszka. Pamiętam z delegacji do Dortmundu, że mieszkanie w odległości 50-80 km od miejsca pracy nie jest tam niczym niezwykłym.Teokryt pisze:Problem jest z Koleją która zabiera już znaczące ilości ludzi które wyładowują się w środku miasta.
nie tylko o to chodzi, w Warszawie są wyższe zarobki. Zresztą dla mnie nie ma różnicy, czy specjaliści są z Sochaczewa czy może z Nadarzyna... Jedno nie ma od drugiego (i odwrotnie) większych praw do pracy w Warszawie.Teokryt pisze:Idziemy na łatwiznę czyli pozbywamy sie bezrobocia wysyłając bezrobotnych do warszawy.
i jakże przystępne ceny!Teokryt pisze:dodatkowo w Warszawie samej jest jeszcze mnóstwo miejsca pod niską zabudowę.
Może zróbmy ograniczenia, że pracować można tylko w odległości 10 kilometrów od miejsca zameldowania?Teokryt pisze:Ae to nie problem warszawy że tamte MIASTA nie umieją ściągnąć inwestorów i stworzyć miejsc pracy.
Zauważ, że bardzo dużo osób mieszkających w Warszawie nie chce pracować na małopłatnych stanowiskach. I co w takim razie, jak odetniemy przyjezdnych?Teokryt pisze:Idziemy na łatwiznę czyli pozbywamy sie bezrobocia wysyłając bezrobotnych do warszawy.
A nie pomyślałeś o tym, że może ludzie NIE CHCĄ mieszkać w Warszawie, bo lepiej im się opłaca dojazd lub też są silnie związani ze swoją miejscowością?Teokryt pisze:Co innego dobrze wykształceni specjaliści. Jednak ci zarabiają tyle że mogli by wpierw wynająć apotem kupić mieszkanie tudzież się pobudować w bliskiej okolicy miasta.
To może zrobimy rejonizację odnośnie uczelni wyższych?Teokryt pisze:Dramaty są każdego roku przy rekrutacji gdzie do warszawy zwala się cała Polska na Uczelnie a przyszli studenci z jej bliskiego sa sąsiedztwa są wypychani poza listy przyjęć. Poza Marszawą na uczelniach sa puste miejsca i to na całkiem dobrych kierunkach. Mnie migracja kosztowała by stanowczo za dużo by np uczyć się w Wrocławiu.
No tak... "Panie ja jestem lepszy, bom Warszawiak, a Ty spadaj do swojego zaścianka"...Teokryt pisze:Nie jestem też przeciwny samej komunikacji ale ma być ona szybka i wygodna ale nie tania. Na tyle droga musi być żeby komuś opłacało się zamieszkać w Warszawie zamiast dojeżdżać 50km do pracy.
No więc samorządy mogą nie godzić na wysokie ceny biletów.Teokryt pisze:Nie chodzi o koszta utrzymania bo te sa zależne od odlegości ale o koszta biletowe.
Socjalizm.Teokryt pisze:Zawsze można wprowadzić ograniczenia wjazdu do miasta busów "spoza" umowy.
To nich zapłaci za swoje widzi-mi-sie. Za free nic nie będzie.Wolfchen pisze:Może zróbmy ograniczenia, że pracować można tylko w odległości 10 kilometrów od miejsca zameldowania?Każdy ma prawo pracować i mieszkać tam, gdzie mu się podoba.
Zbuduje się dla nich mieszkania o nieapartamentowym standardzie.Wolfchen pisze:Zauważ, że bardzo dużo osób mieszkających w Warszawie nie chce pracować na małopłatnych stanowiskach.
To niech przestanie im się opłacać. A argument o związaniu z miejscowością? Tylko w PL jest takie przywiązanie do ziemi. Jak by byli tak związani to by sie zainteresował i wspomógł swój samorząd by nie musiał jeździć tyle kilometrów na drugi koniec województwa.Wolfchen pisze:A nie pomyślałeś o tym, że może ludzie NIE CHCĄ mieszkać w Warszawie, bo lepiej im się opłaca dojazd lub też są silnie związani ze swoją miejscowością?
Przystępniejsze nie będą. Metro trzeba budować (sic!)MeWa pisze:i jakże przystępne ceny!
Specjalistę będzie stać na zapłacenie droższego biletu na podróżowanie. Specjalistę będzie stać na podróżowanie nawet własnym samochodem. Specjalistów jest w proporcji Pareto 20.MeWa pisze:Zresztą dla mnie nie ma różnicy, czy specjaliści są z Sochaczewa czy może z Nadarzyna... Jedno nie ma od drugiego (i odwrotnie) większych praw do pracy w Warszawie.
Spójrz na wielkość Berlina i jego układ przestrzenny a Warszawy...JaBaal pisze:Berliński S-Bahn przewozi więcej ludzi, niż wszystkie spółki Grupy PKP razem wzięte.
Czy dla operatora wózka widłowego ma to znaczenie gdzie pracuje? Wiadomo że jak ktoś się w Warszawie wykształcił na specjalistę od inżynierii oprogramowania to wiadomo ze takiej pracy nie znajdzie w Mińsku (a jak znajdzie to cud i dla niego dobrze) wiec musi jechać do Warszawy, ale zarobi znacznie więcej niż operator wózka widłowego.JaBaal pisze:Mam wrażenie, że chciałbyś ludzi pozamykać w swoich miasteczkach: niech Mińszczanin pracuje w Mińsku, a Sochaczewianin w Sochaczewie. Albo, jeśli chce pracować w Warszawie, to niech tu zamieszka.
Nie nie rejonizację tylko racjonalizacje wyboru. Paradoksem jest kiedy Wrocławianie studiują w Warszawie a Warszawiacy studiują we Wrocławiu. Obaj ponoszą dodatkowe koszty a efekt edukacyjny zależy od nich samych.Wolfchen pisze:To może zrobimy rejonizację odnośnie uczelni wyższych?
ładnie podsumowałeś swoją miejscowość.No tak... "Panie ja jestem lepszy, bom Warszawiak, a Ty spadaj do swojego zaścianka"...
Możesz jechać i 10 minut. Ale za te 10 minut dojazdu zapłacisz tyle żebyś przemyślał co wyjdzie taniej, czy mieszkać w Warszawie lub jego bliskim sąsiedztwie czy jednak poszukać innej pracy.Wolfchen pisze:Dodam tylko tyle, że z takiego Żyrardowa do Centrum jadę około 30 minut.
No to się nie zgodzą nie będzie wspólnego biletu i siedźcie w swoim sosie, to nie jest problem Warszawy.Tm pisze:No więc samorządy mogą nie godzić na wysokie ceny biletów.
Dlaczego by? Jeśli miasto nie będzie chciało spędu to może wprowadzić dodatkową opłatę dla prywatnych firm transportowych. Z zwykły wjazd do miast.a tak samo jak za wjazd samochodami osobowymi do centrum.Tm pisze:Socjalizm.

To zorganizują sobie własną komunikację. KMy tez się nie pozbędą własnych biletów.Teokryt pisze:No to się nie zgodzą nie będzie wspólnego biletu i siedźcie w swoim sosie, to nie jest problem Warszawy.
Nie, nie może.Teokryt pisze:Jeśli miasto nie będzie chciało spędu to może wprowadzić dodatkową opłatę dla prywatnych firm transportowych.
Ano dlatego, że jak się chce walczyć z wolnym rynkiem, to to jest właśnie socjalizm. Z nieukrywana satysfakcją dodam, że w takich sytuacjach rynek zwycięża.Teokryt pisze:Dlaczego by?
Narzucanie ludziom miejsca pracy jest delikatnie mówiąc chore...Teokryt pisze:To nich zapłaci za swoje widzi-mi-sie. Za free nic nie będzie.
Kto zbuduje?Teokryt pisze:Zbuduje się dla nich mieszkania o nieapartamentowym standardzie.
A ja chcę studiować w Gdyni. I jakoś uważam, że będzie to mi się opłacało. A uczelnię się wybiera według kierunków, renomy i innych jeszcze aspektów.Teokryt pisze:Nie nie rejonizację tylko racjonalizacje wyboru.
A przy okazji odstraszymy osoby, które nie jeżdżą do pracy, tylko w celach choćby rekreacyjnych... Gratuluję myślenia.Teokryt pisze:Ale za te 10 minut dojazdu zapłacisz tyle żebyś przemyślał co wyjdzie taniej, czy mieszkać w Warszawie lub jego bliskim sąsiedztwie czy jednak poszukać innej pracy.
A znasz pojęcie prestiżu w lokalizacji inwestycji albo też infrastruktury przemysłowej?Teokryt pisze:Bo teraz inwestor widząc rzesze niewykwalifikowanych pracowników w Mińsku nie zbuduje czegoś na co nie znajdzie pracowników.
Pokaż paragraf, który to umożliwia.Teokryt pisze:Jeśli miasto nie będzie chciało spędu to może wprowadzić dodatkową opłatę dla prywatnych firm transportowych.