No cóż, "kocham" uogólnienia, "oni" są winni tak czasem najłatwiej, w statystyki pewnie wszyscy nie uwierzą (i tu pełna zgoda), tylko spójrz co napisałem wcześniej, co komuś po statystyce, iż zapełnienie busa wynosi 50% jak tak naprawdę dla niego ten bus jest pełen a dla statystyki nie, nie bójmy się mówić o szczegółach, dajmy szansę poczuć ludziom, iż od nich też coś zależy (i tu nie głos tylkod ZTM tylko do większości tzw. konsultacji - prawie nigdy nie można poznać ich wyników - za mojej pamięci ZTM opublikował szerko info o wynikach konsultacji tylko po otwarciu Pl. Wilsona, później już nie - jeżeli się mylę to przepraszam i pokażcie je szczegółowo).jgas pisze:Radni Żoliborza nie raz udowodnili, że komunikacją miejską nie jeżdżą, nie wiedzą nawet jakimi trasami jeżdżą linie w ich dzielnicy. W statystyki i tak nie uwierzą, więc ZTM-owi pozostaje robić swoje kierując się rozsądkiem i nie zawracać sobie głowy pieniaczami i frustratami. Prowadzić konsultacje internetowe z zainteresowanymi mieszkańcami, z pominięciem darmozjadów i pieczeniarzy zwanych radnymi - takie jest moje prywatne zdanie.
Radni - co by o nich nie mówić - są wybrani przez mieszkańców danej dzielnicy, miasta, gminy, powiatu, województwa i w modelu demokracji przez nas stosowanym w RP reprezentantami swoich wyborców i tak jak oni odzwierciedlają ich poziom (swoją drogą ciekawie dziś w "Metrze" piszą o współodpowiedzialności, polecam) i w tym nie są jednomyślni w swoich poglądach, zapatrywaniach.
Konsultacje netowe też są potrzebne ale nie mogą być jedyną metodą (eliminuje to wielu obywateli) takie jest moje zdanie.
Pozdrowienia