A do tego sądzę, że miasto wcale by nie zwolniło takiej wspólnoty mieszkaniowej, która by otworzyła swoje podwórka dla wszystkich, z opłat za grunty pod tym podwórkiem. W koncu potrafią - i to jest dopiero skruczybyctwo - ściągać podatek gruntowy z gruntówm na których... jest droga publiczna.
Grodzenie miasta
Moderatorzy: Poc Vocem, Dantte
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
No wiesz, jakoś nikt nie wymaga od właściciela domku jednorodzinnego by do ogródka wpuszczał ludzi z ulicy by robili sobie grilla 
A do tego sądzę, że miasto wcale by nie zwolniło takiej wspólnoty mieszkaniowej, która by otworzyła swoje podwórka dla wszystkich, z opłat za grunty pod tym podwórkiem. W koncu potrafią - i to jest dopiero skruczybyctwo - ściągać podatek gruntowy z gruntówm na których... jest droga publiczna. ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
A do tego sądzę, że miasto wcale by nie zwolniło takiej wspólnoty mieszkaniowej, która by otworzyła swoje podwórka dla wszystkich, z opłat za grunty pod tym podwórkiem. W koncu potrafią - i to jest dopiero skruczybyctwo - ściągać podatek gruntowy z gruntówm na których... jest droga publiczna.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36268
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
A potem się będą ich dzieci dziwić, czemu koledzy innych odwiedzają czasami, a ich nie...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Spora część - jeśli nie wszystkie - agencji ochrony nie chce się "bawic" w dozorowanie terenu niezamkniętego. Co jest w sumie zastanawiające, że w gospodarcewolonorynkowej się takie rzeczy zdarzają - może jakaś "dżentelmeńska umowa"? 
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
-
Saper-1022
- Posty: 17
- Rejestracja: 18 mar 2006, 9:56
- Lokalizacja: Warszawa Wilanów
Właśnie dotknąłeś sedna sprawy: JEDNORODZINNEGO. Wiadomo, że części rodziny się nie wybiera i może człowiek chciałby się od teściowej odgrodzićinż. Glonojad pisze:No wiesz, jakoś nikt nie wymaga od właściciela domku jednorodzinnego by do ogródka wpuszczał ludzi z ulicy by robili sobie grilla
[edit] Notabene idąc tropem "myślenia" developerów możnaby w skrajnym przypadku pokusić się o ogrodzenie całej Warszawy. Będzie bezpieczniej, bo przecież ci z mazowsza to hołota, w przeciwieństwie do nas
Powstające obecnie nagminnie grodzone osiedla, zwane "gettami", są IMHO realnym problemem. Zarówno socjologicznym, jak i urbanistycznym. Dobrym przykładem skutków ich powstawania dla tkanki miejskiej jest obszar wschodniego Nowego Bemowa. Otóż w tamtym rejonie chodzi się już w wielu miejscach "korytarzami", to znaczy ścieżka, chodnik albo jezdnia są z obu stron obstawione wysokimi parkanami, które kierują człowieka wyznaczoną przez osiedle drogą. Człek się czuje niczym w labiryncie. I to pogrodzone są też stare, gierkowskie bloki. Zapewne było tak, iż developerzy pobudowali "getta" (w każdym wolnym miejscu w tamtej okolicy), mieszkańcy się wprowadzili i zaczęli np. swoje pieski wyprowadzać na tereny przylegające do starych bloków. To oczywiście musiało wkurzyć tambylców i postkutkowało odgrodzeniem się ich od nowobemowian z "gett". Zresztą wcale mnie to nie dziwi! Tyle tylko, że efekty ostateczne są żałosne! A przecież 100 metrów dalej są takie wspaniałe wzorce. Budynki estetyczne, niewysokie, z ładnymi, dużymi balkonami, parkingami podziemnymi, otoczone wypielęgnowanymi ogródkami i skwerkami, a przede wszystkim NIEOGRODZONE. Mogą IMHO z powodzeniem stanowić swietlany wzorzec "jak powinny wyglądać nowobudowane osiedla". I wcale nie są ani zdewastowane, ani brudne ani nic w tym stylu. A więc jednak można normalnie budować w dzisiejszych czasach w Warszawie i normalnie w takich osiedlach mieszkać.
Tymczasem "getta" buduje się już niemal w lasach (też nieopodal). Czy przed wilkami i niedźwiedziami się oni tam barykadują, czy jak? W środku Bródna czy Wrzeciona - jestem jeszcze skłonny zrozumieć. Ale na obrzeżach lasu, z dala od starych blokowisk?!
A moze jest po prostu tak (sam tego doświadczyłem kupując mieszkanie, kiedy zdesperowany sięgnąłem także po rynek pierwotny
), że to nie nabywcy za wszelką cenę chcą tak mieszkać, tylko po prostu nie mają wyboru? Bo ktoś mundry wpadł kiedyś na tak "genialny" pomysł, jak "poprawa bezpieczeństwa mieszkańców poprzez ich odgrodzenie od reszty świata" i teraz wszystko bezrefleksyjnie przyjmuje to za jedyne możliwe rozwiązanie. I inne osiedla po prostu nie powstają
Ciekawe do jakich absurdów i patologii społecznych musimy dojść, żeby ktoś kiedyś wpadł na pomysł ograniczenia powstawania tego typu zabudowy ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
Tymczasem "getta" buduje się już niemal w lasach (też nieopodal). Czy przed wilkami i niedźwiedziami się oni tam barykadują, czy jak? W środku Bródna czy Wrzeciona - jestem jeszcze skłonny zrozumieć. Ale na obrzeżach lasu, z dala od starych blokowisk?!
A moze jest po prostu tak (sam tego doświadczyłem kupując mieszkanie, kiedy zdesperowany sięgnąłem także po rynek pierwotny
Ciekawe do jakich absurdów i patologii społecznych musimy dojść, żeby ktoś kiedyś wpadł na pomysł ograniczenia powstawania tego typu zabudowy
- chruscik
- Dysklawiaturzysta
- Posty: 1209
- Rejestracja: 11 mar 2006, 9:17
- Lokalizacja: 411101 - Rakowiec
- Kontakt:
Moim zdaniem ogrodzone osiedla to bardzo dobry pomysl... Czuje sie tam bezpiecznie po 23... u umnie oc prawda nie ma ogrodzenia... ale sa kamery i ochrona... ale z ogrodzenia bylbym zadowony... nie poto sie placi duze pieniadze za mieszkanie aby czuc sie w nim albo w jego najblizszej okolicy nie bezpiecznie...
MOBILIS Ursus
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
A co, podatków nie płacą?Rosa pisze:Też uważam że to dobry pomysł, tylko niestety ci co sie ogrodzili lubią zza swojego ogrodzenia wychodzić a to mi juz sie mniej podoba.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Ja też płacę. I nie życzę sobie getciarzy na terenie otaczającym mój blok, tak jak oni nie życzą sobie mnie na własnym terenie. A grodzić nie mam zamiaru i tyle, bo mi się nie chce. A co, nie wolno mi? Podatków nie płacę?!inż. Glonojad pisze:A co, podatków nie płacą?Rosa pisze:Też uważam że to dobry pomysł, tylko niestety ci co sie ogrodzili lubią zza swojego ogrodzenia wychodzić a to mi juz sie mniej podoba.
Co do zakazywania wychodzenia getciarzom z gett: jak się po ulicach i terenach miejskich publicznych chcą szwędać, to niech się szwędają - faktycznie zabronić im nie możemy. Ale od reszty - wara! Niech sobie wirtualny mur wyobrażą i 3mają się z daleka. I chociaż nie bardzo możnaby ich ogrodzić i 3mać pod kluczem, to już o egzekwowanie zakazu wstępu na nieswoje i niepubliczne (dopóki nie zdemontują swoich ogrodzeń) pokusić się można.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36268
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
dennis pisze:3mają
Dennis, zlituj się...dennis pisze:3mać
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- chruscik
- Dysklawiaturzysta
- Posty: 1209
- Rejestracja: 11 mar 2006, 9:17
- Lokalizacja: 411101 - Rakowiec
- Kontakt:
Poprzeczytaniu pierwszych postow tego tematu, mozna dojsc do wniosku, ze mieszkancy mariny to idoci
to, ze sa bogaci i chca czuc sie bezpieczniej to moim zdaniem nic dziwnego... (ale o zaniach sie nie dyskutuje:) kazdy ma prawo do swojego) Ja sam sie nie czuje bezpiecznie chocby na mokotowie... A co tu mowic o prawobrzeznych czesciach stolicy jak np Praga.
Sam mieszka ok 600 m ok mariny, nawet mialem plany tam sie przeprowadzic
ale 9/m2 mies to sporo 
Ogolnie mieszkaja tam ludzie bogaci, nieda sie tego ukryc wiec sie boja o wlasna kase
)
pzdr
Sam mieszka ok 600 m ok mariny, nawet mialem plany tam sie przeprowadzic
Ogolnie mieszkaja tam ludzie bogaci, nieda sie tego ukryc wiec sie boja o wlasna kase
pzdr
MOBILIS Ursus