Pchają się nawet, jeśli dyżurny nada informację o czasie do przyjazdu następnego składu.fraktal pisze:A pasażerowie i tak nie wiedzą, że metro jeździ częściej, więc wpychają się do pierwszego pociągu,
Przy mniejszej liczbie pociągów skład wcale nie będzie mniej opóźniony (a nawet bardziej, bo ta sama liczba pasażerów przypadać będzie na mniejszą liczbę pociągów). Konkluzja raczej absurdalna, że trzeba wycofać dodatkowe pociągi.fraktal pisze: Opóźniony skład powoduje zaś swoistą reakcję łańcuchową, bo dopóki jeden skład nie odjedzie z peronu, drugi nie może wjechać i musi stać w tunelu.
Raczej? Nie podpierałbym się jednak LU z uwagi na licznie występujące tam utrudnienia w ruchu.Piotrek pisze:Z drugiej strony jakoś na Northern Line w szczycie pociągi odchodzą dosłownie co chwila i zatorów raczej nie ma
Co prawda Northern line straciła przydomek Misery line, ale co jakiś czas powraca dyskusja o potrzebie podziału linii i segregacji ruchu (co jakiś czas wdrażany jest rozkład "under failure conditions"). W drugim miesiącu sierpnia było 8 zdarzeń wpływających na opóźnienie wynoszące 15 minut lub więcej, 10 stacji było zamkniętych na 15 minut lub więcej. Czas jazdy przekroczony średnio o ok. 3,7 min. Pod względem liczby przejechanych kilometrów i uruchomionych pociągów wypada i tak bardzo dobrze (zwłaszcza względem innych linii), ale poniżej poziomów otrzymywanych w Warszawie.