Nie można wstać, pochodzić i rozprostować nóg, polskie drogi często pozostawiają bardzo wiele do życzenia - nieprzyjmnie czyta się książkę, gdy trzeba jednocześnie amortyzować wstrząsy. Raz trafisz na złomowate H9, innym razem nowego i wygodnego Lionsa. Poza tym, zdarzało mi się już nie zmieścić się do autobusu PKS, do pociągu mieszczę się zawsze. Kibelki w autobusie są chyba straszliwie rzadko, a jeszcze rzadziej można z nich korzystaćWolfchen pisze:Czasem są kibelki, ale raczej na cienkofraktal pisze:Najgorszy problem z PKS-em, to oprócz zdrętwiałych nóg, jest problem, co będzie, jak komuś się zachce pójść za potrzebą w trakcie jazdy.
Ogólnie opowiadam się stanowczo za pociągiem, lecz są oczywiście trasy, na których autobus jest lepszy.