Nie. Daję przykład, że nawet w PL, to co miasto, to inna praktyka.Adam G. pisze:ona leży na zachodzie?
Czepiasz sięAdam G. pisze:przy małych kabinach jest to dość trudne![]()
Nie, niańka nowego kierowcy...Adam G. pisze:mamusia?
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Nie. Daję przykład, że nawet w PL, to co miasto, to inna praktyka.Adam G. pisze:ona leży na zachodzie?
Czepiasz sięAdam G. pisze:przy małych kabinach jest to dość trudne![]()
Nie, niańka nowego kierowcy...Adam G. pisze:mamusia?
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1644727 ... omosc.htmlTVN Warszawa pisze:Kierowca 507 zaatakowany. "Nie chciał zawiadamiać policji"
Dwóch pijanych i agresywnych nastolatków zaatakowało wieczorem na pętli kierowcę autobusu linii 507. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Kierowca nie powiadomił służb o zdarzeniu. Jak na ironię kilka godzin wcześniej przedstawiciele MZA zapewniali, że w komunikacji miejskiej jest bezpiecznie. O napadzie poinformował nas internauta na skrzynkę warszawa@tvn.pl.
- Około godziny 18.00 miało miejsce zdarzenie na pętli autobusowej 507 na Bemowie. Został pobity kierowca - pisze warszawiak507.
Wrzucili mu butelkę
- Jak relacjonuje kierowca, dwóch młodych i pijanych ludzi już w trakcie jazdy zachowywało się agresywnie. Na pętli wrzucili do autobusu butelkę i zbiegli. Zbili szybę a odłamkami szkła został trafiony sam kierowca. Na szczęście nie groźnie - opowiada Sławomir Ślubowski, przedstawiciel MZA.
Policja ani straż miejska nie odnotowała takiego zdarzenia. Dlaczego? - Kierowca zawiadomił bazę, ale nie chciał zawiadamiać policji. Może się bał? Przekonywał też, że ich nie rozpozna, bo było już ciemno - powiedział Ślubowski.
Będzie bezpieczniej
Kilka godzin przed tym incydentem w studiu TVN Warszawa, przedstawiciele MZA opowiadali o bezpieczeństwie w komunikacji miejskiej. - Jest bezpiecznie, ale chcemy spełniać najwyższe europejskie normy - mówił Adam Stawicki, rzecznik MZA. I zapowiedział, że jego firma zamierza w najbliższych dwóch latach objąć 40 procent taboru monitoringiem online. Dzięki temu operator będzie miał nie tylko kontakt z kierowcami, ale też będzie widział, co dzieje się w pojazdach.
- To bardzo ważne, bo umożliwi nam wezwanie odpowiednich służb i uprzedzenie ich, z jakim problemem będą miały do czynienia, a nawet którymi drzwiami mają wsiąść - tłumaczył Stawicki.
Zapowiedział, że jeszcze w tym roku podwoi się liczna autobusów z kamerami - będą stanowiły już 40 proc. taboru MZA.
Mundurowi w komunikacji
Na tym nie koniec zmian w MZA. Dział bezpieczeństwa przeszedł gruntowną reorganizację. Firma zatrudniła byłych pracowników policji, wojska i straży pożarnej. To oni doradzają, jak powinien działać system monitoringu. Na co stawiają? Przede wszystkim na kamery i ochronę.
- Prowadzimy rozmowy z firmami ochroniarskimi. Są zaawansowane - poinformował szef działu bezpieczeństwa MZA Adam Bogusz. Decyzje o tym, które linie będą objęte ochroną w pierwszej kolejności właśnie zapadają. - Nie mogę jeszcze powiedzieć, które konkretnie, ale na pewno będą to te, w których jest najwięcej problemów. Rozmawiamy o tym z policją i strażą miejską - zapewnił.
Zaczęło się od kosza
Zachowanie zaatakowanego kierowcy tym bardziej zastanawia, że to właśnie od chuligańskiego wybryku zaczęła się tragedia na Woli. Tam dwóm nastolatkom, którzy wrzucili do tramwaju kosz na śmieci uwagę zwrócił policjant, Andrzej Struj. Został przez nich zadźgany nożem.
par
Kiedyś trzy takie "kwiatki" i na maturze był niedosteteczny. A dzisiaj... Dzisiaj się zostaje dziennikarzem.Bernard pisze:Na szczęście nie groźnie
A tutaj co autor miał na myśli? Cóż więc miał robić kierowca? Również dać się zadźgać nożem?Bernard pisze:Zaczęło się od kosza
Zachowanie zaatakowanego kierowcy tym bardziej zastanawia, że to właśnie od chuligańskiego wybryku zaczęła się tragedia na Woli. Tam dwóm nastolatkom, którzy wrzucili do tramwaju kosz na śmieci uwagę zwrócił policjant, Andrzej Struj. Został przez nich zadźgany nożem
Tyle że autobus, jak każdy pojazd w ruchu, miał jednego kierowcę. A ten drugi pan to był zwykły pasażer i żadnych w związku z tym obowiązków (sprawdzić, czy nie patron!)Rosa pisze:Widac jak całkowicie rózne podejscie moga prezentować ludzie z jednej zajezdni. Brawa dla jednego, nagana dla drugiego.
http://www.zw.com.pl/artykul/451228_Och ... erow_.html![]()
Ochroniarze zbyt brutalni dla pasażerów?
Dwóch ochroniarzy z agencji Skorpion odpowie przed sądem za poturbowanie pasażera tramwaju linii 35. Policja przedstawiła im zarzuty karne.
O zajściu pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku. Agenci 20-letni Mariusz Ż. i 25-letni Kamil K. towarzyszyli wtedy kontrolerom Zarządu Transportu Miejskiego podczas pracy. W tramwaju linii 35 na Marszałkowskiej obezwładnili pasażera Aleksandra Turleja przy pomocy gazu pieprzowego. Warszawiak jest drobnej budowy ciała. Nie był agresywny wobec mundurowych. Mimo to skuli go kajdankami i połamali legitymację radcy prawnego.
Policja dość długo wyjaśniała sprawę. W trakcie postępowania wyszło na jaw, że obaj ochroniarze nie mieli licencji. Funkcjonariusze zdecydowali się postawić im zarzuty karne. Powód – przekroczenie uprawnień i naruszenie dóbr osobistych pasażera komunikacji miejskiej.
Jeden z ochroniarzy Kamil K. przyznał się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze. Domaga się dla siebie roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Drugi nie przyznaje się do winy. W tym tygodniu akt oskarżenia trafił do sądu.
Agencja Skorpion nie chce komentować sprawy. – Żadna informacja ani o zarzutach, ani tym bardziej akcie oskarżenia do nas nie dotarła – mówi Andrzej Mazurowski reprezentujący Skorpiona.
Mimo opisywanych przez media nadużyć Skorpion wygrał kolejny przetarg ZTM na ochronę pasażerów przez następny rok. Dlaczego?
– Zarzuty dotyczą konkretnych ochroniarzy, a nie całej firmy – mówi rzecznik ZTM Igor Krajnow. – Akty agresji wobec pasażerów absolutnie nie mogą się powtórzyć. Jeśli się przytrafią, będziemy surowo egzekwowali kary umowne, które daje nam nowa umowa
Ciekawe użycie nazwiska i inicjałów... Pasażer się zgodził?Bernard pisze:Agenci 20-letni Mariusz Ż. i 25-letni Kamil K. towarzyszyli wtedy kontrolerom Zarządu Transportu Miejskiego podczas pracy. W tramwaju linii 35 na Marszałkowskiej obezwładnili pasażera Aleksandra Turleja
Czyli wiadomo co im powiedziałRosa pisze:Własciwy kierowca autobusu się nie odzywał a po prostu na najblizszym przystanku poszedł do tamtych (sam, bez kolegi), cos im powiedzial i tamci od razu opuscili wóz.
Bo w MZA kontaktami z mediami zajmują się chyba wszyscy, do których te media akurat podejdą z kamerą czy mikrofonem. Kierowcy, mechanicy, rzecznicy, kierownicy. I w efekcie każada redakcja może sobie dowolnie uzywać na tej firmie, bo niezadowolonego kierowcę nietrudno znaleźć, a jak jeszcze go umiejętnie podejść, to można zmontować dowolny materiał na dowolny temat. Moim zdaniem, jeśli jeszcze tego nie ma, to powinien zostać jak najszybciej wprowadzony zakaz udzielania wypowiedzi dla prasy osobom nieuprawnionym.prosper5250 pisze:Dlaczego rzecznik Stawicki nie zajmuje się kontaktem z mediami na wyłączność?