drapka pisze:Tak się zastanawiam, czytając to wszystko: czy w Polsce na kolejach (ja ciągle uważam, że koleje to powinny być koleje, nie jakieś wynalazki typu PR, IC, KM, które tylko utrudniają życie sobie nawzajem i pasażerom) będzie kiedykolwiek normalnie.
A nie tak, że jak przyjedzie czysty i puntualny pociąg, to się o tym opowiada jak o ufo
Mierzyłem się niegdyś na zajęciach z tematem organizacji kolei i przyznaję Ci trochę racji, że to całe rozklasyfikowanie przewozów niczemu dobremu nie służy. Niemniej ogarnięcie tego wszystkiego jest naprawdę sztuką. PKP chcąc nie chcąc muszą uwzględniać takie czynniki jak możliwa do realizacji wielkość przewozów, załadunek wagonów w dzień roboczy (a jest ich mój drogi kilkanaście tysięcy), wszystko przy zachowaniu zdolności obecnych punktów ładunkowych. Ludzie to nie maszyny, system zarządzania kolejowymi punktami węzłowymi do najprostszych nie należy (może niech się Gacek lub Rufio wypowie); tu pociąg towarowy, tam ekspresowy, pospieszne między stacjami rozrządowymi o różnych obszarach ciążenia, a mogą mieć jeszcze w oznaczeniu trzecią literkę (M lub L, w zależności czy kurs jest manewrowy czy lokalny, lokalny może być w dodatku jeszcze graniczny...). Ja bym pewnie ogłupiał pierwszego dnia w robocie, gdybym miał się za to zabrać.
My sobie możemy utyskiwać na Warszawę, ale są w miejsca, w których jest gorzej, a przewozy kolejowe to cała siatka, gdzie masz jeszcze inny podział itepe. To jest moloch i albo ktoś to sprywatyzuje inwestując w systemy skomputeryzowanego zarządzania, albo figa. Tyle.