Tolerancja i mniejszości

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Szamot
Posty: 2278
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Szamot » 15 lip 2010, 19:20

Niedawno była afera, jak ktoreś z państw europiejskich zakazalo wieszania krzyzy w urzędach (czy to aby nie byla również Francja?).

OK, Pinku, kultury miejscowe, kulturami. Ale może w takim razie w Meksyku wprowadzimy zakaz demonstrowania jakiegokolwiek wyznania religijnego procz filozofii Majów i Azteków? Przeciez to one sa kulturowo związane z tamtym terytorium. Reszta to podobna "stonka". A w Polsce Światowida. No bo Jaki przedział czasu decyduje o wpisaniu danej kultury do tradycji terenu? 100 lat? 500? a może 5000?

OK. Moim zdaniem sa dwie ścieżki jeśli dane państwo decyduje sie na laicyzację systemu państwowego. Jest to albo ograniczenie demonstracji wszystkich wyznań do sfery pozapublicznej (wygląda na to, że w te strone idzie Francja), albo przyzwolenie na te demonstracje w ramach przestrzeni publicznej w ramach poszanowania praw kultur alternatywnych do tegoż (coś na kształt modelu polskiego). Przyznaję, że kiedyś byłem zwolennikiem tego pierwszego, teraz nie mam zdania.

Owszem mam zastrzezenia do podstaw teologicznych Islamu, moim zdaniem sa wielokrotnie bardziej niebezpieczne niż katolickie, które (no może poza kilkoma księgami Starego Testamentu), wydają się przynajmniej w zalożeniach teoretycznych dość nieszkodliwe. Ale należy pamietać, że każde restrykcje powodują bunt i radykalizację postaw. IMO trzeba rozmawiać - o ile jest z kim. I stąd moja wątpliwość z akapitu wyżej.

[ Dodano: Czw 15 Lip, 2010 ]
Rosa pisze: A co do spotkania to bardzo chetnie :)
A na antymanifę idziesz? Bo ja pewnie pójdę obejrzeć jak eurogeje szaleją. Nie jestem przekonany do samej idei zrobienia tej imprezy tu i teraz, ale przynajmniej sobie porównam moje wyobrażenia z rzeczywistością. Bo polskie parady (wbrew próbom ich ubarwienia przez wszelkie media), wstyd przyznać sa bardzo szare i nudne.

Jarek! Dołączasz do piwnej reprezentacji antymanifestantów, co by Rosie nie było samotnie? Ktos jeszcze?

Rosa
Posty: 4490
Rejestracja: 20 gru 2005, 14:47
Lokalizacja: os Wilga

Post autor: Rosa » 15 lip 2010, 20:19

Szamot pisze: A na antymanifę idziesz? Bo ja pewnie pójdę obejrzeć jak eurogeje szaleją. Nie jestem przekonany do samej idei zrobienia tej imprezy tu i teraz, ale przynajmniej sobie porównam moje wyobrażenia z rzeczywistością. Bo polskie parady (wbrew próbom ich ubarwienia przez wszelkie media), wstyd przyznać sa bardzo szare i nudne.
Nie jestem wojujacym antygejowcem więc wybieram dzialkę i spokój lasu :)

Tak szczerze mowiąc to uwazam że ta gejowska demonstracja przyniesie temu środowisku wiecej strat niż korzyści (podobnie jak jest z masa kretyniczną) wiec w sumie powinienem byc zadowolony ze wojujacy z róznych panstw chca sobie strzelac w stope.

Szamot
Posty: 2278
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Szamot » 15 lip 2010, 22:02

Ja z kolei nie jestem zjawiskiem zachwycony. Jak już kiedys pisalem uważam, że to nie pora na robienie publicznego pokazu kultury Queer, w momencie jak w tym kraju co drugi obywatel nie ma pojęcia co to właściwie jest homoseksualizm. Ale nie chce nic oceniac poki nie zobacze.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 16 lip 2010, 10:52

Szamot pisze:OK, Pinku, kultury miejscowe, kulturami. Ale może w takim razie w Meksyku wprowadzimy zakaz demonstrowania jakiegokolwiek wyznania religijnego procz filozofii Majów i Azteków? Przeciez to one sa kulturowo związane z tamtym terytorium. Reszta to podobna "stonka". A w Polsce Światowida. No bo Jaki przedział czasu decyduje o wpisaniu danej kultury do tradycji terenu? 100 lat? 500? a może 5000?
Ale o czym Ty mówisz? Czy kult Światowida kształtuje w jakiś sposób cywilizację zachodnią, do której należymy? Nie. Cywilizacja Zachodu opiera się przede wszystkim na chrześcijaństwie oraz na nauce, dodać tu jeszcze można wspominaną część humanistyczną, luźno nawiązującą do antycznej Grecji i Rzymu. To, że chrześcijaństwo słabnie obecnie to inna sprawa. Grunt, że islam do tej kultury nie należy, jest jej obcy. To, co się obecnie dzieje to jest "instalowanie" się innej kultury na łonie Zachodu. Reakcja Francuzów JEST zatem reakcją obronną. Jest symptomem konfliktu cywilizacji.
OK. Moim zdaniem sa dwie ścieżki jeśli dane państwo decyduje sie na laicyzację systemu państwowego. Jest to albo ograniczenie demonstracji wszystkich wyznań do sfery pozapublicznej (wygląda na to, że w te strone idzie Francja), albo przyzwolenie na te demonstracje w ramach przestrzeni publicznej w ramach poszanowania praw kultur alternatywnych do tegoż (coś na kształt modelu polskiego). Przyznaję, że kiedyś byłem zwolennikiem tego pierwszego, teraz nie mam zdania.
W porządku, ale sprawa muzułmanów właśnie nie zasadza się tylko na laicyzacji kraju, tylko na tym, co zauważył Rosa i co ja staram się tu wyłożyć.
Owszem mam zastrzezenia do podstaw teologicznych Islamu, moim zdaniem sa wielokrotnie bardziej niebezpieczne niż katolickie, które (no może poza kilkoma księgami Starego Testamentu), wydają się przynajmniej w zalożeniach teoretycznych dość nieszkodliwe. Ale należy pamietać, że każde restrykcje powodują bunt i radykalizację postaw. IMO trzeba rozmawiać - o ile jest z kim. I stąd moja wątpliwość z akapitu wyżej.
Jeżeli ograniczanie islamu na łonie państw zachodnich doprowadzi do coraz ostrzejszych konfliktów, itp. to wyjście będzie jedno - trzeba będzie "elementu konfliktowego" zwyczajnie się pozbyć. W sensie odesłać ich z kwitkiem. Alternatywa jest tylko jedna - zdaniem niektórych już nieunikniona - a brzmi: islamizacja Zachodu.
Wcale się nie dziwię, bo Dania jest w strefie Schengen i nie może ograniczać prawa do swobodnego przepływu osób. Oczywiście, na osiedlenie się trzeba mieć zezwolenie, ale w przypadku obywateli państw UE, jest to formalność.
Ale tu, o ile pamiętam, bynajmniej nie chodziło o członków państw UE, a właśnie jakichś Turków, itp.
Ale przecież chrześcijanie robili to samo. W pierwszych wiekach naszej ery) I obronę przed tym napływem nazywa się rzezią (choćby prześladowania za czasów Nerona - a w tamtych czasach to właśnie była reakcja obronna). Ale to już zdaje się inny temat ;)
Tak, to inny temat. Ale owszem - robili. Siłą chrześcijaństwo wdarło się w kulturę, której było obce. Siłą się też broniono. Tak to się odbywa. I tak też pewnie będzie z muzułmanami, bo oni raczej nie dadzą się zlaicyzować. Chociaż... może obędzie się bez walki - Zachód w obawie przed pokalaniem ich praw od razu wywiesi białą flagę. Zobaczymy, jak będzie. Ale jedno chyba można założyć już teraz - nie będzie miło.

Szamot
Posty: 2278
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Szamot » 17 lip 2010, 2:22

Pink pisze:
Szamot pisze:OK, Pinku, kultury miejscowe, kulturami. Ale może w takim razie w Meksyku wprowadzimy zakaz demonstrowania jakiegokolwiek wyznania religijnego procz filozofii Majów i Azteków? Przeciez to one sa kulturowo związane z tamtym terytorium. Reszta to podobna "stonka". A w Polsce Światowida. No bo Jaki przedział czasu decyduje o wpisaniu danej kultury do tradycji terenu? 100 lat? 500? a może 5000?
Ale o czym Ty mówisz? Czy kult Światowida kształtuje w jakiś sposób cywilizację zachodnią, do której należymy? Nie. Cywilizacja Zachodu opiera się przede wszystkim na chrześcijaństwie oraz na nauce, dodać tu jeszcze można wspominaną część humanistyczną, luźno nawiązującą do antycznej Grecji i Rzymu. To, że chrześcijaństwo słabnie obecnie to inna sprawa. Grunt, że islam do tej kultury nie należy, jest jej obcy. To, co się obecnie dzieje to jest "instalowanie" się innej kultury na łonie Zachodu. Reakcja Francuzów JEST zatem reakcją obronną. Jest symptomem konfliktu cywilizacji.
A dlaczego nie kształtuje? Czy ksztaltowałby gdyby nie inwazja Katolików (pojecie Chrześcijaństwa pozwolę zostawic sobie dla pokoleń wcześniejszych)?

Naprawde nie chce oceniać obecnych ruchów władz Francji, oraz potencjalnych ruchów wyznawcow Islamu. Probuję tylko stając na chwilę z boku tej zabawy pojąc z czysto logicznego punktu widzenia gdzie jest granica dopuszczalności moralnej tego typu "instalacji"? Póki co nie odpowiedziałeś na to pytanie przedstawiając wylacznie fakty do ktorych znaczenia akurat nie mam żadnych wątpliwości.
Ale przecież chrześcijanie robili to samo. W pierwszych wiekach naszej ery) I obronę przed tym napływem nazywa się rzezią (choćby prześladowania za czasów Nerona - a w tamtych czasach to właśnie była reakcja obronna). Ale to już zdaje się inny temat ;)
Tak, to inny temat. Ale owszem - robili. Siłą chrześcijaństwo wdarło się w kulturę, której było obce. Siłą się też broniono. Tak to się odbywa. I tak też pewnie będzie z muzułmanami, bo oni raczej nie dadzą się zlaicyzować. Chociaż... może obędzie się bez walki - Zachód w obawie przed pokalaniem ich praw od razu wywiesi białą flagę. Zobaczymy, jak będzie. Ale jedno chyba można założyć już teraz - nie będzie miło.
Ale pytanie po co się tłuc? Nie jestem Muzułmaninem, ale naprawde nie przeszkadza mi jakaś chusta na twarzy, jesli tylko osoby w tych chustach nie wchodza na teren mojej osobistej wolności, czy bezpośrednio, czy pośrednio. Podobnie nie przeszkadzają mi ludzie w koloratkach na ulicach poki nie probuja na mnie wywrzec bezposredniej presji, bądź pośredniej poprzez np. nauki społeczne. Nie obawiam się zresztą ani muzułmanów, ani katolikow, ani żydów, mormonów etc. Obawiam się FANATYZMU niezaleznie czy spod krzyża czy półksiężyca. Ale WIEM, że to margines (choc bywa niebezpieczny). Jednak większośc ludzi wierzy w cokolwiek po to, by samemu lepiej życ, a nie psuć życie innym. IMO ma czego się bać poza rzeczonym fanatyzmem. Za to może ewentualnie czasem popatrzec na rózne biblijne słomki, czy inne belki tkwiące tu, czy ówdzie.

PS. A moim zdaniem ogarnijmy się. Kulturowość kulturowością - gdzie jest konflikt tam zwykle chodzi o kasę. Ona jest ponad podziałami, reszta to tylko medialny dym w oczy podobny jak ten nad Smoleńskiem rozpuszczony przez ruskich na zlecenie PO.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 17 lip 2010, 14:02

Szamot pisze:A dlaczego nie kształtuje? Czy ksztaltowałby gdyby nie inwazja Katolików (pojecie Chrześcijaństwa pozwolę zostawic sobie dla pokoleń wcześniejszych)?
A skąd ja mam wiedzieć, co by było gdyby? Fakt faktem, że nie kształtuje. A chrześcijaństwo - tak.
gdzie jest granica dopuszczalności moralnej tego typu "instalacji"? Póki co nie odpowiedziałeś na to pytanie przedstawiając wylacznie fakty do ktorych znaczenia akurat nie mam żadnych wątpliwości.
Wiesz... moglibyśmy chcieć islamizacji Zachodu. Pytanie tylko, czy faktycznie chcemy?
Ale pytanie po co się tłuc? Nie jestem Muzułmaninem, ale naprawde nie przeszkadza mi jakaś chusta na twarzy, jesli tylko osoby w tych chustach nie wchodza na teren mojej osobistej wolności, czy bezpośrednio, czy pośrednio.
I o to właśnie chodzi. Na razie to jest noszenie chustek przez część wyznawców i niby nic w tym złego. Ale jest to krok na drodze do dalszego "instalowania" się obcego ciała na łonie Zachodu. Przyzwolenie na burki jest przyzwoleniem na taką "instalację". I znów - co w tym złego? No cóż... kilka rzeczy. Np. to, że sąsiedztwo dwu obcych sobie kultur zwykle prowadzi do przykrych konfliktów. Albo to, że u Muzułmanów duch wiary jest bardzo mocny, traktują swoje wierzenie śmiertelnie poważnie i może im się z czasem poważnie przestać podobać, że - powiedzmy - młodzi muzułmanie na ulicach widują roznegliżowane "zachodnie" kobiety czy też obcują z jakąś inną "zgnilizną moralną". W związku z tym mogą zacząć coś robić, a że jak tak dalej pójdzie to będą stanowić poważną siłę... może się okazać, że nagle ktoś zacznie Cię naciskać, byś i Ty się podporządkowywał. Chrześcijanie już na Zachodzie nie mają takiej mocy. Muzułmanie taką moc mogą osiągnąć. Sprawę zakazu noszenia burek traktuję jako mądrą próbę ukrócenia tego procesu.
PS. A moim zdaniem ogarnijmy się. Kulturowość kulturowością - gdzie jest konflikt tam zwykle chodzi o kasę. Ona jest ponad podziałami, reszta to tylko medialny dym w oczy podobny jak ten nad Smoleńskiem rozpuszczony przez ruskich na zlecenie PO.
Tu się też różni cywilizacja Wschodu i Zachodu - u nas już najpoważniejszym argumentem jest kasa. U nich niekoniecznie. Tam naprawdę wierzą w te wszystkie swoje rzeczy i gotowi są o nie walczyć z całą zajadłością.

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 23 lip 2010, 21:54

Wróciłem:)
Pink pisze:Charakter człowieka jest niezmienny i zapisany w DNA, tak jak kolor włosów, ito. Z jakim się rodzisz, z takim umierasz. Natomiast wychowanie, edukacja, ogólnie pojęta kultura ma za zadanie trzymania go w ryzach, jest swego rodzaju kagańcem i tak zresztą jest kultury historyczny rodowód. Trzymając się tych włosów - kultura jest czymś w rodzaju farby. Owa "natura ludzka" jest zbiorem cech wspólnych różnych charakterów, większości z nich. Jest tym, co charakterystyczne dla człowieka jako takiego. Może być taka "definicja"?
Może, ale jednak nie jest ona do końca prawdziwa. Znaczy, ogólnie tak, ale po pierwsze -ogólnie uznaje się (wśród specjalistów, czyli psychologów), że nadany jest nie charakter, lecz temperament (wyróżnia się cztery główne typy, nie będę się rozpisywał, jak będziesz chciał, to znajdziesz ;-) ). Z dziedziczonego temperamentu wynika np. skłonność do ostrości sądów, a już wychowanie decyduje, czy staniesz się wojującym lewakiem, czy skinheadem. Po drugie, wpływ dziedziczenia na to stanowi jakieś 30% (wg tych, którzy uważają, że to da się przedstawić w liczbach) - więc daje się moderować, jeśli złe cechy nie padną na podatny grunt.
Oj wątpię. Gdyby powrócono do publicznych egzekucji to bardzo szybko znów stałoby się to niezłą rozrywką dla ludu. Na mniejszą skalę wciąż to zjawisko zresztą występuje - np. w czasie bójek. Poza tym, nie powinno Ci to w ogóle przeszkadzać, a wręcz przeciwnie, bo to przecież naturalna, nieskrępowana ludzka reakcja. Dla takiego piewcy wolności to znakomicie, że ludzie mogli reagować na to, jak chcieli. Dziś już tak nie jest, dziś nie uchodzi cieszyć się z czyjegoś cierpienia czy z czyjejś śmierci.
Po pierwsze, fałszywie oceniasz ludzi. Symbolika wtłaczana do głów od urodzenia nie pozwoliłaby ludziom czuć uciechy na widok publicznej egzekucji, szczególnie krwawej. Po prostu nie przeskoczyliby tego; no, chyba, że jacyś sadyści, którzy pewnie jeszcze by się przy tym masturbowali.
Bójki to zupełnie inna sprawa - chodzi w nich o silny pierwiastek rywalizacji, to on przyciąga ludzi.
Poza tym błędnie oceniasz nie tylko mnie, ale i sytuację. Ja nie mógłbym się cieszyć, bo zadawanie bólu dla uciechy jest wbrew standardom etycznym, które uważam za słuszne; ludzie natomiast tak wtedy, jak i teraz reagują (reagowaliby) tak jak chcą - po prostu czego innego chcą.
Przykład jest znakomity, bo trudno o lepszą sytuację doświadczalną. I co Ty za brednie opowiadasz? Masowe mordy, tortury i inne formy represji wynikały z niebezpieczeństwa? :-"
My nie móimy o sytuacjach doświadczalnych, tylko o standardzie dnia powszedniego. I co za brednie TY opowiadasz, skoro rozumiesz, że mówimy o tym co tu i teraz? ;-)
To mądre zdania, ale jak je pogodzisz z nieskrępowaną samorealizacją? Nie pogodzisz. Trzeba wprowadzać jakieś dodatkowe zasady - np. że wolność jednego nie może istnieć kosztem wolności drugiego. Ale to już zdecydowanie zmienia obraz sytuacji, bo nie ma wiele wspólnego z nieskrępowaną realizacją, z głoszeniem i robieniem tego, na co mamy ochotę, co nam sprawia przyjemność i co dla nas może nawet jest najkorzystniejsze.
No i ta dodatkowa zasada to najmądrzejsza rzecz, jaką wymyślono, jeśli chodzi o reguły współżycia społecznego. Nigdy nie twierdziłem inaczej ;-) Do tego pozostaje jedynie tak edukować ludzi, by ograniczać wolności innym po prostu nie chcieli, by sami z siebie odrzucali takie myśli podczas samorealizacji. Ale nic na siłę, jeśli coś leży w normach prawa.
Z punktu widzenia państwa? To nieprawda. Może być taka sytuacja międzynarodowa, że ten stopień samorealizacji musi być ograniczany (czasem mocno) inaczej państwo nie przetrwa. Wielkie swobody to jest KOMFORT, na który można sobie pozwolić w określonych warunkach. W innych lepiej sprawdzi się odmienny system.
To zła optyka. Nie żaden KOMFORT, tylko STANDARD. W przypadku sytuacji, gdy standard staje się komfortem, mówimy o stanie wyjątkowym i ten oficjalnie ogłosza głowa państwa. W ciągu ostatnich 20 lat nie mieliśmy takiego przypadku.
(...) Napisałem natomiast wyraźnie, że przykład ten nie służy w żadnym wypadku jako argument w twierdzeniu, że do wszystkiego powinniśmy tak podchodzić i że nasze odczucia są zawsze wystarczające, nawet wbrew racjonalności!
To dobrze, że tak uważasz, bo zaczynałem się bać ;-)
Wyjaśniłem powyżej co i jak, więc w sumie mógłbym nie odpowiadać na bardziej szczegółową argumentację, ale co do tej tezy - śmiem twierdzić, że jest baaaaardzo wątpliwa.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title, ... caid=1a934
Prawie 2/3 uważa, że należy tolerować, m/w tyle samo jest przeciwko manifestacjom, a ponad 1/3 chciałaby zakazu uprawiania homoseksualnego seksu.. nie wiem czy się cieszyć, czy smucić takimi wynikami. W każdym razie procenty 'za' jakoś tam rosną, 'przeciw' spadają.
Tak jak napisałem wyżej, podpisuję się pod tym obydwiema rękami! Uzupełniam to jednak jeszcze o to, że w momencie, gdy wynik jest ten sam (tzn. zarówno "odczuciowo" czy instyktownie, jak i racjonalnie coś akceptujemy, bądź odrzucamy). Po prostu nie ma potrzeby racjonalizować naszej awersji do gówna, bo brzmi to po prostu komicznie czy absurdalnie, mimo że racjonalnie też da się ją wytłumaczyć ;-)
Teoretycznie tak, ale ja wychodzę z założenia, że zawsze lepiej być świadomym, niż nawet słusznie brać coś na 'czuja'. ;-)
Motywacje bywają głupie. Akurat w przypadku gejów nie uważam ich motywacji za głupią. Rozumiem to, że nie chcą być szykanowani przez wścibskich moralizatorów, których nie wiedzieć czemu interesuje, co ktoś inny robi w sypialni i z kim oraz kogo obdarza uczuciem i ferują wyroki w kwestiach etycznych. Zasadniczo to popieram. Za głupi uważam sposób, w jaki chcą swoje osiągnąć.
Ok, ale jakbyś to chciał osiągnąć? No podaj przykład, nie daj się prosić ;-)
W żadnym razie, choć do psychologii jako dziedziny wiedzy podchodzę - powiedzmy - z przymrużeniem oka. Ale to już inna sprawa.
Twoja rzecz, ale to mało opłacalna postawa (jeśli za opłacalną uważasz swiadomość czegoś). Dopiero wykłady z psychologii uświadomiły mi, jak bardzo wystandaryzowane jest ludzkie myślenie i działanie, jak przewidywalne i jak elastyczne zarazem przy wprowadzaniu różnych zmiennych. Choć coś tam podejrzewałem już wcześniej ;-)
To nie jest zła droga. Najlepiej przekonać się, że czarni/zółci/geje/żydzi/muzułmanie/itp. nie są źli/potworami/ludźmi drugiej kategorii/itp. poprzez kontakt z nimi. Kogo przekona to, że sobie grupka takich przejdzie ulicami miasta i będzie uśmiechać oraz hałasować?
To skrypt 'skoro oni wychodzą na ulicę i się tego nie wstydzą, do tego się uśmiechają, to może rzeczywiście nie muszą się wstydzć, i to nie jest nic wstydliwego, a skoro nie wstydliwego, to może to normalne?'. To brzmi głupio i byłoby, gdyby zachodziło bezpośrednio i od razu. Ale w długim okresie działa. Poza tym kto chce, może do nich dołączyć albo chociaż na żywo obejrzeć, nawet z dala, prawdziwego nieschowanego geja :)
Tak. Wielu tak właśnie z grubsza zareaguje. I to jest właśnie tolerancja. Część nie będzie się cackać z poprawnością. I to jest nietolerancja - z tym można i chyba należy walczyć.
A część nawet nie będzie musiała ograniczać się poprawnością, bo jej nie potrzebuje - naturalnie jej to nie rusza w żadnym kierunku. Skoro ja i wielu, których znam, tak potrafi myśleć w Polsce (i było tak kiedy byłem jeszcze zbyt młody, by chciało mi się czytać gazety i rozprawy etyczne), to co dopiero w Holandii czy Skandynawii? Chodzi o to, by ludzie właśnie nie musieli zmuszać się do tolerancji, ale by była czymś naturalnym. By bez sensacji kumple mogli sobie pogadać o swoich partnerach, jeden o dziewczynie, drugi o facecie, tak jak rozmawia sobie o tym dwóch hetero.
I dobrze widzisz, tylko nie dla tych, którym ciężko, ale dla takiego taniego sentymentalizmu. "Ale ty mnie nie naciskaj, bo się w sobie zamknę" mawiał ironicznie osiołek w Shreku ;-)
Trzeba rożróżnić źródła tego sentymentalizmu. Mnie też on śmieszy u innych, lecz jeśli wiem, że wynika z poważnych powodów, to przestaje. Gdybym wiedział, że ktoś ma zje..ne życie i nadal bym się śmiał, to byłbym zwykłym ch..em, nie inaczej. Wymagać od każdego, by był siłaczem i 'wziął się w garść, przecież tylko o to chodzi' to zwykłe skurwysyństwo.
Ależ wszystko się zgadza. Tak to działa, ja sobie to uprościłem. Tylko wszystko rozbija się o założenie - bo Ty już teraz wiesz, co jest dobre i pożądane, a co nie. A co z tymi, którzy takich "nowości" nie postrzegają jako stale kroczący "postęp", ale np. "degrengoladę moralną" albo "zdziczenie obyczajów"? Jak im wytłumaczysz, że tak nie jest, skoro oni tak czują i ich "kompas moralny" tak im podpowiada?
Edukacja na różnych frontach. Ten 'kompas moralny', którym ludzie różne rzeczy tłumaczą to najczęściej puste deklaracje mające zamaskować ignorancję i obojętność. Trzeba pracować nad tym, by tę 'obojętną niechęć' zamienić na 'obojętną sympatię'. Przecież nikt nie mówi o jakiejś miłości do homo.
Tak, o to chodzi. Ale co ma sobie pomyśleć człowiek, który nigdy nie spotkał homoseksualisty i dla którego "próbką reprezentatywną" jest taki Jacyków - facet, który zachowuje się jak pajac i który zdaje się akcentować powiązanie swojego zachowania z orientacją płciową? :-? Dla mnie tacy ludzie robią homoseksualistom bardzo kiepską reklamę.
Dlatego fajnie by było, gdyby odważyli się zrobić coming out ludzie uważani powszechnie za fajnych na tyle, że wiadomo, że by im to nie zaszkodziło. Jak takiemu byle jakiemu Poniedziałkowi korona z głowy nie spadła, to tym bardziej gwiazdom większego kalibru. Tylko najpierw trzeba ich przekonać, że nic im się nie stanie - a tego bez pracy u podstaw nie da się zrobić.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 23 lip 2010, 22:41

blinski pisze:Może, ale jednak nie jest ona do końca prawdziwa. Znaczy, ogólnie tak, ale po pierwsze -ogólnie uznaje się (wśród specjalistów, czyli psychologów), że nadany jest nie charakter, lecz temperament (wyróżnia się cztery główne typy, nie będę się rozpisywał, jak będziesz chciał, to znajdziesz ;-) ). Z dziedziczonego temperamentu wynika np. skłonność do ostrości sądów, a już wychowanie decyduje, czy staniesz się wojującym lewakiem, czy skinheadem. Po drugie, wpływ dziedziczenia na to stanowi jakieś 30% (wg tych, którzy uważają, że to da się przedstawić w liczbach) - więc daje się moderować, jeśli złe cechy nie padną na podatny grunt.
Że temperament jest wrodzony to jest raczej oczywista sprawa - czy go się potem tłumi, czy daje drogi ujścia, to inna sprawa. Ja jednak mówię o czymś nieco więcej niż sam temperament.
Po pierwsze, fałszywie oceniasz ludzi. Symbolika wtłaczana do głów od urodzenia nie pozwoliłaby ludziom czuć uciechy na widok publicznej egzekucji, szczególnie krwawej. Po prostu nie przeskoczyliby tego; no, chyba, że jacyś sadyści, którzy pewnie jeszcze by się przy tym masturbowali.
O weryfikację w tej chwili trudno, ale uważam, że to nie jest fałszywa ocena ludzi. Symboliki i czasy się zmieniały - lubość do oglądania tego typu rzeczy zawsze jednak była duża.
To zła optyka. Nie żaden KOMFORT, tylko STANDARD. W przypadku sytuacji, gdy standard staje się komfortem, mówimy o stanie wyjątkowym i ten oficjalnie ogłosza głowa państwa. W ciągu ostatnich 20 lat nie mieliśmy takiego przypadku.
Dzisiaj, głównie na zachodzie, to jest standard. Ale ogólnie to, że w danym kraju panują wielkie swobody osobiste to jest sytuacja komfortowa, a nie oczywista sama przez się. Nie zawsze jest też czymś, do czego powinno się dążyć - bywają okoliczności historyczne, w których to nie jest korzystne dla suwerenności państwa. O to tylko mi chodzi. Nie mówię, że akurat teraz np. Polska jest w takiej sytuacji.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title, ... caid=1a934
Prawie 2/3 uważa, że należy tolerować, m/w tyle samo jest przeciwko manifestacjom, a ponad 1/3 chciałaby zakazu uprawiania homoseksualnego seksu.. nie wiem czy się cieszyć, czy smucić takimi wynikami. W każdym razie procenty 'za' jakoś tam rosną, 'przeciw' spadają.
Pewnie rosną. Ja po prostu uważam, że teza jakoby więcej niż połowa Polaków była "za" związkami czy relacjami homoseksualnymi jest mocno wątpliwa, jeśli nie fałszywa.
Teoretycznie tak, ale ja wychodzę z założenia, że zawsze lepiej być świadomym, niż nawet słusznie brać coś na 'czuja'. ;-)
W porządku, nie zaszkodzi pewnie. Tylko czasem jest to niepotrzebne, a wręcz śmieszne ;-)
Ok, ale jakbyś to chciał osiągnąć? No podaj przykład, nie daj się prosić ;-)
Nie znam złotego środka dla powodzenia gejów, ale przypuszczam, że aby powszechna akceptacja dla nich się zwiększała skuteczniej po prostu "nasączać" przestrzeń publiczną. Więcej da do myślenia, gdy ktoś się zdziwi, że jego "całkiem fajny i niegłupi kolega z pracy" okaże się nagle gejem niż gdy jacyś ludzie będą paradować ulicami miasta pośród całej rzeszy różnych dziwaków (a że tych nie brakuje widać to było choćby przy okazji ostatniej parady).
Twoja rzecz, ale to mało opłacalna postawa (jeśli za opłacalną uważasz swiadomość czegoś). Dopiero wykłady z psychologii uświadomiły mi, jak bardzo wystandaryzowane jest ludzkie myślenie i działanie, jak przewidywalne i jak elastyczne zarazem przy wprowadzaniu różnych zmiennych. Choć coś tam podejrzewałem już wcześniej ;-)
Ja tylko napisałem, że do psychologii podchodzę z przymrużeniem oka - przede wszystkim, gdy ta wygłasza jakieś tezy. Dlaczego? To proste. Psychologia nie jest nauką ścisłą. Oczywiście, to nie jest stek bzdur. Chociaż akurat to ich uwielbienie do szufladkowania jest raczej nieznośne.
Poza tym kto chce, może do nich dołączyć albo chociaż na żywo obejrzeć, nawet z dala, prawdziwego nieschowanego geja :)
Niewielu może. Niewielu też chce i to bez względu na uprzedzenia.
Wymagać od każdego, by był siłaczem i 'wziął się w garść, przecież tylko o to chodzi' to zwykłe skurwysyństwo.
Wymagać od nich bycia siłaczem byłoby nierozsądne. Ale wymagać od innych, by się nad nimi rozczulać też.
Edukacja na różnych frontach. Ten 'kompas moralny', którym ludzie różne rzeczy tłumaczą to najczęściej puste deklaracje mające zamaskować ignorancję i obojętność. Trzeba pracować nad tym, by tę 'obojętną niechęć' zamienić na 'obojętną sympatię'. Przecież nikt nie mówi o jakiejś miłości do homo.
W pewnej mierze masz rację, ale moralność jest jedynie luźno powiązana z wiedzą.
Dlatego fajnie by było, gdyby odważyli się zrobić coming out ludzie uważani powszechnie za fajnych na tyle, że wiadomo, że by im to nie zaszkodziło. Jak takiemu byle jakiemu Poniedziałkowi korona z głowy nie spadła, to tym bardziej gwiazdom większego kalibru. Tylko najpierw trzeba ich przekonać, że nic im się nie stanie - a tego bez pracy u podstaw nie da się zrobić.
Na pewno Poniedziałek byłby w stanie zrobić dla gejów znacznie więcej dobrego niż Jacyków. Tu nie mam wątpliwości.

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 23 lip 2010, 23:05

No to możemy zamknąć dyskusję, bo widzę, że na tę chwilę temat został wyczerpany ;-)

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36248
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 31 lip 2010, 0:14

Pink pisze:Sprawę zakazu noszenia burek traktuję jako mądrą próbę ukrócenia tego procesu.
Pytanie tylko, czy nie jest to zawracanie kijem Sekwany. Skąd wiemy, że Islam jest silniejszy i ten "konflikt kultur" wygra? A może nie jest silniejszy (w końcu to cywilizacja zachodnia przyciąga ich, nie odwrotnie)? :-k
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 01 sie 2010, 12:02

Na razie wszystko na to wskazuje, ale nawet pomijając tę kwestię... jakoś nie uśmiecha mi się czekać i patrzeć, jak będzie. A taka głupia sprawa burek to jest coś w rodzaju małej bitwy w tym konflikcie. Zezwolimy, punkt dla islamu. Nie zezwolimy, punkt dla nas.

Tm
Posty: 7492
Rejestracja: 13 gru 2005, 21:27
Lokalizacja: Boskie Buenos

Post autor: Tm » 01 sie 2010, 22:12

Bastian pisze:A może nie jest silniejszy (w końcu to cywilizacja zachodnia przyciąga ich, nie odwrotnie)? :-k
Ale ich nie przyciąga cywilizacja zachodnia, tylko zachodnie pieniądze.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36248
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 01 sie 2010, 23:25

Sugerujesz, że zachodnie pieniądze są silniejsze, niż islamska cywilizacja? Czy też że cywilizacja zachodnia jest silniejsza ekonomicznie od islamskiej?
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Tm
Posty: 7492
Rejestracja: 13 gru 2005, 21:27
Lokalizacja: Boskie Buenos

Post autor: Tm » 01 sie 2010, 23:27

Bastian pisze:Czy też że cywilizacja zachodnia jest silniejsza ekonomicznie od islamskiej?
To wyraźnie widoczne.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى

Szamot
Posty: 2278
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:09

Post autor: Szamot » 23 sie 2010, 1:33

Ropa!

ODPOWIEDZ