Transport Aglomeracyjny

Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam

osa
Posty: 2589
Rejestracja: 23 wrz 2009, 12:04

Post autor: osa » 14 wrz 2010, 13:36

Bastian pisze: A więc: E-2, E-4, E-5, E-8 (wszelkie inne oznaczenia to zaszłość z zeszłorocznego burdelu). Gdyby było np. E11, to bez kreski. Podobnie: Z-1, Z-5, ale Z23. L-1, L-4, L-9, ale L10. Natomiast co do SKM-ki - chyba S-1, S-2 i S10, ale tego nie jestem już pewien.
W takim razie lepiej może nie przydzielać dwucyfrowych numerów po literkach, jeśli to tylko możliwe. Czy rzeczywiście numer Z23, w którym wizualnie wszystko się ze sobą miesza, był konieczny? A nie wystarczyło dać Z-3?
Też uważam, że pisanie linii SKM z myślnikiem (S-1, S-2) wygląda korzystniej, ale na stronie ZTM do rozkładu jazdy wchodzisz przez S1, S2. Podobnie jest to pisane na samych pociągach. Przynajmniej tak to wynika z dostępnych mi zdjęć.

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 14 wrz 2010, 13:39

Jest N01, jest C09, to czemu nie można E02, czy Z03?
Jakiś ewidentny brak konsekwencji.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7845
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 14 wrz 2010, 13:40

chester pisze:Jest N01, jest C09, to czemu nie można E02, czy Z03?
Jakiś ewidentny brak konsekwencji.
Bo się ktoś inny zajmuje nockami :)
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

Awatar użytkownika
aqqaqq
Posty: 278
Rejestracja: 19 mar 2009, 12:01

Post autor: aqqaqq » 14 wrz 2010, 16:59

Bastian pisze: Nadal coś mącisz. ZTM jest organem miasta. Powiedzmy: ZTM = miasto ;) Skoro tak, to niewątpliwie w Warszawie jest stuprocentowy monopol Warszawy :P

Wnioskuję, że chodzi ci o coś innego: miasto organizuje komunikację na swym terenie [...]
W przypadku transportu publicznego w Polsce, nastąpiło pomieszanie ról organizatora i uczestnika rynku. Organizator rynku, który jest równocześnie jego uczestnikiem, nie zachowuje się w sposób neutralny i wykorzystuje swoją pozycję w celu ustanowienia monopolu.
Dobrym przykładem rozgraniczenia pomiędzy organizatorem rynku i jego uczestnikami jest rynek bankowy. Komisja Nadzoru Finansowego i NBP wydają zalecenia i regulacje dla banków, ale same nie uczestniczą w rynku (nie udzielają pożyczek, kredytów, nie prowadzą kont). Zarówno KNF jak i NBP nie wchodzą na rynek detaliczny z np. kredytami na 1%. ZTM natomiast sprzedaje bilety, o kilkudziesiąt punktów procentowych poniżej kosztów własnych (dotacja miasta i gmin).

Ciekawym rozwiązaniem jest przypek internetu samorządowego, dotowanego z budżetu gminy - dotowane usługi interentowe mają być niepełnowartościowe (ograniczenie przepustowości, czasu sesji, dostępu do niektórych stron). Jeśli użytkowik będzie chciał skorzystać z pełnowartościowego internetu, to będzie musiał zapłacić rynkową cenę firmie komercyjnej. To rozwiązanie ma zapobiegać monopolizacji dostępu do internetu przez samorządy.

Awatar użytkownika
person
(geograf)
Posty: 9441
Rejestracja: 15 gru 2005, 2:45
Lokalizacja: z szafy

Post autor: person » 14 wrz 2010, 18:42

Aligator pisze:Osobiście uważam - jak pewnie już wywnioskowałeś z rozmowy w inym wątku że aby znormalizować tę sytuację gmina powinna się od tych obowiązków po prostu odciąć (niestety ciężko zważywszy na fakt obowiązku konstytucyjnego) pozostawiając wolną rękę w tej dziedzinie przedsiębiorcom prywatnym - gwarantuję CI że oni będą wozić dokładnie tam gdzie ludzie chcą jeździć i o porach które ludziom odpowiadają - bo będzie się im to opłacało.
I - jak rozumiem - przedsiębiorcy będą jeździć np. często i do późna w świątek-piątek, będą uruchomiań linie pokroju 134/161 w Nowy Rok itp.?
Przedsiębiorcy będą jeździć tam, gdzie będzie im się opłacać - a nie będzie im się opłacało uruchamiać kursów, którymi podróżuje dosłownie kilka osób (ale istnieją one np. w celu utrzymania równej częstotliwości przez cały dzień).

Ergo: idealizujesz wolny rynek.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 14 wrz 2010, 18:56

aqqaqq pisze:ZTM natomiast sprzedaje bilety, o kilkudziesiąt punktów procentowych poniżej kosztów własnych (dotacja miasta i gmin).
to chyba nie tylko w Polsce - w innych krajach europejskich organizatorzy komunikacji TEŻ sprzedają bilety i regulują komunikację.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
JotPeCet
Posty: 2493
Rejestracja: 19 kwie 2006, 14:07
Lokalizacja: WPT Ochota

Post autor: JotPeCet » 15 wrz 2010, 7:11

aqqaqq pisze:W sensie ekonomicznym ZTM jest ewidentnie monopolistą (choć nie podpada pod polskie prawo antymonopolowe). To ZTM jest uczestnikiem rynku - sprzedaje swoje usługi i ustala ceny. Posiada dostęp do limitowanych zasobów (przystanki, buspasy), a dzięki dotacjom z podatków (dopłaty do biletów, budowa infrastruktury) stosuje ceny dumpingowe.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Monopol
I to byłaby prawda, gdyby przynajmniej ZTM miał swój budżet. Na razie ZTM jest organem miasta, a wydatki z budżetu miasta realizuje z przydzielonych mu paragrafów (budżetowych).
Polityka złym doradcą w pracy!

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 15 wrz 2010, 9:39

Co czyni uprawnionym stwierdzenie, że to miasto ustala warunki korzystania z infrastruktury miejskiej oraz warunki organizacji wykonywania zadania własnego tegoż miasta w postaci organizowania transportu zbiorowego. Co z kolei prowadzi do nieuchronnego wniosku, że mówienie o "monopolu" m.st. Warszawy w na terenie m.st. Warszawy jest trochę bez sensu.
Rzecz się komplikuje w przypadku gmin bardziej czy mniej ościennych, ale tylko pozornie, bo przecież ZTM nie podjeżdża "swoimi" pojazdami 3 minuty przed rozkładowymi kursami komunikacji gminnej, żeby zarobić na sprzątniętych im sprzed nosa pasażerach.
Słowem - mnie przynajmniej trudno sobie wyobrazić wykonywanie zadań własnych jednostki samorządu terytorialnego bez udziału organów tejże jednostki. A że to ZTM drukuje i rozprowadza bilety? Jeszcze by tego brakowało, żeby swoje rozprowadzał Mobilis, swoje MZA, swoje ITS i jeszcze pięciu inych ajentów.
Popatrz, jaka franca!

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36141
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 15 wrz 2010, 9:50

drapka pisze:Co z kolei prowadzi do nieuchronnego wniosku, że mówienie o "monopolu" m.st. Warszawy w na terenie m.st. Warszawy jest trochę bez sensu.
Napisałem coś takiego powyżej ;)
drapka pisze:Jeszcze by tego brakowało, żeby swoje rozprowadzał Mobilis, swoje MZA, swoje ITS i jeszcze pięciu inych ajentów.
Aligator coś takiego chyba sugeruje, choć rozumiem też, że miałby to być jakiś spójny system ściągania opłat (no właśnie - to kto miałby zorganizować ten system? kto to robi w Tokio? :-k).
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 15 wrz 2010, 10:11

Bastian pisze:Aligator coś takiego chyba sugeruje, choć rozumiem też, że miałby to być jakiś spójny system ściągania opłat (no właśnie - to kto miałby zorganizować ten system? kto to robi w Tokio? ).
Know-how można ściągnąć od PKP :dance:
Popatrz, jaka franca!

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36141
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 15 wrz 2010, 10:20

Jeszcze raz: kto miałby to ściągnąć od kogokolwiek? Wszystko to sugeruje istnienie jakiegoś zarządcy tego całego systemu, podczas gdy Aligator chyba by się go pozbył :-k
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
aqqaqq
Posty: 278
Rejestracja: 19 mar 2009, 12:01

Post autor: aqqaqq » 15 wrz 2010, 10:28

drapka pisze:Co czyni uprawnionym stwierdzenie, że to miasto ustala warunki korzystania z infrastruktury miejskiej oraz warunki organizacji wykonywania zadania własnego tegoż miasta w postaci organizowania transportu zbiorowego. Co z kolei prowadzi do nieuchronnego wniosku, że mówienie o "monopolu" m.st. Warszawy w na terenie m.st. Warszawy jest trochę bez sensu.
Chcesz powiedzieć, że mówienie o państwowym monopolu spirytusowym lub zapałczanym jest bez sensu, bo państwo na terytorium II RP było tylko organizatorem tych rynków?
drapka pisze: Słowem - mnie przynajmniej trudno sobie wyobrazić wykonywanie zadań własnych jednostki samorządu terytorialnego bez udziału organów tejże jednostki. A że to ZTM drukuje i rozprowadza bilety? Jeszcze by tego brakowało, żeby swoje rozprowadzał Mobilis, swoje MZA, swoje ITS i jeszcze pięciu inych ajentów.
A mi jest to sobie łatwo wyobrazić. Miasto organizuje system wspólnego biletu, ale ceny za każdy przejazd wyznacza przewoźnik. Wsiadasz, przykładasz do kasownika i punkty schodzą z Twojej karty. Do systemu każdy przewoźnik może się włączyć i wyznaczyć swoją cenę za przejazd daną trasą. Podobny system działa w przypadku wyciągów narciarskich w Białce lub Bukowinie.
Zaletą takiego systemu byłaby racjonalizacja przejazdów, pojawienie się konkurencji oraz możliwość dofinansowywania przez samorządy rzeczywistych potrzeb mieszkańców np. dojazdów uczniów tylko w godzinach lub na trasach szkolnych.

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 15 wrz 2010, 11:32

Bastian pisze:Jeszcze raz: kto miałby to ściągnąć od kogokolwiek? Wszystko to sugeruje istnienie jakiegoś zarządcy tego całego systemu, podczas gdy Aligator chyba by się go pozbył
Jeżeli (ogólnie mówiąc - na podstawie ustaw i aktów prawa miejscowego) miasto organizuje transport zbiorowy, miasto ma prawo wprowadzić ceny urzędowe na przewozy, to miasto w jakiś sposób musi być w to zaagażowane. Jeśli finansuje, to powinno wpływy z opłat odzyskać. Pewnie jest kwestią ustalenia, jaki przyjąć model i w jakim stopniu ma w tym uczestniczyć miasto - mogłoby to pewnie czynić jakieś biuro Urzędu m.st. Warszawy, które by zlecało czynności opracowywanie analiz, układanie rozkłądów jazdy itp. np. firmom zewnętrznym, przyklepując jedynie formalnie to, co ma zarezerwowane w ustawach. Myślę, że możliwy byłby też model, w którym opłatę za przejazd uiszcza się kierowcy (czyli de facto przedsiębiorcy) do ręki, a ten na podstawie zapisów kasy fiskalnej rozliczałby się z miastem. Tak czy siak miasto miałoby na głowie rozkłady, zezwolenia, taryfę. Ale czy to by było lepiej z punktu widzenia sprawności organizacyjnej?

[ Dodano: |15 Wrz 2010|, 2010 11:55 ]
aqqaqq pisze:Chcesz powiedzieć, że mówienie o państwowym monopolu spirytusowym lub zapałczanym jest bez sensu, bo państwo na terytorium II RP było tylko organizatorem tych rynków?
Miałem na myśli "monopol" w znaczeniu potocznym, czyli takie rozumowanie z lekka korwinowskie w rodzaju "wstrętny monopolista nie dopuszcza wszystkich, którzy mają autobusy i chcieliby jeździć" oraz nie pozwala MZK Legionowo na jeżdzenie po Warszawie i rywalizowanie ceną z 801. Ale oczywiście de facto gmina jest monopolistą w organizowaniu zbiorowego transportu gminnego (biorąc pod uwagę możliwość porozumiewania się w innymi gminami) na swoim terenie. Tyle tylko, że czym innym jest komunikacja miejska, a czym innym produkcja zapałek czy spiryturu - i też trochę inny jest wymiar tego "monopolu".
aqqaqq pisze:A mi jest to sobie łatwo wyobrazić. Miasto organizuje system wspólnego biletu, ale ceny za każdy przejazd wyznacza przewoźnik. Wsiadasz, przykładasz do kasownika i punkty schodzą z Twojej karty
Tyle że ustawa przyznaje władzom samrządowym prawo ustalania opłat urzedowych i te z tego w większości
aqqaqq pisze:Do systemu każdy przewoźnik może się włączyć i wyznaczyć swoją cenę za przejazd daną trasą. Podobny system działa w przypadku wyciągów narciarskich w Białce lub Bukowinie
korzystają.

Ale potrzeb komunikacyjnych i sposobów ich zaspokajania w takim organizmie jak aglomeracja warszawska nie da się porównać z dowożeniem narciarzy do wyciągów. Poza tym co z rozkładami jazdy? Z częstotliwością? Czy to by miało zależeć tylko od tego, czy się przewoźnikowi oplaca czy nie? To by się zrobiło jak w Zakopanem, gdzie funkcjonują takie busy: Jak się zbierze grupa pięcioosobowa do Doliny Chochołowskiej, to "przewoźnik" "jedzie" do Chochołowskiej. Ale jak przyjdzie 15 osób chętnych do Morskiego Oka, to ta piątka wysiada i czeka aż się zbierze cały bus do Chochołwoskiej, a pierwszy jedzie tam, gdzie było więcej chętnych. No i jakoś prędzej tu widze przy ustalaniu cen przez przwoźników pole do zmów cenowych niż do faktycznej konkurencji, bo czym by miał konkurować np. przejazd po trasie 116 za 2,40 z przejazdem po trasie 116 za 2,30 i jaki byłby tego sens?
aqqaqq pisze:Zaletą takiego systemu byłaby racjonalizacja przejazdów, pojawienie się konkurencji oraz możliwość dofinansowywania przez samorządy rzeczywistych potrzeb mieszkańców np. dojazdów uczniów tylko w godzinach lub na trasach szkolnych.
Konkurencja już jest, własnie dzięki temu, że swego czasu "oddzielono" ZTM od MZK (mówiąc w uproszczeniu). No a czy można pokazać wiele przykładów takich linii ZTM, które nie realizują rzeczywistych potrzeb mieszkańców? A że mieszkaniec może sobie pojechać autobusem nie tylko w takich godzinach i na takich trasach, na jakich opłaca się jeździć przewoźnikowi, to chyba akurat zaleta tego systemu, ale i jego, ze tak powiem, przyczyna i powód.
Popatrz, jaka franca!

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 17 wrz 2010, 12:02

Wnioskuję, że chodzi ci o coś innego: miasto organizuje komunikację na swym terenie (ten obowiązek, z sensownością którego polemizujesz), natomiast jaśniejsze powinny być reguły wyboru realizatora tej obsługi, czy tak?
Generalnie postuluję zupełnie co innego ;P

Uważam że miasto w żadnym stopniu nie powinno "wybierać" realizatora - realnie nie powinno nawet w to ingerować.
Jedyne co powinno robić to wydawać koncesje na korzystanie np. z infrastruktury miejskiej w ramach transportu - za który z resztą przewoźnik powinien coś płacić.
W ramach takiego systemu miasto mogłoby negocjować z operatorami - np. narzucając w zezwoleniu pewne warunki (np. chcesz przewozić ludzi nie ma sprawy ale w zamian musisz zrobić coś dla miasta - np. utrzymać jedno połaczenie które nie daje Ci zysków do jakiegoś małego osiedla, lub podpisujesz rozpiskę że będziesz realizował kursy w konkretnych godzinach pomimo że są one na granicy opłacalności czy też podpisanie umowy z przedsiębiorcą że będzie realizował usługi pojazdami o pewnym standardzie - co by nie jeździły 40 letnie "wraki"). Rynek jest taki że tak długo jak długo będzie to opłacalne przedsiębiorca gotów jest poświęcić część zysku.
Taki system pracy ZTM jestem w stanie zrozumieć - tylko i wyłacznie jako komórki służącej do realizowania podobnej polityki, nie akceptuję natomiast sytuacji w któej to ZTM ma decydować co kto ma robić i stosujących wspomniany "dumping" i eliminujący w ten sposób konkurencje na rynku.


A jeśli chodzi o to "koordynowanie" karty czy czegoś podobnego . Tak realnie ZTM i tak tego nie robi - zleca to komuś innemu więc dlaczego miałby w tym pośredniczyć - i podnosić koszty? System kart miejskich działa na tej samej zasadzie na jakiej działa system kart płatniczych/kredytowych - dokładnie ta sama technologia. Może go obsługiwać każda firma posiadająca odpowiedni do tego sprzęt - wcale nie musi się to odbywać "pod patronatem" ZTM-u. Japońska Suica działa na dokładnie tej samej zasadzie co nasze ksrty spersonalizowane - co więcej nie jest jedyną kartą bo podobnych możesz mieć kilka - i o la Boga nikt nie zawraca sobie tyłka personalizacją bo:
01. nie ma biletów imiennych
02. Spersonalizowaną kartę złamiesz zwykłym czytnikiem chipów jeśli masz soft o któy w sieci wcale nie trudno a odszkodowania z tytułu kradzieży danych osobowych w Japonii są naprawdę wysokie ;).
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

Awatar użytkownika
person
(geograf)
Posty: 9441
Rejestracja: 15 gru 2005, 2:45
Lokalizacja: z szafy

Post autor: person » 17 wrz 2010, 12:16

Aligator pisze:Uważam że miasto w żadnym stopniu nie powinno "wybierać" realizatora - realnie nie powinno nawet w to ingerować.
Byłeś kiedyś w UK (oprócz Londynu)?

ODPOWIEDZ