No po prostu zbawienie Boże z takim statkiem. Kilkanaście tysięcy mieszkańców ma przewieźć krypa pobierająca na raz 80 pasażerów i kursująca 4 razy na godzinę....Smoczyński pisze:Statek kursowałby cztery razy na godzinę i przewoził do 80 pasażerów. - Takie rozwiązanie spowodowałoby, że kursy byłyby tańsze i odbywały się częściej niż zwykłym statkiem
Wodolotem z BiaĹoĹÄki
Moderator: Wiliam
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Ja po każdej czułem się dobrzePePe pisze:redaktor z nim prowadzący rozmowę po imprezie w akademiku na pl. Narutowicza....
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
http://www.zw.com.pl/artykul/10,460335.html![]()
Tramwaj... zatonął
Białołęka: – Z tramwaju wodnego na Kanale Żerańskim korzystałyby tłumy. Ratusz: – Statki pływałyby puste. Wystarczy linia 120.
Mieszkańcy Kobiałki i Olesina na granicy Białołęki i Nieporętu muszą dojeżdżać do centrum mostkiem na Kanale Żerańskim, który jest w bardzo złym stanie, albo zakorkowaną ul. Ostródzką.
Jak pomóc ponad 10 tys. mieszkańców nowego osiedla Miasteczko Regaty? Władze Białołęki lansują pomysł tramwaju wodnego: z Kobiałki do stacji PKP Żerań, skąd pociągiem pasażerowie dojechaliby do stacji metra Dworzec Gdański. Statki miałyby pływać co pół godziny i zabierać do 110 osób.
Zarząd Transportu Miejskiego postawił warunki: muszą być wybudowane przystanki, a statek musi płynąć z prędkością co najmniej 14 km/godz.
– Wszystkie zostały spełnione. Statek mógłby przez Kanał Żerański omijać zakorkowaną ul. Płochocińską – twierdzi wiceburmistrz Białołęki Piotr Smoczyński.
Urząd Żeglugi Śródlądowej zgodził się, żeby statki po kanale pływały z taką prędkością. Budowę jednego przystanku wziął na siebie deweloper budujący Miasteczko Regaty, drugi zaś za kilkaset tysięcy złotych przygotowały PKP. Jak podkreśla burmistrz Smoczyński, powstały schody z nabrzeża na wiadukt, więc prosto ze statku można by było przejść na peron.
Pasażerowie mieli korzystać z tramwaju wodnego na podstawie karty miejskiej (wtedy ZTM dopłacałby armatorowi Janowi Popończykowi za jej honorowanie – jak np. Kolejom Mazowieckim). Obie strony nie dogadały się jednak w sprawie wysokości dopłat. Miejscy urzędnicy zaproponowali więc zaporowy dla armatora, odwrotny wariant.
– Zgodzimy się na honorowanie biletów armatora w naszych pojazdach. Wtedy to on musiałby jednak dzielić się wpływami – mówi rzecznik ZTM Igor Krajnow. – Dlaczego tak? Według nas, to połączenie cieszyłoby się znikomym zainteresowaniem. Nie chcemy go więc finansować – wyjaśnia.
ZTM powołuje się na swoje wyliczenia. Według nich, podróż statkiem, pociągiem i metrem potrwa dłużej niż dziś – np. linią 120. Według ZTM, nawet ona świeci pustkami, bo większość mieszkańców wybiera samochody.
Internet huczy od sprzecznych teorii. Przeciwnicy wodolotu twierdzą, że urząd Białołęki lobbuje za interesem armatora i dewelopera, który zbudował osiedle „na końcu świata”. Zwolennicy wypominają ZTM, że promuje tylko własne jednostki pływające – toczy się przetarg na rejsy tramwajem wodnym, statkiem turystycznym i promem.
– W ub. roku ta usługa odniosła sukces. Bilety trudno było kupić – odpowiada Krajnow. – Tak byłoby i na Kanale Żerańskim. Z tramwaju korzystałoby kilka tys. osób dziennie – twierdzi Smoczyński.
![]()
Statkiem do pracy: Mieszkańcy Berlina korzystają w sezonie ze statków kursujących po Szprewie, żeby dotrzeć do pracy. Jak podaje Zielone Mazowsze, latem statki odpływają w szczycie co 10 – 20 minut. Z pociągu S-Bahn na stacji Friedrichstrasse na pokład statku pasażer ma do przejścia 200 metrów. Minus: na oba środki transportu nie ma wspólnego biletu.
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
http://www.zw.com.pl/artykul/10,518931_ ... Kanal.html![]()
Wodne boje o Kanał
Mieszkańcy coraz bardziej zakorkowanej Białołęki chcą wprowadzenia tramwaju wodnego. Pomysł statku łączącego ul. Kobiałka ze stacją PKP Żerań torpeduje jednak ZTM. Czy dzielnicy uda się zrealizować projekt?
Przy ul. Marywilskiej od września działa hala kupców ze Stadionu Dziesięciolecia, z powodu której korkuje się ul. Płochocińska. Poza tym pół roku opóźnia się budowa mostu Północnego, a przebudowa Trasy Toruńskiej zamienia dojazd do mostu Grota-Roweckiego w koszmar.
Do osiedla Regaty wprowadzają się kolejni lokatorzy, deweloperzy startują z budową następnych. A kierowcy cierpią w korkach. – Codziennie stoją ul. Płochocińska, Ostródzka, Głębocka i Modlińska – mówi rzecznik Białołęki Bernadeta Włoch-Nagórny.
Do redakcji „ŻW“ dzwonią też mieszkańcy Białołęki. – Dosyć mam dojazdów do pracy w centrum. Ratusz przygląda się, jak powstają kolejne osiedla, ale nie proponuje mieszkańcom sprawnej komunikacji – denerwuje się Renata Statkowska, mieszkająca na granicy Białołęki i Nieporętu.
Będą wozić powietrze
Urząd dzielnicy zastanawia się więc nad powrotem do pomysłu wprowadzenia tramwajów wodnych na Kanał Żerański. Argumentem jest to, że w krótkim czasie, niezależnie od korków, można nimi dostać się z nowych białołęckich osiedli do stacji PKP Żerań.
– Tam można przesiąść się na pociąg z Legionowa do stolicy, który dowiezie nas do stacji Warszawa Gdańska – mówi Bernadeta Włoch-Nagórny. Dwa lata temu jeden z deweloperów zapłacił z własnej kieszeni za studium rewitalizacji Kanału Żerańskiego właśnie pod kątem uruchomienia tramwaju wodnego. Wówczas miasto zażądało, by armator uzyskał zgodę na szybsze poruszanie się po kanale (14 km/h zamiast 8 km/h). Urząd Żeglugi Lądowej zgodził się.
Starania dzielnicy o tramwaj torpeduje ZTM, który nie chce płacić armatorowi za honorowanie na statkach karty miejskiej, jak robi to np. wobec WKD czy Kolei Mazowieckich.
– To nie jest alternatywa, która umożliwi szybki dojazd do centrum – mówi rzecznik ZTM Andrzej Skwarek. – Uruchomienie komunikacji wodnej jest nieekonomiczne. Statki pływałyby puste.
Autobusy lepsze?
Jak przekonuje ZTM, większość pasażerów z tego rejonu podróżuje samochodem, a nie komunikacją miejską. Z wyliczeń urzędników wynika, że czas podróży tramwajem wodnym byłby porównywalny z przejazdem autobusem linii 120, który kursuje z Kobiałki do Dw. Wschodniego. Armatorzy mówią jednak coś innego.
– Przygotowaliśmy ankiety dla mieszkańców okolic ul. Kobiałka i odzew był ogromny – mówi kpt. Jan Popończyk ze statku „Generał Kutrzeba“. – Wynikło z nich, że wiele osób potrzebuje być w Warszawie na godz. 8 lub 9. Tramwaj wodny, który omija korki, dawałby im taki komfort.
Statek mógłby pływać rano dwukrotnie, skomunikowany z kursami pociągu S-9 z PKP Żerań oraz nawet cztery razy po południu. – Należy przystosować się do godzin powrotu pasażerów z pracy czy ze szkoły – mówi kpt. Popończyk. Każdy przepłynięty kilometr to koszt ok. 25 zł. Zważywszy, że w weekendy statki kursowałyby rzadziej, rocznie miasto zapłaciłoby za to ok. 500 – 600 tys. zł. To tylko czterokrotnie więcej niż za meble, które ZTM zamówił do swoich siedzib w marcu br.
Mieszkańcy Berlina korzystają w sezonie ze statków kursujących po Szprewie, żeby dojechać do pracy. Jak podaje Zielone Mazowsze, latem statki odpływają w szczycie co 10 – 20 minut. Z pociągu S-Bahn na stacji Friedrichstrasse na pokład statku pasażer ma do przejścia 200 metrów. Na oba środki transportu nie ma jednak wspólnego biletu.
Na podstawie niektórych karnetów można z kolei wsiąść do autobusu wodnego pływającego po Sekwanie w Paryżu. Kartę komunikacji miejskiej honorują też przewoźnicy w autobusach wodnych kursujących po Sztokholmie.
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
- R-9 Chełmska
- Posty: 6086
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
Kobiałce jak już tak. Owszem - środki na budowę nowego (naprawa jest nieopłacalna) zostały zarezerwowane w budżecie na 2011 rok.fik pisze:A w tej Kobyłce to ktoś kiedyś zamierza naprawić ten mostek?
A jak chodzi o ten nieszczęsny tramwaj wodny... Ktoś mi kiedyś wyjaśni w jaki sposób kilkanaście tysięcy mieszkańców ma przewieźć krypa pobierająca na raz 80 pasażerów i kursująca 4 razy na godzinę....
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Ja jakoś nie jestem przekonany do tramwaju wodnego. Jeżeli w tej chwili można pływać aż 14km/h (wcześniej aż 8 km/h) to jaka to konkurencja dla autobusu nawet w korku. Nie mówiąc o przesiadce do S-9 w szczególności w zimę. No i jakoś nie wyobrażam sobie jak płynie statek Kanałem Żerańskim w śnieżycę.
Taki środek transportu to może jest i dobry, ale rekreacyjnie i w okresie letnim. Choć tu też trzeba wiele naprawić. Nie może statek płynąć do Serocka 3 godziny (a z powrotem nawet 4,5 godziny
). Jeżeli chodzi o przystanek PKP Żerań to powinien być gotowy. W tym roku ten armator miał pływać z PKP Żerań do Nieporętu (kursy miały być skoordynowane z przyjazdami i odjazdami S-9
). Nawet był rozkład. Opóźnił się termin uruchomienia tych kursów z powodu nie skończenia budowy przystanku. A potem pojawiła się informacja, że ludzie prosili o dłuższą trasę więc nadal startują z Żerania i płyną do Serocka. Więc z planów nic nie wyszło. 
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Tramwaj wodny ma przystanki co 100 metrów, w autobusie wodnym można pływać w kabinie i jak mu się da czerwony numer linii, to zakrzywi czasoprzestrzeń, a statek to nie wiem. Można wziąć ślub u kapitana?R-9 Chełmska pisze:Czym się różni tramwaj wodny od autobusu wodnego i od statku? Wszystkie te nazwy padły w artykule...
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Inna sprawa, że tutaj to chyba jest jak z koleją - niedasizm dość głęboki. Bo nie rozumiem czemu taki transport nie mógłby się poruszać z prędkością 30 km/h a to już prędkość dość zacna (pomijając że pan kapitan Generała Kutrzeby nie ma takiej balii). Owszem, w kanałach formalnie jest ograniczenie do 6 km/h z uwagi na falowanie, ale nie wiem czy przy istniejącym (braku) ruchu na Żerańskim byłby jakiś problem z szybszym pływaniem. I tak taka sytuacja występuje na kanałach mazurskich, jakoś wszyscy żyją.Wolfchen pisze:A wodolot to ekspres i lek na całe zło...![]()
BP, MSPANC