Estetyka autobusĂłw miejskich
Mnie się marzy taka komunikacja, gdzie kierowca jest dla pasażera. Jak pasażer nie wie jak dojechać, albo jaki bilet skasować, to kierowca wytłumaczy i pokieruje z uśmiechem na twarzy, a nie postawą typu 'co mi pan w pracy głowę zawracasz'. Jak kobieta z wózkiem próbuje wysiąść z autobusu i nie ma kto jej pomóc, to kierowca sam z uśmiechem wysiądzie i przeniesie wózek po schodach. Jak pasażer się przewróci, to kierowca sam podejdzie, sprawdzi czy nic się nie stało i przeprosi, za gwałtowny manewr, wzruszając ramionami na zbyt szybko rozkład. I tak dalej, wymieniać można by w nieskończoność. Uważam, że takim kierowcom można by płacić więcej. Ale nie o pieniądze tu chodzi. Po prostu należało by zacząć od wywalenia pewnej, na szczęście nielicznej, grupy ludzi, którzy może i mają znakomite umiejętności do sprawnego i szybkiego rozwożenia kartofli, ale do przewozu pasażerów, głównie z powodu własnej psychiki, zupełnie się nie nadają.
Co prawda to i tak totalna fantazja i nie ma sposobu, aby uczynić kierowców bardziej przyjaznymi dla pasażera (nie licząc prywatnego przewoźnika, który sam jest właścicielem i kierowcą - jemu by zależało na dobrych kontaktach z pasażerem), ale myślę, że właśnie z tego punktu widzenia należy rozpatrywać wszystkie te akcje typu oklejanie kabin, izolacja, odginanie lusterek i tak dalej.
Jeśli ktoś nie lubi pasażerów, a dobrze czuje się za kierownicą, to przecież ma możliwość wyboru całej gamy przeróżnych przewoźników towarowych. Sobie i pasażerom oszczędzi nerwów, a innym kierowcom wstydu.
Co prawda to i tak totalna fantazja i nie ma sposobu, aby uczynić kierowców bardziej przyjaznymi dla pasażera (nie licząc prywatnego przewoźnika, który sam jest właścicielem i kierowcą - jemu by zależało na dobrych kontaktach z pasażerem), ale myślę, że właśnie z tego punktu widzenia należy rozpatrywać wszystkie te akcje typu oklejanie kabin, izolacja, odginanie lusterek i tak dalej.
Jeśli ktoś nie lubi pasażerów, a dobrze czuje się za kierownicą, to przecież ma możliwość wyboru całej gamy przeróżnych przewoźników towarowych. Sobie i pasażerom oszczędzi nerwów, a innym kierowcom wstydu.
A to jest naprawdę niesamowicie interesujące, bo pasażerowie wraz z dziennikarzem chyba nadają się do tegoż psychiatrykarhemek pisze:To chyba w pewnym sensie tez pasuje do tego tematu, bo pokazuje, że kierowcom zdecydowanie cos się myli , gdy siedzą w kabinie...
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... atryk.html
noidea
Gdyby wszyscy kierowcy byli tacy jak ty, jezdzenie komunikacja byloby rajem.Delfino pisze:Mnie się marzy taka komunikacja, gdzie kierowca jest dla pasażera. Jak pasażer nie wie jak dojechać, albo jaki bilet skasować, to kierowca wytłumaczy i pokieruje z uśmiechem na twarzy, a nie postawą typu 'co mi pan w pracy głowę zawracasz'. Jak kobieta z wózkiem próbuje wysiąść z autobusu i nie ma kto jej pomóc, to kierowca sam z uśmiechem wysiądzie i przeniesie wózek po schodach. Jak pasażer się przewróci, to kierowca sam podejdzie, sprawdzi czy nic się nie stało i przeprosi, za gwałtowny manewr, wzruszając ramionami na zbyt szybko rozkład. I tak dalej, wymieniać można by w nieskończoność. Uważam, że takim kierowcom można by płacić więcej. Ale nie o pieniądze tu chodzi. Po prostu należało by zacząć od wywalenia pewnej, na szczęście nielicznej, grupy ludzi, którzy może i mają znakomite umiejętności do sprawnego i szybkiego rozwożenia kartofli, ale do przewozu pasażerów, głównie z powodu własnej psychiki, zupełnie się nie nadają.
Co prawda to i tak totalna fantazja i nie ma sposobu, aby uczynić kierowców bardziej przyjaznymi dla pasażera (nie licząc prywatnego przewoźnika, który sam jest właścicielem i kierowcą - jemu by zależało na dobrych kontaktach z pasażerem), ale myślę, że właśnie z tego punktu widzenia należy rozpatrywać wszystkie te akcje typu oklejanie kabin, izolacja, odginanie lusterek i tak dalej.
Jeśli ktoś nie lubi pasażerów, a dobrze czuje się za kierownicą, to przecież ma możliwość wyboru całej gamy przeróżnych przewoźników towarowych. Sobie i pasażerom oszczędzi nerwów, a innym kierowcom wstydu.
Niestety ci kartoflani kierowcy nie pojda do transportu towarowego, bo to grupa, ktora lubi byc w domu na kolacje i nie w smak im dwutygodniowe trasy.
Dobrze, ja przecież nie twierdzę że tak nie było, tylko niektóre rzeczy mnie dziwią. Nowe SU12 też nie ma radia dla kierowcy, więc jedyną opcją na muzykę w przedziale pasażerskim jest przystawienie mikrofonu do głośnika swojego małego radiachester pisze:A skąd zakładasz, że to nie było wcześniej, jak jeździły nowe moby U12, tylko teraz dopiero trafiło na łamy? (w opisie "nówka" stoi wszak)
noidea
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Zaprawdę powiadam ci: w SU10 są fabryczne kostki, głośnik nad głową kierowcy, tudzież antena, wystarczy podłączyć radio. I, co najweselsze, są również głośniki na wozie, podłączone pod kostki jako tylne głośniki. Sam się kiedyś naciąłem, bodajże w A318, i zrobiłem kółko zmuszając biednych ludzi do słuchania RMF. Jak wylazłem na krańcu i usłyszałem, że w całym wozie Lazar i Skowron, to się zdziwiłem leciutkoAdam G. pisze:A to jest naprawdę niesamowicie interesujące, bo pasażerowie wraz z dziennikarzem chyba nadają się do tegoż psychiatrykaDostrzegli w SU10 głośniki - czyli rzecz, której tam nie ma, podobnie zresztą jak nie ma żadnego radia dla kierowcy...
Tu się zgodzę o tyle, że faktycznie odcięto głośniki z przedziału pasażerskiego, nie ma możliwości puszczenia ludziom muzyki. Niemniej kostki dalej są, głośnik nad głową kierowcy również. I gra to całkiem zacnie. Brakuje za to anteny, trzeba ratować się samoróbką.Adam G. pisze:Dobrze, ja przecież nie twierdzę że tak nie było, tylko niektóre rzeczy mnie dziwią. Nowe SU12 też nie ma radia dla kierowcy, więc jedyną opcją na muzykę w przedziale pasażerskim jest przystawienie mikrofonu do głośnika swojego małego radia
Kolega, który katował wszystkich swoją muzyką zapewne po prostu nie wpadł na to, żeby spróbować pobawić się opcją rozdzielania dźwięku między przednie i tylne głośniki w radiu. Bo podłączać tam nie ma czego, wetknąć kostki w radio i cieszyć się muzyką.
Wracając do tematu: dlaczego te rurki odgradzające kabinę kierowcy zawsze są w takim strasznym stanie: obdrapane, zardzewiałe , zniszczone. Przecież tego prawie nikt nie dotyka, a czasami wyglądają dużo gorzej niż reszta autobusu.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
hmm często chyba nie są firmowe, tylko jakieś doróbki...rhemek pisze:Wracając do tematu: dlaczego te rurki odgradzające kabinę kierowcy zawsze są w takim strasznym stanie: obdrapane, zardzewiałe , zniszczone. Przecież tego prawie nikt nie dotyka, a czasami wyglądają dużo gorzej niż reszta autobusu.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
I to sprawia, że nie mogą być przed zamontowaniem pomalowane?
A skoro muszą być, nie można ich montować fabrycznie ?
Przecież ktoś zatwierdza ich montaż.
90% z nich dziś wygląda tak, jakby wzięło czynny udział w powstaniu. Jako broń zaczepna
A skoro muszą być, nie można ich montować fabrycznie ?
Przecież ktoś zatwierdza ich montaż.
90% z nich dziś wygląda tak, jakby wzięło czynny udział w powstaniu. Jako broń zaczepna