Wyobraź sobie, że jedziesz na egzaminie. Przekroczysz ograniczenie i prawka też nie masz. Co w tym dziwnego?Pink pisze: Zresztą, faktycznie rewelacja - jedziesz do jakiegoś Gdańska czy Krakowa i nawet nie wiesz, a już nie masz prawka i jesteś o parę stów w plecy (albo i więcej).
Aha no i to jest podsumowanie dyskusji. Trzymanie się przepisów to koszmar. W sumie uczciwe zarabianie na życie też. I tak dalej. Po to jest prawo, aby je łamać.Pink pisze: A nawet jak w porę się zorientujesz to potem następną taką podróż zmuszony jesteś faktycznie jechać non stop według przepisów...A TO JEST KOSZMAR z powodów, o których już wcześniej była mowa.
Ale Niemcy tak mają i z tym koszmarem jakoś żyją. Dziwne nie?Pink pisze: Ograniczenie 40km/h na zwykłej miejskiej drodze, po jednym pasie w każdą stronę jest przegięciem, a względy hałasu mocno wątpliwe (nie jest prawdą, że zawsze im szybciej samochód jedzie, tym głośniej wewnątrz czy na zewnątrz).
[ Dodano: |9 Lis 2010|, 2010 21:19 ]
To może ich też oznakować? Nie rozumiem tej niekonsekwencji. Dlaczego zrobić tak, aby fotoradary swojej roli nie spełniały?Premo pisze:W całej tej dyskusji zapomniano o jednym. Przecież prócz fotoradarów są też normalne kontrole drogowe. Policjanci z radarem tez dobrze się ukrywają. Do tego dochodzą "cywilne" radiowozy. Spełniają swoją rolę.
A co w tym złego, że fotoradar na siebie zarabia? Rozumiem wątpliwości, gdyby to był koszt. Też można dyskutować czy sensowne jest wydawanie ogromnych pieniędzy na ściganie palaczy marihuany. Ale jeśli egzekwowanie przepisów na siebie zarabia i daje jeszcze zysk? To jest ideał do którego należy dążyć. Niech te pierwsze fotoradary sfinansują ustawianie kolejnych. W ten sposób nie wykładając ani grosza z kasy państwa będziemy mieli w końcu efektywny system karania za wykroczenia i w końcu na drogach będzie można czuć się bezpiecznie. Nie wspominając o tym, że drogówkę z suszarkami będzie można przenieść do bardziej przydatnych społeczeństwu zadań.Premo pisze: W tym wszystkim chodzi jedynie o ucywilizowanie kontroli fotoradarowych. By przestały służyć celom biznesowym.
Kiedy fotoradary przestaną na siebie zarabiać, to równocześnie przestaną być potrzebne, bo wychowamy sobie kierowców w stylu skandynawskim, którzy nie przekroczą prędkości nawet o 1 km/h. I o to chodzi.